Wiadomości astronomiczne z internetu
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Młoda planeta, dziwna atmosfera – przełomowe odkrycie teleskopu JWST
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) po raz kolejny zrewolucjonizował nasze spojrzenie na egzoplanety. Tym razem dostarczył niezwykle szczegółowych danych na temat atmosfery młodej planety spoza Układu Słonecznego – V1298 Tau b. Obserwacje ujawniają nietypowe właściwości tej planety i rzucają nowe światło na to, jak mogą wyglądać wczesne etapy rozwoju światów typu podneptun.
V1298 Tau b to tzw. proto-podneptun – młoda wersja planet podobnych do Neptuna, które często występują w innych układach planetarnych. Ma zaledwie 10–30 milionów lat, co czyni ją wyjątkowo młodą jak na standardy astronomiczne. Dzięki temu stanowi doskonały obiekt do badań nad ewolucją atmosfer planetarnych tuż po ich powstaniu.
Najbardziej uderzającą cechą V1298 Tau b jest jej wyjątkowo przejrzysta i rozdęta atmosfera. Dzięki wysokiej czułości instrumentów podczerwonych JWST astronomowie zarejestrowali bogate widmo cząsteczek: pary wodnej, dwutlenku węgla, tlenku węgla, a także metanu. Wskazano również na możliwą obecność bardziej złożonych cząsteczek pochodzenia fotochemicznego, takich jak dwutlenek siarki (SO₂) i siarczek karbonylu (OCS).
Zaskakująco, mimo złożonego składu chemicznego, atmosfera planety zawiera bardzo niewiele tzw. metali (czyli pierwiastków cięższych od wodoru i helu) – aż 100 razy mniej niż w przypadku starszych planet typu podneptun. To rzadka cecha, sugerująca, że atmosfera wciąż ulega intensywnym przemianom i nie osiągnęła jeszcze dojrzałej formy. Dodatkowo, poziomy metanu okazały się znacznie niższe, niż przewidywały modele teoretyczne. Naukowcy przypisują to silnemu ciepłu wewnętrznemu planety oraz intensywnemu mieszaniu warstw atmosfery w pionie.
Właśnie wysoka temperatura wnętrza V1298 Tau b stanowi kolejną zagadkę. Biorąc pod uwagę jej młody wiek i rozmiar, planeta wydaje się znacznie cieplejsza, niż wynikałoby to z dotychczasowych modeli ewolucji termicznej. Jedną z hipotez jest obecność gradientów metaliczności – czyli zmian w zawartości pierwiastków ciężkich na różnych głębokościach atmosfery. Zjawisko to znane jest również z wnętrz gazowych olbrzymów w Układzie Słonecznym i mogłoby tłumaczyć obserwowaną rozbieżność między wysoką temperaturą a niską zawartością metali.
Odkrycie to ma daleko idące konsekwencje dla badań nad formowaniem i ewolucją planet. Sugeruje, że młode światy typu podneptun mogą znacznie różnić się od ich starszych odpowiedników – nie tylko pod względem składu chemicznego, ale także procesów cieplnych zachodzących we wnętrzu. To z kolei może oznaczać, że atmosfery tych planet dynamicznie zmieniają się w czasie.
Dzięki JWST naukowcy mogą śledzić te zmiany z niespotykaną dotąd precyzją. Wcześniejsze obserwacje teleskopu Hubble’a sugerowały obecność pary wodnej na V1298 Tau b, jednak dopiero JWST pozwolił zidentyfikować szersze spektrum cząsteczek i dostrzec znacznie subtelniejsze różnice w składzie atmosfery.
Na podstawie tego sukcesu, zespół badaczy rozpoczął szerszy program w ramach trzeciego cyklu obserwacyjnego JWST. Obejmuje on siedem kolejnych młodych egzoplanet tranzytujących, w wieku od 20 do 200 milionów lat. Naukowcy mają nadzieję, że to rozszerzone badanie pozwoli stworzyć spójną teorię dotyczącą zmian atmosferycznych i termicznych zachodzących w planetach podneptunowych na różnych etapach ich ewolucji.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/mlod ... 298-tau-b/
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) po raz kolejny zrewolucjonizował nasze spojrzenie na egzoplanety. Tym razem dostarczył niezwykle szczegółowych danych na temat atmosfery młodej planety spoza Układu Słonecznego – V1298 Tau b. Obserwacje ujawniają nietypowe właściwości tej planety i rzucają nowe światło na to, jak mogą wyglądać wczesne etapy rozwoju światów typu podneptun.
