Wiadomości astronomiczne z internetu
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Astrofestiwal i Astropiknik na Święto Województwa
2025-06-10. Astronomia24
Żywy” Kopernik, atrakcje rodem z „Gwiezdnych Wojen” i wyjątkowe dania Mateusza Gesslera dla młodych astronautów – to tylko część kosmicznych niespodzianek, które czekają w Grudziądzu już w najbliższą sobotę, 14 czerwca. Nauka przez zabawę, eksperymenty, mobilne planetarium oraz obserwacje nieba przez teleskopy – podczas Święta Województwa bawimy się na rodzinnym Astrofestiwalu oraz na pikniku naukowym Astrobaza Toruń.
A już jutro (11 czerwca) piknik naukowy na Woli Zamkowej w Toruniu zgromadzi ponad 600 uczniów z 20 szkół (nabór prowadzony był w maju). Dzieciaki będą miały do dyspozycji zajęcia z radioteleskopem, możliwość obserwacji nieba, seanse astronomiczne, mobilne planetarium Syriusz oraz zajęcia edukacyjne. Ciekawie zapowiadają się także warsztaty rakietowe, odkrywanie tajemnic Księżyca, tworzenie kraterów czy marsjańskiego lodu. Podczas pikniku upamiętnimy prof. Wilhelminę Iwanowską, wybitką astronom i współzałożycielkę Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w 120-lecie jej urodzin. Więcej informacji o wydarzeniu: kpcei.pl.
Źródło: Beata Krzemińska rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego
Astrofestiwal we Włocławku
fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Astrofestiwal we Włocławku
fot. Andrzej Goiński/UMWKP
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1486
2025-06-10. Astronomia24
Żywy” Kopernik, atrakcje rodem z „Gwiezdnych Wojen” i wyjątkowe dania Mateusza Gesslera dla młodych astronautów – to tylko część kosmicznych niespodzianek, które czekają w Grudziądzu już w najbliższą sobotę, 14 czerwca. Nauka przez zabawę, eksperymenty, mobilne planetarium oraz obserwacje nieba przez teleskopy – podczas Święta Województwa bawimy się na rodzinnym Astrofestiwalu oraz na pikniku naukowym Astrobaza Toruń.
A już jutro (11 czerwca) piknik naukowy na Woli Zamkowej w Toruniu zgromadzi ponad 600 uczniów z 20 szkół (nabór prowadzony był w maju). Dzieciaki będą miały do dyspozycji zajęcia z radioteleskopem, możliwość obserwacji nieba, seanse astronomiczne, mobilne planetarium Syriusz oraz zajęcia edukacyjne. Ciekawie zapowiadają się także warsztaty rakietowe, odkrywanie tajemnic Księżyca, tworzenie kraterów czy marsjańskiego lodu. Podczas pikniku upamiętnimy prof. Wilhelminę Iwanowską, wybitką astronom i współzałożycielkę Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w 120-lecie jej urodzin. Więcej informacji o wydarzeniu: kpcei.pl.
Źródło: Beata Krzemińska rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego
Astrofestiwal we Włocławku
fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Astrofestiwal we Włocławku
fot. Andrzej Goiński/UMWKP
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1486
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Teleskop Jamesa Webba zajrzał w atmosfery dwóch egzoplanet. A tam piaskowe chmury i kamienie szlachetne
2025-06-11.Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) po raz kolejny przekracza granice tego, co możliwe w astronomii. Nowe obserwacje układu planetarnego oddalonego o ponad 300 lat świetlnych od Ziemi dostarczają najbardziej szczegółowych danych na temat atmosfer egzoplanet w historii. Dzięki nim naukowcy nie tylko zaglądają w głąb obcych światów, ale także odkrywają niespodziewane zjawiska pogodowe i chemiczne, które mogą zmienić nasze rozumienie formowania się planet.
Tym razem JWST skierował swoje zwierciadło na układ YSES-1, znajdujący się w odległości około 306 lat świetlnych od Ziemi. W centrum zainteresowania znalazły się dwie masywne egzoplanety: YSES-1b i YSES-1c, krążące wokół młodej gwiazdy. To jedne z pierwszych przypadków, w których udało się bezpośrednio zarejestrować szczegółowe widma termiczne aż dwóch planet w jednym układzie – osiągnięcie to było możliwe dzięki wykorzystaniu spektrografu NIRSpec, zdolnego do jednoczesnej analizy tysięcy długości fal światła.
Analiza widmowa wykazała obecność znanych z atmosfer planetarnych cząsteczek, takich jak para wodna, tlenek węgla, dwutlenek węgla i metan. Jednak to, co zaskoczyło badaczy najbardziej, to wyraźne różnice między atmosferami obu planet.
YSES-1c, sześciokrotnie masywniejsza od Jowisza, wykazuje obecność drobnych cząstek krzemianów w swojej górnej atmosferze. Te unoszące się wysoko chmury przypominają strukturą piasek i mogą zawierać niewielkie ilości żelaza. Ich detekcja świadczy o aktywnych procesach atmosferycznych i stanowi jedno z najbardziej szczegółowych wykryć zjawisk pogodowych na egzoplanecie.
Z kolei większa planeta – YSES-1b – której masa jest bliska 14 masom Jowisza, nie wykazuje podobnych cech atmosferycznych. Zamiast tego teleskop wykrył wokół niej dysk złożony z maleńkich ziaren oliwinu – minerału, który na Ziemi występuje w skałach wulkanicznych i tworzy kamień szlachetny znany jako peridot. Oliwin formuje się w bardzo wysokich temperaturach, co sugeruje, że pył mógł powstać w wyniku zjawisk o ekstremalnych energiach, takich jak kolizje.
To właśnie obecność tego dysku wokół YSES-1b rodzi najwięcej pytań. Układ YSES-1 ma szacunkowo zaledwie 16,7 miliona lat, a według dotychczasowych modeli pył tego rodzaju powinien opaść w ciągu 5 milionów lat. Tak więc jego obecność może świadczyć o niedawnej, potężnej kolizji między ciałami niebieskimi, którą JWST uchwycił niemal na gorąco.
Odkrycia te rzucają nowe światło na złożoność atmosfer planet olbrzymich oraz na procesy, jakie mogą zachodzić w młodych układach planetarnych. Obecność zarówno chmur piaskowych, jak i pyłu mineralnego w tym samym systemie sugeruje, że skład chemiczny, historia kolizji i dynamika orbitalna mogą się znacznie różnić nawet między sąsiednimi planetami.
Co ciekawe, projektem kierowali młodzi naukowcy z początkujących etapów kariery, w tym Kielan Hoch ze Space Telescope Science Institute, który zainicjował propozycję obserwacyjną jeszcze jako student studiów doktoranckich. Wówczas JWST nie był jeszcze wyniesiony na orbitę i nie był projektowany specjalnie z myślą o bezpośrednim obrazowaniu egzoplanet. Tym bardziej imponujące są obecne wyniki – dowodzą one, że nowe generacje teleskopów mają potencjał, by całkowicie zrewolucjonizować naszą wiedzę o światach pozasłonecznych.
Źródło: Nature
Hoch et al., Nature, 2025
Observatory Online: Direct Imaging Exoplanets
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/jwst ... atmosfery/
2025-06-11.Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) po raz kolejny przekracza granice tego, co możliwe w astronomii. Nowe obserwacje układu planetarnego oddalonego o ponad 300 lat świetlnych od Ziemi dostarczają najbardziej szczegółowych danych na temat atmosfer egzoplanet w historii. Dzięki nim naukowcy nie tylko zaglądają w głąb obcych światów, ale także odkrywają niespodziewane zjawiska pogodowe i chemiczne, które mogą zmienić nasze rozumienie formowania się planet.
Tym razem JWST skierował swoje zwierciadło na układ YSES-1, znajdujący się w odległości około 306 lat świetlnych od Ziemi. W centrum zainteresowania znalazły się dwie masywne egzoplanety: YSES-1b i YSES-1c, krążące wokół młodej gwiazdy. To jedne z pierwszych przypadków, w których udało się bezpośrednio zarejestrować szczegółowe widma termiczne aż dwóch planet w jednym układzie – osiągnięcie to było możliwe dzięki wykorzystaniu spektrografu NIRSpec, zdolnego do jednoczesnej analizy tysięcy długości fal światła.
Analiza widmowa wykazała obecność znanych z atmosfer planetarnych cząsteczek, takich jak para wodna, tlenek węgla, dwutlenek węgla i metan. Jednak to, co zaskoczyło badaczy najbardziej, to wyraźne różnice między atmosferami obu planet.
YSES-1c, sześciokrotnie masywniejsza od Jowisza, wykazuje obecność drobnych cząstek krzemianów w swojej górnej atmosferze. Te unoszące się wysoko chmury przypominają strukturą piasek i mogą zawierać niewielkie ilości żelaza. Ich detekcja świadczy o aktywnych procesach atmosferycznych i stanowi jedno z najbardziej szczegółowych wykryć zjawisk pogodowych na egzoplanecie.