V1298 Tau b to tzw. proto-podneptun – młoda wersja planet podobnych do Neptuna, które często występują w innych układach planetarnych. Ma zaledwie 10–30 milionów lat, co czyni ją wyjątkowo młodą jak na standardy astronomiczne. Dzięki temu stanowi doskonały obiekt do badań nad ewolucją atmosfer planetarnych tuż po ich powstaniu.
Najbardziej uderzającą cechą V1298 Tau b jest jej wyjątkowo przejrzysta i rozdęta atmosfera. Dzięki wysokiej czułości instrumentów podczerwonych JWST astronomowie zarejestrowali bogate widmo cząsteczek: pary wodnej, dwutlenku węgla, tlenku węgla, a także metanu. Wskazano również na możliwą obecność bardziej złożonych cząsteczek pochodzenia fotochemicznego, takich jak dwutlenek siarki (SO₂) i siarczek karbonylu (OCS).
Zaskakująco, mimo złożonego składu chemicznego, atmosfera planety zawiera bardzo niewiele tzw. metali (czyli pierwiastków cięższych od wodoru i helu) – aż 100 razy mniej niż w przypadku starszych planet typu podneptun. To rzadka cecha, sugerująca, że atmosfera wciąż ulega intensywnym przemianom i nie osiągnęła jeszcze dojrzałej formy. Dodatkowo, poziomy metanu okazały się znacznie niższe, niż przewidywały modele teoretyczne. Naukowcy przypisują to silnemu ciepłu wewnętrznemu planety oraz intensywnemu mieszaniu warstw atmosfery w pionie.
Właśnie wysoka temperatura wnętrza V1298 Tau b stanowi kolejną zagadkę. Biorąc pod uwagę jej młody wiek i rozmiar, planeta wydaje się znacznie cieplejsza, niż wynikałoby to z dotychczasowych modeli ewolucji termicznej. Jedną z hipotez jest obecność gradientów metaliczności – czyli zmian w zawartości pierwiastków ciężkich na różnych głębokościach atmosfery. Zjawisko to znane jest również z wnętrz gazowych olbrzymów w Układzie Słonecznym i mogłoby tłumaczyć obserwowaną rozbieżność między wysoką temperaturą a niską zawartością metali.
Odkrycie to ma daleko idące konsekwencje dla badań nad formowaniem i ewolucją planet. Sugeruje, że młode światy typu podneptun mogą znacznie różnić się od ich starszych odpowiedników – nie tylko pod względem składu chemicznego, ale także procesów cieplnych zachodzących we wnętrzu. To z kolei może oznaczać, że atmosfery tych planet dynamicznie zmieniają się w czasie.
Dzięki JWST naukowcy mogą śledzić te zmiany z niespotykaną dotąd precyzją. Wcześniejsze obserwacje teleskopu Hubble’a sugerowały obecność pary wodnej na V1298 Tau b, jednak dopiero JWST pozwolił zidentyfikować szersze spektrum cząsteczek i dostrzec znacznie subtelniejsze różnice w składzie atmosfery.
Na podstawie tego sukcesu, zespół badaczy rozpoczął szerszy program w ramach trzeciego cyklu obserwacyjnego JWST. Obejmuje on siedem kolejnych młodych egzoplanet tranzytujących, w wieku od 20 do 200 milionów lat. Naukowcy mają nadzieję, że to rozszerzone badanie pozwoli stworzyć spójną teorię dotyczącą zmian atmosferycznych i termicznych zachodzących w planetach podneptunowych na różnych etapach ich ewolucji.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/mlod ... 298-tau-b/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Naukowcy wykryli lit w egzosferze Merkurego dzięki analizie fal elektromagnetycznych
2025-07-24
Wykorzystując nowoczesną metodę analizy fal elektromagnetycznych, naukowcy po raz pierwszy potwierdzili obecność litu w egzosferze Merkurego — najrzadszej i najbardziej zewnętrznej warstwie atmosfery tej planety.
Delikatne środowisko egzosfery
Egzosfera Merkurego to niezwykle rozrzedzone środowisko, w którym atomy i cząsteczki poruszają się niemal niezależnie, rzadko ze sobą zderzając. Od lat 70. XX wieku misje kosmiczne, takie jak Mariner 10, a następnie MESSENGER (NASA), badały tę wewnętrzną planetę Układu Słonecznego, dostarczając cennych danych o jej składzie chemicznym.
Dzięki tym badaniom potwierdzono obecność takich pierwiastków jak wodór (H), potas (K), sód (Na) i żelazo (Fe) w atmosferze i na powierzchni Merkurego. Odkrycie metali alkalicznych, takich jak sód i potas, zainspirowało badaczy do poszukiwania innych przedstawicieli tej grupy pierwiastków, w tym litu (Li).
Dlaczego lit?
Metale alkaliczne (pierwiastki grupy 1 układu okresowego) powstają w podobnych procesach astrofizycznych, a ich obecność na planetach skalistych może dostarczać informacji o mechanizmach ich formowania. Mimo to wcześniejsze próby wykrycia litu kończyły się niepowodzeniem, co sugerowało jego niezwykle niskie stężenie w egzosferze Merkurego.
Nowe podejście zaproponowane przez zespół naukowców kierowany przez dr. Daniela Schmida z Austriackiej Akademii Nauk przyniosło przełom. Badacze nie szukali bezpośrednio atomów litu, lecz analizowali dane z zakresu pola magnetycznego zarejestrowane przez satelitę MESSENGER, aby wykryć specyficzne sygnały fal elektromagnetycznych — tzw. fale cyklotronowe jonów odbiorczych (ion cyclotron waves, ICW), które mogą świadczyć o obecności świeżo zjonizowanego litu.
Jak wykrywa się lit bez litu?
Fale cyklotronowe powstają, gdy naładowane cząstki (jony) poruszają się w polu magnetycznym i zaczynają drgać z charakterystyczną częstotliwością — tzw. częstotliwością cyklotronową, zależną od stosunku masy do ładunku danego jonu oraz natężenia lokalnego pola magnetycznego. Każdy pierwiastek ma unikalny „elektromagnetyczny odcisk palca”, który pozwala na jego identyfikację.
Na Merkurego proces ten wygląda następująco: neutralne atomy litu wydostają się z powierzchni planety, np. w wyniku uderzenia meteoroidu, i unoszą się ku przestrzeni kosmicznej. Tam napotykają intensywne promieniowanie ultrafioletowe Słońca, które odrywa elektrony od atomów, tworząc jony litu (Li⁺). Te naładowane cząstki zostają „przechwycone” przez wiatr słoneczny – strumień naładowanych cząstek, płynący nieustannie ze Słońca.
Różnica prędkości pomiędzy jonami litu a cząstkami wiatru słonecznego powoduje lokalną niestabilność plazmy i generuje fale cyklotronowe. Ich wykrycie i identyfikacja pozwala zatem pośrednio wnioskować o obecności danego pierwiastka — w tym przypadku litu.
Zespół przeanalizował cztery lata danych zebranych przez sondę MESSENGER i zidentyfikował 12 przypadków pojawienia się fal ICW o parametrach zgodnych z jonami litu. Każde z tych zdarzeń trwało zaledwie kilkadziesiąt minut, ale wystarczyło, by uchwycić moment emisji litu do egzosfery.
Źródło litu: bombardowanie meteoroidami
Częstotliwość i krótkotrwałość zaobserwowanych sygnałów doprowadziły naukowców do wniosku, że lit dostaje się do egzosfery nie w wyniku powolnych procesów, takich jak nagrzewanie powierzchni czy oddziaływanie z wiatrem słonecznym, lecz w wyniku gwałtownych zjawisk — przede wszystkim uderzeń meteoroidów.