Z kolei większa planeta – YSES-1b – której masa jest bliska 14 masom Jowisza, nie wykazuje podobnych cech atmosferycznych. Zamiast tego teleskop wykrył wokół niej dysk złożony z maleńkich ziaren oliwinu – minerału, który na Ziemi występuje w skałach wulkanicznych i tworzy kamień szlachetny znany jako peridot. Oliwin formuje się w bardzo wysokich temperaturach, co sugeruje, że pył mógł powstać w wyniku zjawisk o ekstremalnych energiach, takich jak kolizje.
To właśnie obecność tego dysku wokół YSES-1b rodzi najwięcej pytań. Układ YSES-1 ma szacunkowo zaledwie 16,7 miliona lat, a według dotychczasowych modeli pył tego rodzaju powinien opaść w ciągu 5 milionów lat. Tak więc jego obecność może świadczyć o niedawnej, potężnej kolizji między ciałami niebieskimi, którą JWST uchwycił niemal na gorąco.
Odkrycia te rzucają nowe światło na złożoność atmosfer planet olbrzymich oraz na procesy, jakie mogą zachodzić w młodych układach planetarnych. Obecność zarówno chmur piaskowych, jak i pyłu mineralnego w tym samym systemie sugeruje, że skład chemiczny, historia kolizji i dynamika orbitalna mogą się znacznie różnić nawet między sąsiednimi planetami.
Co ciekawe, projektem kierowali młodzi naukowcy z początkujących etapów kariery, w tym Kielan Hoch ze Space Telescope Science Institute, który zainicjował propozycję obserwacyjną jeszcze jako student studiów doktoranckich. Wówczas JWST nie był jeszcze wyniesiony na orbitę i nie był projektowany specjalnie z myślą o bezpośrednim obrazowaniu egzoplanet. Tym bardziej imponujące są obecne wyniki – dowodzą one, że nowe generacje teleskopów mają potencjał, by całkowicie zrewolucjonizować naszą wiedzę o światach pozasłonecznych.
Źródło: Nature
Hoch et al., Nature, 2025
Observatory Online: Direct Imaging Exoplanets
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/jwst ... atmosfery/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego odwołany. Nowy termin nie jest znany
2025-06-11.HD.
Środowy start misji Ax-4 z polskim astronautą Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim został odwołany ze względów technicznych. Dotychczasowym powodem zmian terminu lotu były warunki pogodowe.
„Planowany na środę start misji Axiom-4, która zabierze polskiego astronautę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną, został odwołany” – poinformował koncern SpaceX. Powodem był wykryty wyciek płynnego tlenu (LOX) z pierwszego stopnia rakiety Falcon 9. Nowy termin zostanie podany po naprawie.
Wyciek płynnego tlenu w Falconie 9
Rezygnujemy z jutrzejszego startu Falcon 9 misji Ax-4 na Międzynarodową Stację Kosmiczną, by dać dodatkowy czas dla zespołów SpaceX, by naprawiły wyciek LOx zidentyfikowany podczas inspekcji po próbie statycznej boostera” – napisała firma w komunikacie na platformie X.
Zapowiedziała, że nowy termin startu zostanie podany po wykonaniu koniecznych napraw.
Start misji z Kennedy Space Center na Florydzie został tym samym przełożony po raz czwarty; rakieta miała wznieść się w powietrze w środę o 14 czasu polskiego, a pierwotną datą miał być 29 maja.
O wycieku ciekłego tlenu – służącego do utleniania paliwa rakietowego – z pierwszego stopnia Falcona 9 wiceprezes SpaceX William Gerstenmaier informował już w poniedziałek podczas konferencji prasowej. Wówczas zapewniał jednak, że pracownicy firmy szybko uporają się z naprawą.
Jak mówiła we wtorek kierowniczka polskiej misji IGNIS dr Aleksandra Bukała, SpaceX przekazywał, że problemy techniczne zostały rozwiązane. Nie jest dotąd jasne, z czego wynika dodatkowe opóźnienie. Dla boostera Falcona – części rakiety, która może być wielokrotnie używana – ma być to drugi lot.
Sławosz Uznański-Wiśniewski bierze udział w misji Ax-4
Misja Ax-4 będzie kolejną komercyjną załogową wyprawą realizowaną przez Axiom Space. Udział w niej Polaka to rezultat umowy podpisanej między Ministerstwem Rozwoju i Technologii a ESA na przygotowanie i przeprowadzenie polskiej misji naukowo-technologicznej IGNIS na ISS. W przygotowaniach bierze udział także Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) jako agencja wykonawcza MRiT.
źródło: PAP
Misja z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego (Photo by Marek Antoni Iwaczuk/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)
https://www.tvp.info/87211116/kiedy-sla ... l-odwolany
2025-06-11.HD.
Środowy start misji Ax-4 z polskim astronautą Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim został odwołany ze względów technicznych. Dotychczasowym powodem zmian terminu lotu były warunki pogodowe.
„Planowany na środę start misji Axiom-4, która zabierze polskiego astronautę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną, został odwołany” – poinformował koncern SpaceX. Powodem był wykryty wyciek płynnego tlenu (LOX) z pierwszego stopnia rakiety Falcon 9. Nowy termin zostanie podany po naprawie.
Wyciek płynnego tlenu w Falconie 9
Rezygnujemy z jutrzejszego startu Falcon 9 misji Ax-4 na Międzynarodową Stację Kosmiczną, by dać dodatkowy czas dla zespołów SpaceX, by naprawiły wyciek LOx zidentyfikowany podczas inspekcji po próbie statycznej boostera” – napisała firma w komunikacie na platformie X.
Zapowiedziała, że nowy termin startu zostanie podany po wykonaniu koniecznych napraw.
Start misji z Kennedy Space Center na Florydzie został tym samym przełożony po raz czwarty; rakieta miała wznieść się w powietrze w środę o 14 czasu polskiego, a pierwotną datą miał być 29 maja.
O wycieku ciekłego tlenu – służącego do utleniania paliwa rakietowego – z pierwszego stopnia Falcona 9 wiceprezes SpaceX William Gerstenmaier informował już w poniedziałek podczas konferencji prasowej. Wówczas zapewniał jednak, że pracownicy firmy szybko uporają się z naprawą.
Jak mówiła we wtorek kierowniczka polskiej misji IGNIS dr Aleksandra Bukała, SpaceX przekazywał, że problemy techniczne zostały rozwiązane. Nie jest dotąd jasne, z czego wynika dodatkowe opóźnienie. Dla boostera Falcona – części rakiety, która może być wielokrotnie używana – ma być to drugi lot.
Sławosz Uznański-Wiśniewski bierze udział w misji Ax-4
Misja Ax-4 będzie kolejną komercyjną załogową wyprawą realizowaną przez Axiom Space. Udział w niej Polaka to rezultat umowy podpisanej między Ministerstwem Rozwoju i Technologii a ESA na przygotowanie i przeprowadzenie polskiej misji naukowo-technologicznej IGNIS na ISS. W przygotowaniach bierze udział także Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) jako agencja wykonawcza MRiT.
źródło: PAP
Misja z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego (Photo by Marek Antoni Iwaczuk/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)
https://www.tvp.info/87211116/kiedy-sla ... l-odwolany
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Blue Origin opóźnia start rakiety New Glenn. Nowy termin to połowa sierpnia
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Blue Origin, prywatna firma kosmiczna założona przez Jeffa Bezosa, kontynuuje rozwój swojej ciężkiej rakiety nośnej New Glenn — jednego z najambitniejszych projektów w sektorze komercyjnych lotów kosmicznych. Mimo początkowych zapowiedzi intensyfikacji działań w 2024 roku drugi start tej rakiety został właśnie przesunięty na drugą połowę sierpnia. To już kolejne opóźnienie w harmonogramie, które rzuca światło na wyzwania, z jakimi mierzy się firma.
Zgodnie z informacją przekazaną na portalu X przez dyrektora generalnego Blue Origin, Dave’a Limpa, kolejna misja rakiety New Glenn odbędzie się nie wcześniej niż 15 sierpnia. Pierwotnie planowano ją na późną wiosnę. Aktualizację harmonogramu Limp ogłosił 9 czerwca za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Choć firma nie ujawnia przyczyny przesunięcia terminu, wiadomo, że trwają przygotowania do drugiego lotu, który ma szczególne znaczenie techniczne — celem będzie bowiem nie tylko wyniesienie ładunku, ale też odzyskanie pierwszego stopnia rakiety w stanie umożliwiającym jego ponowne wykorzystanie. To kluczowy krok w kierunku uczynienia rakiety New Glenn systemem wielokrotnego użytku.
Blue Origin kontynuuje też swoją nietypową tradycję nadawania rakietom nazw inspirowanych popkulturą. Nadchodzący egzemplarz nosi nazwę Never Tell Me The Odds, co jest nawiązaniem do słów Hana Solo z „Gwiezdnych wojen”. Pierwsza rakieta z tej serii, która wystartowała w styczniu 2024 roku, nazwana była So You’re Telling Me There’s a Chance — cytatem z komedii „Głupi i głupszy” z 1994 roku.
Inauguracyjny lot rakiety New Glenn odbył się 16 stycznia 2024 roku z portu kosmicznego na Przylądku Canaveral. Choć nie udało się wówczas odzyskać pierwszego stopnia rakiety, misja zakończyła się częściowym sukcesem — rakieta skutecznie wyniosła na niską orbitę okołoziemską prototyp platformy Blue Ring, rozwijanej przez Blue Origin.
Dave Limp poinformował również, że pierwszy człon przeznaczony na drugi start przeszedł udany test statyczny już w kwietniu. Firma planuje wyprodukowanie ośmiu górnych stopni GS2 jeszcze w 2025 roku. Komponenty te stanowią kluczowy element systemu New Glenn, zaprojektowanego do transportu dużych ładunków na niską orbitę okołoziemską (LEO).
Rakieta New Glenn może wynosić do 45 ton na LEO, co czyni ją jedną z najpotężniejszych maszyn tego typu na świecie. Mimo to pierwotny plan wykonania ośmiu lotów do końca bieżącego roku staje się coraz mniej realny.
Do tej pory Blue Origin nie ujawniło, jaki ładunek zostanie wyniesiony podczas drugiej misji. Możliwe jest wykorzystanie tzw. symulatora masy — czyli obciążenia testowego — jeśli do czasu startu nie uda się podpisać umowy z żadnym klientem komercyjnym. Taką możliwość firma sygnalizowała już w lutym podczas 27. dorocznej Commercial Space Conference w Waszyngtonie.
Blue Origin nie traci jednak z oczu długofalowych celów. Jej motto — Gradatim Ferociter, czyli „krok po kroku, zaciekle” — dobrze oddaje przyjętą filozofię stopniowego, ale zdecydowanego rozwoju. Kluczowe wyzwania na najbliższe miesiące to uzyskanie pełnej niezawodności operacyjnej, opanowanie technologii odzyskiwania pierwszych członów rakiety oraz zwiększenie częstotliwości startów w kolejnych latach.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/blue ... opozniony/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Blue Origin, prywatna firma kosmiczna założona przez Jeffa Bezosa, kontynuuje rozwój swojej ciężkiej rakiety nośnej New Glenn — jednego z najambitniejszych projektów w sektorze komercyjnych lotów kosmicznych. Mimo początkowych zapowiedzi intensyfikacji działań w 2024 roku drugi start tej rakiety został właśnie przesunięty na drugą połowę sierpnia. To już kolejne opóźnienie w harmonogramie, które rzuca światło na wyzwania, z jakimi mierzy się firma.
Zgodnie z informacją przekazaną na portalu X przez dyrektora generalnego Blue Origin, Dave’a Limpa, kolejna misja rakiety New Glenn odbędzie się nie wcześniej niż 15 sierpnia. Pierwotnie planowano ją na późną wiosnę. Aktualizację harmonogramu Limp ogłosił 9 czerwca za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Choć firma nie ujawnia przyczyny przesunięcia terminu, wiadomo, że trwają przygotowania do drugiego lotu, który ma szczególne znaczenie techniczne — celem będzie bowiem nie tylko wyniesienie ładunku, ale też odzyskanie pierwszego stopnia rakiety w stanie umożliwiającym jego ponowne wykorzystanie. To kluczowy krok w kierunku uczynienia rakiety New Glenn systemem wielokrotnego użytku.
Blue Origin kontynuuje też swoją nietypową tradycję nadawania rakietom nazw inspirowanych popkulturą. Nadchodzący egzemplarz nosi nazwę Never Tell Me The Odds, co jest nawiązaniem do słów Hana Solo z „Gwiezdnych wojen”. Pierwsza rakieta z tej serii, która wystartowała w styczniu 2024 roku, nazwana była So You’re Telling Me There’s a Chance — cytatem z komedii „Głupi i głupszy” z 1994 roku.
Inauguracyjny lot rakiety New Glenn odbył się 16 stycznia 2024 roku z portu kosmicznego na Przylądku Canaveral. Choć nie udało się wówczas odzyskać pierwszego stopnia rakiety, misja zakończyła się częściowym sukcesem — rakieta skutecznie wyniosła na niską orbitę okołoziemską prototyp platformy Blue Ring, rozwijanej przez Blue Origin.
Dave Limp poinformował również, że pierwszy człon przeznaczony na drugi start przeszedł udany test statyczny już w kwietniu. Firma planuje wyprodukowanie ośmiu górnych stopni GS2 jeszcze w 2025 roku. Komponenty te stanowią kluczowy element systemu New Glenn, zaprojektowanego do transportu dużych ładunków na niską orbitę okołoziemską (LEO).
Rakieta New Glenn może wynosić do 45 ton na LEO, co czyni ją jedną z najpotężniejszych maszyn tego typu na świecie. Mimo to pierwotny plan wykonania ośmiu lotów do końca bieżącego roku staje się coraz mniej realny.
Do tej pory Blue Origin nie ujawniło, jaki ładunek zostanie wyniesiony podczas drugiej misji. Możliwe jest wykorzystanie tzw. symulatora masy — czyli obciążenia testowego — jeśli do czasu startu nie uda się podpisać umowy z żadnym klientem komercyjnym. Taką możliwość firma sygnalizowała już w lutym podczas 27. dorocznej Commercial Space Conference w Waszyngtonie.
Blue Origin nie traci jednak z oczu długofalowych celów. Jej motto — Gradatim Ferociter, czyli „krok po kroku, zaciekle” — dobrze oddaje przyjętą filozofię stopniowego, ale zdecydowanego rozwoju. Kluczowe wyzwania na najbliższe miesiące to uzyskanie pełnej niezawodności operacyjnej, opanowanie technologii odzyskiwania pierwszych członów rakiety oraz zwiększenie częstotliwości startów w kolejnych latach.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/blue ... opozniony/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Planeta jak z innego świata: Webb ujawnia nietypowy układ 14 Herculis
2025-06-11. Radek Kosarzyck
Kosmos nie przestaje zaskakiwać — nawet tam, gdzie spodziewamy się porządku, często natrafiamy na niepokojący chaos. Dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Jamesa Webba naukowcy właśnie zyskali niezwykle rzadką okazję, by przyjrzeć się z bliska egzoplanecie, która nie tylko krąży po nietypowej orbicie, ale również należy do najzimniejszych, jakie dotąd sfotografowano. Układ planetarny, w którym się znajduje, stawia pod znakiem zapytania wiele naszych założeń o tym, jak powinny wyglądać planety i ich trajektorie wokół gwiazd podobnych do Słońca.
Za pomocą kamery bliskiej podczerwieni (NIRCam) teleskop Webba zarejestrował bezpośredni obraz planety 14 Herculis c, jednej z dwóch znanych egzoplanet orbitujących gwiazdę 14 Herculis, oddaloną o około 60 lat świetlnych od Ziemi. To wyjątkowe zdjęcie pozwoliło uchwycić ciało niebieskie, które ma około siedmiu mas Jowisza, a jego temperatura wynosi zaledwie -3°C — to czyni ją jedną z najzimniejszych egzoplanet, jakie udało się do tej pory sfotografować bezpośrednio.
To osiągnięcie nie byłoby możliwe bez wyjątkowej czułości Webba na promieniowanie podczerwone. Dzięki niej możliwe stało się dostrzeganie starszych i chłodniejszych planet, które wcześniej pozostawały poza zasięgiem obserwacji. Takie odkrycia nie tylko poszerzają katalog znanych światów, ale również zmieniają nasze rozumienie tego, jak mogą wyglądać układy planetarne w Drodze Mlecznej.
Najbardziej intrygujące w przypadku 14 Herculis nie jest jednak sama planeta, lecz konfiguracja całego układu. Obie znane planety — 14 Herculis b i c — krążą wokół gwiazdy po orbitach nachylonych względem siebie pod kątem około 40 stopni. Zamiast poruszać się w jednej, płaskiej płaszczyźnie, ich orbity przypominają przecięcie się litery „X”, z gwiazdą w centrum. To pierwsza w historii sytuacja, gdy astronomowie uchwycili egzoplanetę w tak przechylonym układzie.
Taka nietypowa konfiguracja sugeruje, że w przeszłości układ mógł zawierać trzecią planetę, która została wyrzucona w wyniku grawitacyjnego chaosu. To przypomina przypuszczalnie burzliwą młodość naszego Układu Słonecznego, gdy gazowe olbrzymy jak Jowisz i Saturn mogły destabilizować orbity innych planet i mniejszych ciał.
Dzięki obserwacjom Webba naukowcy nie tylko określili temperaturę planety, ale też precyzyjnie wyznaczyli jej orbitę. 14 Herculis c krąży w średniej odległości około 1,4 miliarda mil (ponad 2,2 miliarda kilometrów) od swojej gwiazdy — to około 15 razy dalej niż Ziemia od Słońca, czyli mniej więcej między orbitami Saturna a Urana w naszym układzie.
Jednocześnie jasność planety, mierzona w długości fali 4,4 mikrona za pomocą koronografu Webba, okazała się niższa, niż przewidywały modele dla obiektu o takiej masie i wieku. Może to być wynikiem zjawiska znanego z atmosfer brązowych karłów: chemii nierównowagi węglowej. Choć w tak zimnych warunkach spodziewalibyśmy się wykrycia metanu, teleskop zarejestrował obecność tlenku węgla i dwutlenku węgla. To sugeruje intensywną cyrkulację atmosfery, w której cieplejsze gazy są unoszone do górnych warstw, zanim zdążą wejść w reakcje chemiczne prowadzące do równowagi.
To odkrycie stanowi ważny krok w kierunku lepszego zrozumienia dynamicznych, rozbieżnych układów planetarnych. Choć obraz 14 Herculis c to na razie tylko słaby punkt światła, planowane obserwacje spektroskopowe mają ujawnić znacznie więcej — od składu atmosfery po szczegóły historii formowania się tego niezwykłego świata. To zaś może rzucić nowe światło na to, jak powstają i ewoluują układy planetarne w całej galaktyce.
Źródło: NASA
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/plan ... olbrzymka/
2025-06-11. Radek Kosarzyck
Kosmos nie przestaje zaskakiwać — nawet tam, gdzie spodziewamy się porządku, często natrafiamy na niepokojący chaos. Dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Jamesa Webba naukowcy właśnie zyskali niezwykle rzadką okazję, by przyjrzeć się z bliska egzoplanecie, która nie tylko krąży po nietypowej orbicie, ale również należy do najzimniejszych, jakie dotąd sfotografowano. Układ planetarny, w którym się znajduje, stawia pod znakiem zapytania wiele naszych założeń o tym, jak powinny wyglądać planety i ich trajektorie wokół gwiazd podobnych do Słońca.
Za pomocą kamery bliskiej podczerwieni (NIRCam) teleskop Webba zarejestrował bezpośredni obraz planety 14 Herculis c, jednej z dwóch znanych egzoplanet orbitujących gwiazdę 14 Herculis, oddaloną o około 60 lat świetlnych od Ziemi. To wyjątkowe zdjęcie pozwoliło uchwycić ciało niebieskie, które ma około siedmiu mas Jowisza, a jego temperatura wynosi zaledwie -3°C — to czyni ją jedną z najzimniejszych egzoplanet, jakie udało się do tej pory sfotografować bezpośrednio.
To osiągnięcie nie byłoby możliwe bez wyjątkowej czułości Webba na promieniowanie podczerwone. Dzięki niej możliwe stało się dostrzeganie starszych i chłodniejszych planet, które wcześniej pozostawały poza zasięgiem obserwacji. Takie odkrycia nie tylko poszerzają katalog znanych światów, ale również zmieniają nasze rozumienie tego, jak mogą wyglądać układy planetarne w Drodze Mlecznej.
Najbardziej intrygujące w przypadku 14 Herculis nie jest jednak sama planeta, lecz konfiguracja całego układu. Obie znane planety — 14 Herculis b i c — krążą wokół gwiazdy po orbitach nachylonych względem siebie pod kątem około 40 stopni. Zamiast poruszać się w jednej, płaskiej płaszczyźnie, ich orbity przypominają przecięcie się litery „X”, z gwiazdą w centrum. To pierwsza w historii sytuacja, gdy astronomowie uchwycili egzoplanetę w tak przechylonym układzie.
Taka nietypowa konfiguracja sugeruje, że w przeszłości układ mógł zawierać trzecią planetę, która została wyrzucona w wyniku grawitacyjnego chaosu. To przypomina przypuszczalnie burzliwą młodość naszego Układu Słonecznego, gdy gazowe olbrzymy jak Jowisz i Saturn mogły destabilizować orbity innych planet i mniejszych ciał.
Dzięki obserwacjom Webba naukowcy nie tylko określili temperaturę planety, ale też precyzyjnie wyznaczyli jej orbitę. 14 Herculis c krąży w średniej odległości około 1,4 miliarda mil (ponad 2,2 miliarda kilometrów) od swojej gwiazdy — to około 15 razy dalej niż Ziemia od Słońca, czyli mniej więcej między orbitami Saturna a Urana w naszym układzie.
Jednocześnie jasność planety, mierzona w długości fali 4,4 mikrona za pomocą koronografu Webba, okazała się niższa, niż przewidywały modele dla obiektu o takiej masie i wieku. Może to być wynikiem zjawiska znanego z atmosfer brązowych karłów: chemii nierównowagi węglowej. Choć w tak zimnych warunkach spodziewalibyśmy się wykrycia metanu, teleskop zarejestrował obecność tlenku węgla i dwutlenku węgla. To sugeruje intensywną cyrkulację atmosfery, w której cieplejsze gazy są unoszone do górnych warstw, zanim zdążą wejść w reakcje chemiczne prowadzące do równowagi.
To odkrycie stanowi ważny krok w kierunku lepszego zrozumienia dynamicznych, rozbieżnych układów planetarnych. Choć obraz 14 Herculis c to na razie tylko słaby punkt światła, planowane obserwacje spektroskopowe mają ujawnić znacznie więcej — od składu atmosfery po szczegóły historii formowania się tego niezwykłego świata. To zaś może rzucić nowe światło na to, jak powstają i ewoluują układy planetarne w całej galaktyce.
Źródło: NASA
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/plan ... olbrzymka/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Centrum Drogi Mlecznej pełne gazu, ale prawie bez nowych gwiazd. Oto prawdopodobny powód
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Centrum Drogi Mlecznej to miejsce pełne skrajności — gęste chmury gazu i pyłu, silne pola grawitacyjne, duże prędkości orbitalne i obecność supermasywnej czarnej dziury. Wszystkie te czynniki sprawiają, że jest to wyjątkowo dynamiczne środowisko. Teoretycznie powinno ono sprzyjać intensywnemu formowaniu się gwiazd. Tymczasem najnowsze badania pokazują coś zupełnie przeciwnego — narodziny gwiazd w samym sercu naszej Galaktyki wyraźnie zwolniły.
Zespół astronomów kierowany przez dr. Jamesa De Buizera z Instytutu SETI oraz dr. Wanggi Lima z IPAC w Caltech przeanalizował trzy regiony w centralnym obszarze Drogi Mlecznej: Sgr B1, Sgr B2 i Sgr C. Do badań wykorzystano dane z nieczynnego już, ale niezwykle cennego obserwatorium stratosferycznego SOFIA, które pozwalało obserwować Wszechświat w dalekiej podczerwieni — paśmie idealnym do badania obszarów przesłoniętych gęstym pyłem. Swoją drogą pamiętacie, jak fenomenalnie wyglądało obserwatorium SOFIA? To przypominam:
Wyniki badań, opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal, zaskoczyły naukowców. Pomimo obfitości surowców — gazu i pyłu — formowanie się masywnych gwiazd (czyli takich, które mają co najmniej osiem mas Słońca) przebiega tam wolniej niż w innych częściach Galaktyki, szczególnie w jej spokojniejszych, zewnętrznych rejonach, np. w pobliżu naszego Układu Słonecznego.
Co więcej, obserwowane obszary centrum Galaktyki zdają się mieć ograniczoną zdolność do podtrzymywania ciągłego procesu formowania gwiazd. Zamiast tworzyć kolejne pokolenia, jak dzieje się to w wielu regionach spiralnych ramion Drogi Mlecznej, wytwarzają one jedną generację i stopniowo wyczerpują dostępny materiał.
Dlaczego tak się dzieje? Autorzy badania sugerują, że to właśnie ekstremalne warunki fizyczne — silne turbulencje, zaburzenia grawitacyjne i promieniowanie pochodzące od starszych gwiazd — destabilizują obłoki molekularne, uniemożliwiając im zapadanie się i tworzenie nowych gwiazd. Nawet jeśli proces gwiazdotwórczy się rozpocznie, otoczenie może szybko rozproszyć pozostały gaz, uniemożliwiając powstanie kolejnych pokoleń gwiazd.
Spośród trzech badanych regionów wyróżnia się Sgr B2 — choć obecnie również cechuje się niskim tempem narodzin masywnych gwiazd, wciąż zawiera znaczne ilości gęstego gazu. Może to oznaczać, że w przyszłości region ten da początek nowej bogatej w gwiazdy gromadzie.
Badanie rzuca też nowe światło na naturę znanych od dawna obszarów H II, takich jak Sgr B1 i Sgr C. Przez lata uważano je za klasyczne przykłady młodych, aktywnych gwiezdnych żłobków, w których masywne gwiazdy wciąż ukrywają się w kokonach gazu. Teraz okazuje się, że te regiony mogą reprezentować zupełnie nowy, wcześniej nierozpoznany typ obszaru gwiazdotwórczego, być może już wygasłego.
Dzięki obserwacjom z SOFIA naukowcy zidentyfikowali ponad 70 tworzących się masywnych gwiazd w centrum Galaktyki. W porównaniu z ich odpowiednikami w spokojniejszych obszarach gwiazdy te są mniejsze, co również świadczy o odmiennym charakterze środowiska gwiazdotwórczego w pobliżu jądra Galaktyki.
Ostatecznie badanie nie tylko kwestionuje wcześniejsze założenia dotyczące efektywności narodzin gwiazd w centrum Drogi Mlecznej, ale otwiera też nowe pytania. Co decyduje o tym, że niektóre obszary – mimo dostępności materiału – nie są w stanie utrzymać długotrwałego formowania się gwiazd? I czy inne galaktyki wykazują podobne zachowanie w swoich centrach?
Źródło: 1
Tam w tym otworze widoczny jest teleskop.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/cent ... e-gwiazdy/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Centrum Drogi Mlecznej to miejsce pełne skrajności — gęste chmury gazu i pyłu, silne pola grawitacyjne, duże prędkości orbitalne i obecność supermasywnej czarnej dziury. Wszystkie te czynniki sprawiają, że jest to wyjątkowo dynamiczne środowisko. Teoretycznie powinno ono sprzyjać intensywnemu formowaniu się gwiazd. Tymczasem najnowsze badania pokazują coś zupełnie przeciwnego — narodziny gwiazd w samym sercu naszej Galaktyki wyraźnie zwolniły.
Zespół astronomów kierowany przez dr. Jamesa De Buizera z Instytutu SETI oraz dr. Wanggi Lima z IPAC w Caltech przeanalizował trzy regiony w centralnym obszarze Drogi Mlecznej: Sgr B1, Sgr B2 i Sgr C. Do badań wykorzystano dane z nieczynnego już, ale niezwykle cennego obserwatorium stratosferycznego SOFIA, które pozwalało obserwować Wszechświat w dalekiej podczerwieni — paśmie idealnym do badania obszarów przesłoniętych gęstym pyłem. Swoją drogą pamiętacie, jak fenomenalnie wyglądało obserwatorium SOFIA? To przypominam:
Wyniki badań, opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal, zaskoczyły naukowców. Pomimo obfitości surowców — gazu i pyłu — formowanie się masywnych gwiazd (czyli takich, które mają co najmniej osiem mas Słońca) przebiega tam wolniej niż w innych częściach Galaktyki, szczególnie w jej spokojniejszych, zewnętrznych rejonach, np. w pobliżu naszego Układu Słonecznego.
Co więcej, obserwowane obszary centrum Galaktyki zdają się mieć ograniczoną zdolność do podtrzymywania ciągłego procesu formowania gwiazd. Zamiast tworzyć kolejne pokolenia, jak dzieje się to w wielu regionach spiralnych ramion Drogi Mlecznej, wytwarzają one jedną generację i stopniowo wyczerpują dostępny materiał.
Dlaczego tak się dzieje? Autorzy badania sugerują, że to właśnie ekstremalne warunki fizyczne — silne turbulencje, zaburzenia grawitacyjne i promieniowanie pochodzące od starszych gwiazd — destabilizują obłoki molekularne, uniemożliwiając im zapadanie się i tworzenie nowych gwiazd. Nawet jeśli proces gwiazdotwórczy się rozpocznie, otoczenie może szybko rozproszyć pozostały gaz, uniemożliwiając powstanie kolejnych pokoleń gwiazd.
Spośród trzech badanych regionów wyróżnia się Sgr B2 — choć obecnie również cechuje się niskim tempem narodzin masywnych gwiazd, wciąż zawiera znaczne ilości gęstego gazu. Może to oznaczać, że w przyszłości region ten da początek nowej bogatej w gwiazdy gromadzie.
Badanie rzuca też nowe światło na naturę znanych od dawna obszarów H II, takich jak Sgr B1 i Sgr C. Przez lata uważano je za klasyczne przykłady młodych, aktywnych gwiezdnych żłobków, w których masywne gwiazdy wciąż ukrywają się w kokonach gazu. Teraz okazuje się, że te regiony mogą reprezentować zupełnie nowy, wcześniej nierozpoznany typ obszaru gwiazdotwórczego, być może już wygasłego.
Dzięki obserwacjom z SOFIA naukowcy zidentyfikowali ponad 70 tworzących się masywnych gwiazd w centrum Galaktyki. W porównaniu z ich odpowiednikami w spokojniejszych obszarach gwiazdy te są mniejsze, co również świadczy o odmiennym charakterze środowiska gwiazdotwórczego w pobliżu jądra Galaktyki.
Ostatecznie badanie nie tylko kwestionuje wcześniejsze założenia dotyczące efektywności narodzin gwiazd w centrum Drogi Mlecznej, ale otwiera też nowe pytania. Co decyduje o tym, że niektóre obszary – mimo dostępności materiału – nie są w stanie utrzymać długotrwałego formowania się gwiazd? I czy inne galaktyki wykazują podobne zachowanie w swoich centrach?
Źródło: 1
Tam w tym otworze widoczny jest teleskop.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/cent ... e-gwiazdy/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
A gdyby tak mapowaniem Księżyca zajęły się drony? Jest taki pomysł
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Badanie Księżyca staje się ostatnio coraz bardziej centralnym punktem, zwłaszcza w kontekście serii lądowników wystrzelonych niedawno z różnym powodzeniem. Jedną z trudności, z jakimi borykają się lądowniki i wszelkie przyszłe misje załogowe, jest zrozumienie terenu, na którym lądują i który potencjalnie przemierza w przypadku łazika lub człowieka. Aby pomóc w walce z tym problemem, zespół naukowców ze Szwajcarii opracował koncepcję drona, który może pomóc w wyznaczeniu niektórych z bardziej interesujących, potencjalnie niebezpiecznych obszarów do zbadania na Księżycu.
Mapowanie Księżyca jest już od lat priorytetem. Jednak niektóre z bardziej ekscytujących regionów, takie jak obszary trwałych cieni (PSR) na biegunach Księżyca, w których znajduje się znaczna ilość lodu wodnego, zostały zmapowane jedynie w rozdzielczości około 1 m na piksel na najlepszych ich zdjęciach. Obejmuje to sztuczne ulepszanie za pomocą algorytmów wspieranych przez sztuczną inteligencję.
Ten poziom rozdzielczości nie jest wystarczający, aby zapewnić przydatne dane planistyczne dla jakichkolwiek potencjalnych misji łazika lub człowieka – samo koło danego łazika nie będzie nawet większe niż na szerokość, nie mówiąc już o nadziei na pokonanie przeszkody tej wielkości. W związku z tym wszelkie wysyłane przez nas łaziki muszą być sterowane ręcznie lub poruszać się bardzo powoli i autonomicznie. Biorąc pod uwagę ograniczony harmonogram operacyjny oczekiwanych misji łazików, to wolne tempo może ograniczyć ich zdolność do wyszukiwania cennych zasobów i miejsc, które według naukowców kryją się w PSR.
Oczywistym rozwiązaniem tego problemu jest wykorzystanie innego rodzaju robota do roli zwiadowcy, podobnie jak do niedawna Ingenuity robiła dla łazika Perseverance na Marsie. Dzięki tej współpracy Perseverance ustanowiło rekord najdłuższej jednodniowej jazdy autonomicznej na innej planecie — w sumie około 700 m. Gdyby zwiadowca był w stanie nakreślić szczegóły powierzchni Księżyca przed potencjalnym łazikiem, mógłby on poruszać się nawet szybciej niż tempo wyznaczone przez Wytrwałość.
W tym celu zaplanowano wiele misji, które właśnie to umożliwią. W artykule opublikowanym w Acta Astronautica, opisującym swój pomysł, Romeo Tonasso i jego koledzy z Ecole Polytechnique Federale de Lausanne podzielili istniejące koncepcje misji na dwie kategorie – duże i małe.
Większe systemy mogą zawierać przetestowane, gotowe do użycia chemiczne układy napędowe, które po testach w locie mogą być nieporęczne i wykorzystywać potencjalnie niebezpieczne chemikalia. Mniejsze systemy mogłyby wykorzystywać różne formy napędów chemicznych, takie jak rakiety H2O2, lub nawet bardziej przyziemne środki lokomocji, takie jak dosłownie odrywanie się od ziemi na nogach. Jednak wiele technologii tego typu napędu nie jest jeszcze na wystarczająco wysokim poziomie rozwoju, aby można było je zastosować w misji praktycznej.
Znalezienie złotego środka pomiędzy starszym, cięższym modelem zbiornika a nowszym, nietestowanym, było jednym z głównych ograniczeń projektowych nowej koncepcji. Rozwiązaniem, które wymyślili, był dron o napędzie rakietowym, który można było wystrzelić ze stacji bazowej i powrócić do niej, a następnie mógł być holowany przez łazik lub inny pojazd badający Księżyc.
Stacja bazowa będzie tankować drona po każdym locie, umożliwiając mu wykonanie wielu lotów bez konieczności przenoszenia nadmiernego ciężaru paliwa. Przy takiej konfiguracji system mógłby sporządzić mapę aż 9 kilometrów kwadratowych powierzchni Księżyca w rozdzielczości, która byłaby pomocna zarówno w planowaniu misji łazika, jak i człowieka. Na koniec trzeba będzie zatankować stację bazową, co umożliwi jej kontynuowanie swojej misji, co stanowi centralny element koncepcji projektowej.
Pomysł ten ma inne zalety — wiele innych skoczków musi wylądować na ziemi, a ich układ napędowy może wprowadzić znaczną ilość chaosu do środowiska księżycowego. Jest to szczególnie niepożądane, jeśli powierzchnia, na której lądują, zawiera materiały komercyjnie opłacalne, takie jak lód wodny. Lądowanie z powrotem na mobilnej stacji dokującej eliminuje również wzbijanie się pyłu, które może znacząco utrudniać prace w danym obszarze, biorąc pod uwagę czas osadzania się pyłu na Księżycu.
Chociaż artykuł zawiera pewne szczegóły, w tym dyskusję na temat architektury wysokiego poziomu wykorzystującej sprzęt przetestowany w przestrzeni kosmicznej, na razie pomysł ten jest jedynie koncepcją. Jednakże w obliczu zbliżającej się daty lądowania człowieka na Artemis III NASA i inne agencje kosmiczne niewątpliwie skorzystałyby na udanej misji zwiadowczej, takiej jak ta opisana w artykule. Czas pokaże, czy uda im się doprowadzić pomysł do końca.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/mapo ... yca-drony/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Badanie Księżyca staje się ostatnio coraz bardziej centralnym punktem, zwłaszcza w kontekście serii lądowników wystrzelonych niedawno z różnym powodzeniem. Jedną z trudności, z jakimi borykają się lądowniki i wszelkie przyszłe misje załogowe, jest zrozumienie terenu, na którym lądują i który potencjalnie przemierza w przypadku łazika lub człowieka. Aby pomóc w walce z tym problemem, zespół naukowców ze Szwajcarii opracował koncepcję drona, który może pomóc w wyznaczeniu niektórych z bardziej interesujących, potencjalnie niebezpiecznych obszarów do zbadania na Księżycu.
Mapowanie Księżyca jest już od lat priorytetem. Jednak niektóre z bardziej ekscytujących regionów, takie jak obszary trwałych cieni (PSR) na biegunach Księżyca, w których znajduje się znaczna ilość lodu wodnego, zostały zmapowane jedynie w rozdzielczości około 1 m na piksel na najlepszych ich zdjęciach. Obejmuje to sztuczne ulepszanie za pomocą algorytmów wspieranych przez sztuczną inteligencję.
Ten poziom rozdzielczości nie jest wystarczający, aby zapewnić przydatne dane planistyczne dla jakichkolwiek potencjalnych misji łazika lub człowieka – samo koło danego łazika nie będzie nawet większe niż na szerokość, nie mówiąc już o nadziei na pokonanie przeszkody tej wielkości. W związku z tym wszelkie wysyłane przez nas łaziki muszą być sterowane ręcznie lub poruszać się bardzo powoli i autonomicznie. Biorąc pod uwagę ograniczony harmonogram operacyjny oczekiwanych misji łazików, to wolne tempo może ograniczyć ich zdolność do wyszukiwania cennych zasobów i miejsc, które według naukowców kryją się w PSR.
Oczywistym rozwiązaniem tego problemu jest wykorzystanie innego rodzaju robota do roli zwiadowcy, podobnie jak do niedawna Ingenuity robiła dla łazika Perseverance na Marsie. Dzięki tej współpracy Perseverance ustanowiło rekord najdłuższej jednodniowej jazdy autonomicznej na innej planecie — w sumie około 700 m. Gdyby zwiadowca był w stanie nakreślić szczegóły powierzchni Księżyca przed potencjalnym łazikiem, mógłby on poruszać się nawet szybciej niż tempo wyznaczone przez Wytrwałość.
W tym celu zaplanowano wiele misji, które właśnie to umożliwią. W artykule opublikowanym w Acta Astronautica, opisującym swój pomysł, Romeo Tonasso i jego koledzy z Ecole Polytechnique Federale de Lausanne podzielili istniejące koncepcje misji na dwie kategorie – duże i małe.
Większe systemy mogą zawierać przetestowane, gotowe do użycia chemiczne układy napędowe, które po testach w locie mogą być nieporęczne i wykorzystywać potencjalnie niebezpieczne chemikalia. Mniejsze systemy mogłyby wykorzystywać różne formy napędów chemicznych, takie jak rakiety H2O2, lub nawet bardziej przyziemne środki lokomocji, takie jak dosłownie odrywanie się od ziemi na nogach. Jednak wiele technologii tego typu napędu nie jest jeszcze na wystarczająco wysokim poziomie rozwoju, aby można było je zastosować w misji praktycznej.
Znalezienie złotego środka pomiędzy starszym, cięższym modelem zbiornika a nowszym, nietestowanym, było jednym z głównych ograniczeń projektowych nowej koncepcji. Rozwiązaniem, które wymyślili, był dron o napędzie rakietowym, który można było wystrzelić ze stacji bazowej i powrócić do niej, a następnie mógł być holowany przez łazik lub inny pojazd badający Księżyc.
Stacja bazowa będzie tankować drona po każdym locie, umożliwiając mu wykonanie wielu lotów bez konieczności przenoszenia nadmiernego ciężaru paliwa. Przy takiej konfiguracji system mógłby sporządzić mapę aż 9 kilometrów kwadratowych powierzchni Księżyca w rozdzielczości, która byłaby pomocna zarówno w planowaniu misji łazika, jak i człowieka. Na koniec trzeba będzie zatankować stację bazową, co umożliwi jej kontynuowanie swojej misji, co stanowi centralny element koncepcji projektowej.
Pomysł ten ma inne zalety — wiele innych skoczków musi wylądować na ziemi, a ich układ napędowy może wprowadzić znaczną ilość chaosu do środowiska księżycowego. Jest to szczególnie niepożądane, jeśli powierzchnia, na której lądują, zawiera materiały komercyjnie opłacalne, takie jak lód wodny. Lądowanie z powrotem na mobilnej stacji dokującej eliminuje również wzbijanie się pyłu, które może znacząco utrudniać prace w danym obszarze, biorąc pod uwagę czas osadzania się pyłu na Księżycu.
Chociaż artykuł zawiera pewne szczegóły, w tym dyskusję na temat architektury wysokiego poziomu wykorzystującej sprzęt przetestowany w przestrzeni kosmicznej, na razie pomysł ten jest jedynie koncepcją. Jednakże w obliczu zbliżającej się daty lądowania człowieka na Artemis III NASA i inne agencje kosmiczne niewątpliwie skorzystałyby na udanej misji zwiadowczej, takiej jak ta opisana w artykule. Czas pokaże, czy uda im się doprowadzić pomysł do końca.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/mapo ... yca-drony/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Kosmiczny świt z Ziemi. Teleskopy w Chile sięgnęły początków wszechświata
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Od dziesięcioleci astronomowie próbują uchwycić światło pierwszych gwiazd, które rozświetliły młody wszechświat po Wielkim Wybuchu. Teraz, dzięki zaawansowanym teleskopom naziemnym, naukowcom udało się wykryć subtelne ślady tych gwiazd w mikrofalowym promieniowaniu tła. To przełom w kosmologii — pierwszy raz tak precyzyjne pomiary zrealizowano z powierzchni Ziemi.
W najnowszym artykule naukowym opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal międzynarodowy zespół naukowców z powodzeniem zarejestrował ślady pierwszych gwiazd, analizując polaryzację mikrofalowego promieniowania tła (CMB) — promieniowania powstałego około 380 000 lat po Wielkim Wybuchu. Co więcej, osiągnięto to za pomocą naziemnych teleskopów projektu CLASS (Cosmology Large Angular Scale Surveyor), zlokalizowanych wysoko w Andach w północnym Chile.
Instrumenty CLASS zostały zaprojektowane do wykrywania niezwykle słabych, spolaryzowanych sygnałów osadzonych w mikrofalowym promieniowaniu tła. To zadanie wyjątkowo trudne, ponieważ promieniowanie to ma długość fali rzędu milimetrów i jest milion razy słabsze niż inne źródła mikrofal odbierane z powierzchni Ziemi. Interferencje radiowe, sygnały z satelitów, radarów oraz wahania atmosferyczne — wszystkie te komponenty znacząco utrudniają takie pomiary.
Światło staje się spolaryzowane, gdy odbija się od cząstek — na przykład elektronów. W przypadku CMB polaryzacja światła zdradza informacje o interakcjach, do których doszło podczas kosmicznego świtu — epoki, w której pierwsze gwiazdy zapłonęły i zaczęły zmieniać strukturę wszechświata.
We wczesnym wszechświecie światło było „uwięzione” w gęstej mgle wolnych elektronów. Dopiero po uformowaniu się neutralnych atomów wodoru promieniowanie CMB mogło swobodnie się przemieszczać. Jednak gdy pojawiły się pierwsze gwiazdy, ich promieniowanie ponownie zjonizowało materię, rozpraszając fotony CMB. Naukowcy byli w stanie zmierzyć prawdopodobieństwo, że pojedynczy foton z epoki Wielkiego Wybuchu został rozproszony przez jeden z tych uwolnionych elektronów.
Zespół badaczy porównał dane z teleskopów CLASS z wynikami wcześniejszych misji kosmicznych — WMAP i Planck. Wyniki były zgodne i pozwoliły zidentyfikować wspólny, wyraźny sygnał polaryzacji związany z kosmicznym świtem. To pierwszy raz, kiedy takie dane uzyskano z powierzchni Ziemi z porównywalną precyzją.
To jednak jeszcze nie koniec. CLASS zmapował już 75 proc. nieba i nadal zbiera dane. Dzięki dalszym obserwacjom naukowcy planują lepiej zrozumieć proces rejonizacji, a także udoskonalić modele kosmologiczne, które opisują skład i ewolucję wszechświata — w tym wpływ ciemnej materii i neutrin.
Źródło: ApJ
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/swia ... zdy-class/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Od dziesięcioleci astronomowie próbują uchwycić światło pierwszych gwiazd, które rozświetliły młody wszechświat po Wielkim Wybuchu. Teraz, dzięki zaawansowanym teleskopom naziemnym, naukowcom udało się wykryć subtelne ślady tych gwiazd w mikrofalowym promieniowaniu tła. To przełom w kosmologii — pierwszy raz tak precyzyjne pomiary zrealizowano z powierzchni Ziemi.
W najnowszym artykule naukowym opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal międzynarodowy zespół naukowców z powodzeniem zarejestrował ślady pierwszych gwiazd, analizując polaryzację mikrofalowego promieniowania tła (CMB) — promieniowania powstałego około 380 000 lat po Wielkim Wybuchu. Co więcej, osiągnięto to za pomocą naziemnych teleskopów projektu CLASS (Cosmology Large Angular Scale Surveyor), zlokalizowanych wysoko w Andach w północnym Chile.
Instrumenty CLASS zostały zaprojektowane do wykrywania niezwykle słabych, spolaryzowanych sygnałów osadzonych w mikrofalowym promieniowaniu tła. To zadanie wyjątkowo trudne, ponieważ promieniowanie to ma długość fali rzędu milimetrów i jest milion razy słabsze niż inne źródła mikrofal odbierane z powierzchni Ziemi. Interferencje radiowe, sygnały z satelitów, radarów oraz wahania atmosferyczne — wszystkie te komponenty znacząco utrudniają takie pomiary.
Światło staje się spolaryzowane, gdy odbija się od cząstek — na przykład elektronów. W przypadku CMB polaryzacja światła zdradza informacje o interakcjach, do których doszło podczas kosmicznego świtu — epoki, w której pierwsze gwiazdy zapłonęły i zaczęły zmieniać strukturę wszechświata.
We wczesnym wszechświecie światło było „uwięzione” w gęstej mgle wolnych elektronów. Dopiero po uformowaniu się neutralnych atomów wodoru promieniowanie CMB mogło swobodnie się przemieszczać. Jednak gdy pojawiły się pierwsze gwiazdy, ich promieniowanie ponownie zjonizowało materię, rozpraszając fotony CMB. Naukowcy byli w stanie zmierzyć prawdopodobieństwo, że pojedynczy foton z epoki Wielkiego Wybuchu został rozproszony przez jeden z tych uwolnionych elektronów.
Zespół badaczy porównał dane z teleskopów CLASS z wynikami wcześniejszych misji kosmicznych — WMAP i Planck. Wyniki były zgodne i pozwoliły zidentyfikować wspólny, wyraźny sygnał polaryzacji związany z kosmicznym świtem. To pierwszy raz, kiedy takie dane uzyskano z powierzchni Ziemi z porównywalną precyzją.
To jednak jeszcze nie koniec. CLASS zmapował już 75 proc. nieba i nadal zbiera dane. Dzięki dalszym obserwacjom naukowcy planują lepiej zrozumieć proces rejonizacji, a także udoskonalić modele kosmologiczne, które opisują skład i ewolucję wszechświata — w tym wpływ ciemnej materii i neutrin.
Źródło: ApJ
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/swia ... zdy-class/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
PUNCH rejestruje potężną erupcję słoneczną. Nowe zdjęcia zachwycają naukowców
2025-06-11. Radek Kosarzycki
W miarę jak nasza cywilizacja staje się coraz bardziej zależna od technologii satelitarnej i łączności, zrozumienie wpływu Słońca na przestrzeń kosmiczną wokół Ziemi nabiera kluczowego znaczenia. Najnowsza misja NASA – PUNCH – dostarcza właśnie narzędzi, które mogą zrewolucjonizować sposób, w jaki obserwujemy i prognozujemy zjawiska pogody kosmicznej.
Misja PUNCH (Polarimeter to Unify the Corona and Heliosphere), opracowana przez Southwest Research Institute (SwRI), została wyniesiona na orbitę 11 marca 2025 roku i składa się z czterech niewielkich satelitów latających w formacji. Ich wspólnym celem jest obrazowanie korony słonecznej – zewnętrznej atmosfery Słońca – oraz śledzenie, jak emitowana przez Słońce materia przekształca się w wiatr słoneczny i przemieszcza się w przestrzeni międzyplanetarnej.
Już pierwsze dane z misji przynoszą spektakularne rezultaty. Niedawno opublikowane zdjęcia przedstawiają potężny wyrzut masy koronalnej (CME) – gigantyczną chmurę naładowanej plazmy – przemieszczającą się z dużą prędkością przez wewnętrzny Układ Słoneczny. Te pierwsze obserwacje stanowią nie tylko dowód poprawnego działania instrumentów, ale również zapowiedź zupełnie nowej jakości w monitorowaniu zjawisk słonecznych.
Unikalna konfiguracja satelitów pozwala im działać jak jeden wirtualny instrument obserwacyjny o średnicy ponad 12 800 km. Dzięki temu możliwe jest uzyskanie panoramicznych, trójwymiarowych obrazów przejścia korony słonecznej w wiatr słoneczny – procesu, który do tej pory jest słabo poznany.
Trzy z satelitów wyposażone są w szerokokątne kamery (Wide Field Imagers), zaprojektowane specjalnie do uchwycenia najbardziej subtelnych struktur w atmosferze słonecznej i wypływającym z niej wietrze słonecznym. Przesłane przez nie na Ziemię dane oferują bezprecedensową rozdzielczość i zakres widzenia, co pozwala naukowcom obserwować całe wyrzuty CME w sposób ciągły.
Czwarty satelita ma na swoim pokładzie koronograf – Narrow Field Imager – który umożliwia szczegółowe badanie wewnętrznej części korony słonecznej, eliminując intensywny blask samego Słońca. To właśnie to urządzenie zarejestrowało z bliska dramatyczną erupcję, która miała miejsce w czerwcu, ukazując skomplikowaną strukturę CME oraz otaczające je środowisko plazmowe.
Można zatem powiedzieć, że PUNCH oferuje nowy, kompletny obraz korony i wiatru słonecznego jako jednego, spójnego systemu. Tego rodzaju obserwacje są niezbędne do lepszego zrozumienia mechanizmów napędzających zjawiska takie jak rozbłyski słoneczne i wyrzuty masy koronalnej – zdarzenia, które mogą zakłócać działanie satelitów, systemów GPS, a nawet sieci energetycznych na powierzchni Ziemi.
W ciągu kilku najbliższych miesięcy, gdy formacja satelitów osiągnie pełną gotowość operacyjną, a naziemne systemy analizy danych zostaną zoptymalizowane, PUNCH zacznie dostarczać ciągłe, trójwymiarowe obrazy aktywności słonecznej. To kluczowy krok w kierunku bardziej precyzyjnego prognozowania pogody kosmicznej i ograniczania jej potencjalnych skutków dla technologii zarówno w kosmosie, jak i na Ziemi.
SwRI-led PUNCH mission captures data from huge solar eruption
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/punc ... na-sloncu/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
W miarę jak nasza cywilizacja staje się coraz bardziej zależna od technologii satelitarnej i łączności, zrozumienie wpływu Słońca na przestrzeń kosmiczną wokół Ziemi nabiera kluczowego znaczenia. Najnowsza misja NASA – PUNCH – dostarcza właśnie narzędzi, które mogą zrewolucjonizować sposób, w jaki obserwujemy i prognozujemy zjawiska pogody kosmicznej.
Misja PUNCH (Polarimeter to Unify the Corona and Heliosphere), opracowana przez Southwest Research Institute (SwRI), została wyniesiona na orbitę 11 marca 2025 roku i składa się z czterech niewielkich satelitów latających w formacji. Ich wspólnym celem jest obrazowanie korony słonecznej – zewnętrznej atmosfery Słońca – oraz śledzenie, jak emitowana przez Słońce materia przekształca się w wiatr słoneczny i przemieszcza się w przestrzeni międzyplanetarnej.
Już pierwsze dane z misji przynoszą spektakularne rezultaty. Niedawno opublikowane zdjęcia przedstawiają potężny wyrzut masy koronalnej (CME) – gigantyczną chmurę naładowanej plazmy – przemieszczającą się z dużą prędkością przez wewnętrzny Układ Słoneczny. Te pierwsze obserwacje stanowią nie tylko dowód poprawnego działania instrumentów, ale również zapowiedź zupełnie nowej jakości w monitorowaniu zjawisk słonecznych.
Unikalna konfiguracja satelitów pozwala im działać jak jeden wirtualny instrument obserwacyjny o średnicy ponad 12 800 km. Dzięki temu możliwe jest uzyskanie panoramicznych, trójwymiarowych obrazów przejścia korony słonecznej w wiatr słoneczny – procesu, który do tej pory jest słabo poznany.
Trzy z satelitów wyposażone są w szerokokątne kamery (Wide Field Imagers), zaprojektowane specjalnie do uchwycenia najbardziej subtelnych struktur w atmosferze słonecznej i wypływającym z niej wietrze słonecznym. Przesłane przez nie na Ziemię dane oferują bezprecedensową rozdzielczość i zakres widzenia, co pozwala naukowcom obserwować całe wyrzuty CME w sposób ciągły.
Czwarty satelita ma na swoim pokładzie koronograf – Narrow Field Imager – który umożliwia szczegółowe badanie wewnętrznej części korony słonecznej, eliminując intensywny blask samego Słońca. To właśnie to urządzenie zarejestrowało z bliska dramatyczną erupcję, która miała miejsce w czerwcu, ukazując skomplikowaną strukturę CME oraz otaczające je środowisko plazmowe.
Można zatem powiedzieć, że PUNCH oferuje nowy, kompletny obraz korony i wiatru słonecznego jako jednego, spójnego systemu. Tego rodzaju obserwacje są niezbędne do lepszego zrozumienia mechanizmów napędzających zjawiska takie jak rozbłyski słoneczne i wyrzuty masy koronalnej – zdarzenia, które mogą zakłócać działanie satelitów, systemów GPS, a nawet sieci energetycznych na powierzchni Ziemi.
W ciągu kilku najbliższych miesięcy, gdy formacja satelitów osiągnie pełną gotowość operacyjną, a naziemne systemy analizy danych zostaną zoptymalizowane, PUNCH zacznie dostarczać ciągłe, trójwymiarowe obrazy aktywności słonecznej. To kluczowy krok w kierunku bardziej precyzyjnego prognozowania pogody kosmicznej i ograniczania jej potencjalnych skutków dla technologii zarówno w kosmosie, jak i na Ziemi.
SwRI-led PUNCH mission captures data from huge solar eruption
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/punc ... na-sloncu/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Hubble obala dotychczasowe teorie o wpływie magnetosfery Urana na jego księżyce
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Układ satelitów Urana od dawna intryguje naukowców ze względu na jego unikalne właściwości i niezwykłą magnetosferę tej lodowej planety. Najnowsze obserwacje dokonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przyniosły zaskakujące odkrycia, które zmieniają nasze wyobrażenia o tym, jak środowisko magnetyczne Urana wpływa na jego największe księżyce.
Więc tak, Uran charakteryzuje się wyjątkowo nietypową orientacją. Jej oś obrotu jest przechylona o około 98 stopni względem płaszczyzny orbity, a pole magnetyczne nachylone jest pod kątem około 59 stopni do płaszczyzny orbitalnej księżyców. Ponieważ Uran i jego pole magnetyczne obracają się szybciej, niż krążą wokół niej księżyce, linie pola magnetycznego nieustannie przecinają ich orbity. Wcześniejsze modele przewidywały, że naładowane cząstki w magnetosferze — zwłaszcza elektrony — będą intensywniej bombardować „tylne” półkule księżyców, czyli strony zwrócone w przeciwnym kierunku do ich ruchu orbitalnego. Takie bombardowanie miało powodować ciemnienie powierzchni oraz gromadzenie osadów dwutlenku węgla.
Zespół badaczy skupił się na czterech największych księżycach Urana: Ariel, Umbriel, Titania i Oberon. Wszystkie te księżyce są zablokowane pływowo, co oznacza, że zawsze zwracają do planety tę samą stronę. Naukowcy spodziewali się, że tylne półkule będą ciemniejsze niż wiodące, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami dotyczącymi wpływu magnetosfery.
Jednak obserwacje dokonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przyniosły niespodziewane wyniki. Tylne półkule Ariel i Umbriel nie wykazywały ciemnienia w porównaniu do półkul wiodących. Co więcej, na zewnętrznych księżycach — Tytanii i Oberonie — to właśnie przednie półkule były ciemniejsze i bardziej czerwone, co stanowiło całkowite odwrócenie wcześniejszych oczekiwań.
Badacze wysunęli hipotezę, że przyczyną tego zjawiska może być pył pochodzący z nieregularnych, małych księżyców Urana o eliptycznych i pochylonych orbitach. Te satelity są nieustannie bombardowane mikrometeorytami, które wyrzucają pył do otoczenia planety. Pył ten stopniowo dryfuje do wewnątrz układu, przecinając orbity większych księżyców. Gdy Tytania i Oberon poruszają się przez to zapylone środowisko, ich przednie półkule gromadzą pył — podobnie jak owady uderzające o przednią szybę samochodu podczas jazdy. Ten pył powoduje zaciemnienie i czerwienienie powierzchni tych półkul.
Wewnętrzne księżyce, Ariel i Umbriel, prawdopodobnie pozostają względnie wolne od takiego zaciemnienia, ponieważ zewnętrzne Tytania i Oberon skutecznie zatrzymują i zamiatają pył, chroniąc je przed osadami. Zjawisko to przypomina procesy obserwowane w systemach satelitarnych Saturna i Jowisza, gdzie przenoszenie pyłu między księżycami jest powszechne.
Ostatecznie odkrycia te wskazują, że wpływ magnetosfery Urana na powierzchnię jego księżyców jest bardziej złożony i mniej jednoznaczny niż wcześniej sądzono. Mimo iż interakcje magnetosferyczne z pewnością występują, nie prowadzą one do oczekiwanych asymetrii jasności powierzchni. Zrozumienie mechanizmów rządzących tym układem wymaga dalszych, bardziej szczegółowych badań.
Dzięki możliwościom obserwacji ultrafioletowych i spektroskopowych Hubble’a naukowcy zdobyli nowe, kluczowe informacje. Odkrycie, że to pył, a nie promieniowanie, odpowiada za zmiany na powierzchni największych księżyców Urana, otwiera nowe perspektywy badawcze dla zrozumienia magnetosfery i dynamiki systemu satelitarnego tej lodowej planety.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/hubb ... skoczenie/
2025-06-11. Radek Kosarzycki
Układ satelitów Urana od dawna intryguje naukowców ze względu na jego unikalne właściwości i niezwykłą magnetosferę tej lodowej planety. Najnowsze obserwacje dokonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przyniosły zaskakujące odkrycia, które zmieniają nasze wyobrażenia o tym, jak środowisko magnetyczne Urana wpływa na jego największe księżyce.
Więc tak, Uran charakteryzuje się wyjątkowo nietypową orientacją. Jej oś obrotu jest przechylona o około 98 stopni względem płaszczyzny orbity, a pole magnetyczne nachylone jest pod kątem około 59 stopni do płaszczyzny orbitalnej księżyców. Ponieważ Uran i jego pole magnetyczne obracają się szybciej, niż krążą wokół niej księżyce, linie pola magnetycznego nieustannie przecinają ich orbity. Wcześniejsze modele przewidywały, że naładowane cząstki w magnetosferze — zwłaszcza elektrony — będą intensywniej bombardować „tylne” półkule księżyców, czyli strony zwrócone w przeciwnym kierunku do ich ruchu orbitalnego. Takie bombardowanie miało powodować ciemnienie powierzchni oraz gromadzenie osadów dwutlenku węgla.
Zespół badaczy skupił się na czterech największych księżycach Urana: Ariel, Umbriel, Titania i Oberon. Wszystkie te księżyce są zablokowane pływowo, co oznacza, że zawsze zwracają do planety tę samą stronę. Naukowcy spodziewali się, że tylne półkule będą ciemniejsze niż wiodące, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami dotyczącymi wpływu magnetosfery.
Jednak obserwacje dokonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przyniosły niespodziewane wyniki. Tylne półkule Ariel i Umbriel nie wykazywały ciemnienia w porównaniu do półkul wiodących. Co więcej, na zewnętrznych księżycach — Tytanii i Oberonie — to właśnie przednie półkule były ciemniejsze i bardziej czerwone, co stanowiło całkowite odwrócenie wcześniejszych oczekiwań.
Badacze wysunęli hipotezę, że przyczyną tego zjawiska może być pył pochodzący z nieregularnych, małych księżyców Urana o eliptycznych i pochylonych orbitach. Te satelity są nieustannie bombardowane mikrometeorytami, które wyrzucają pył do otoczenia planety. Pył ten stopniowo dryfuje do wewnątrz układu, przecinając orbity większych księżyców. Gdy Tytania i Oberon poruszają się przez to zapylone środowisko, ich przednie półkule gromadzą pył — podobnie jak owady uderzające o przednią szybę samochodu podczas jazdy. Ten pył powoduje zaciemnienie i czerwienienie powierzchni tych półkul.
Wewnętrzne księżyce, Ariel i Umbriel, prawdopodobnie pozostają względnie wolne od takiego zaciemnienia, ponieważ zewnętrzne Tytania i Oberon skutecznie zatrzymują i zamiatają pył, chroniąc je przed osadami. Zjawisko to przypomina procesy obserwowane w systemach satelitarnych Saturna i Jowisza, gdzie przenoszenie pyłu między księżycami jest powszechne.
Ostatecznie odkrycia te wskazują, że wpływ magnetosfery Urana na powierzchnię jego księżyców jest bardziej złożony i mniej jednoznaczny niż wcześniej sądzono. Mimo iż interakcje magnetosferyczne z pewnością występują, nie prowadzą one do oczekiwanych asymetrii jasności powierzchni. Zrozumienie mechanizmów rządzących tym układem wymaga dalszych, bardziej szczegółowych badań.
Dzięki możliwościom obserwacji ultrafioletowych i spektroskopowych Hubble’a naukowcy zdobyli nowe, kluczowe informacje. Odkrycie, że to pył, a nie promieniowanie, odpowiada za zmiany na powierzchni największych księżyców Urana, otwiera nowe perspektywy badawcze dla zrozumienia magnetosfery i dynamiki systemu satelitarnego tej lodowej planety.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/06/hubb ... skoczenie/