Kiedy meteoroid zderza się z powierzchnią Merkurego z prędkością dochodzącą do 110 km/s, wyzwala olbrzymie ilości energii, prowadząc do odparowania zarówno materiału meteorytowego, jak i powierzchniowego gruntu. W wyniku tego procesu tworzy się chmura pary o temperaturze 2500–5000 K, wystarczająco wysoka, by uwolnić atomy litu z regolitu (gruntu planetarnego) i wyrzucić je w przestrzeń kosmiczną.
Z obliczeń wynika, że meteoroidy odpowiedzialne za wykrycie litu miały promień od 13 do 21 cm i masę od 28 000 do 120 000 gramów. Co ciekawe, każdy z takich obiektów był w stanie odparować nawet 150 razy więcej materiału niż sam ważył.
Nowe spojrzenie na historię Merkurego
To odkrycie może wymusić rewizję dotychczasowych hipotez dotyczących składu i historii Merkurego. Tradycyjne modele zakładały, że z uwagi na bliskość Słońca, planeta ta podczas formowania utraciła większość pierwiastków lotnych — czyli takich, które łatwo parują w wysokich temperaturach.
Istniała również teoria, że Merkury stracił dużą część swojego płaszcza w wyniku gigantycznego zderzenia z innym ciałem niebieskim we wczesnym Układzie Słonecznym. Jednak dane z misji MESSENGER, które ujawniają obecność znacznych ilości pierwiastków lotnych (m.in. siarki, potasu i teraz litu), stoją w sprzeczności z tymi założeniami.
Aktualne badania wskazują, że przez miliardy lat powierzchnia Merkurego była nieustannie wzbogacana w pierwiastki lotne w wyniku ciągłego bombardowania meteorytowego. Takie zjawisko mogło również odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu atmosfery i składu chemicznego innych planet skalistych w Układzie Słonecznym.
Szersze znaczenie odkrycia
Nowa metoda identyfikacji pierwiastków — poprzez analizę fal cyklotronowych — może być szeroko zastosowana do badania innych ciał niebieskich z bardzo rozrzedzoną atmosferą, gdzie bezpośrednie pomiary są trudne lub niemożliwe. Otwiera to nowe możliwości w badaniach nie tylko Merkurego, ale także Księżyca lub księżyców Jowisza i Saturna.
Więcej informacji: publikacja Daniel Schmid et al, Detection of lithium in the exosphere of Mercury, Nature Communications (2025). DOI: 10.1038/s41467-025-61516-4.
Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz
Na ilustracji: Zdjęcie Merkurego wykonane przez sondę MESSENGER. Źródło: NASA/JPL.
Schemat przedstawiający główne procesy fizyczne odpowiedzialne za powstawanie i utratę cząsteczek w egzosferze Merkurego. Cząstki litu i innych pierwiastków mogą być uwalniane z powierzchni planety w wyniku fotodezorbcji (oddziaływania promieniowania ultrafioletowego), zderzeń z cząstkami wiatru słonecznego (sputtering) oraz gwałtownych uderzeń meteoroidów. Po jonizacji – na przykład przez promieniowanie słoneczne – jony są przechwytywane przez wiatr słoneczny i mogą generować fale cyklotronowe, dzięki którym naukowcy pośrednio wykrywają obecność określonych pierwiastków w egzosferze. Źródło: Źródło: McClintock, W. E. et al. (2018). Observations of Mercury’s Exosphere: Composition and Structure. W: S. C. Solomon et al. (red.), Mercury: The View after MESSENGER. Cambridge University Press.
Ilustracja mechanizmu generowania fal cyklotronowych jonów odbiorczych w środowisku kosmicznym Merkurego. Źródło: Nature Communications (2025). DOI: 10.1038/s41467-025-61516-4
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/na ... netycznych
2025-07-24
Wykorzystując nowoczesną metodę analizy fal elektromagnetycznych, naukowcy po raz pierwszy potwierdzili obecność litu w egzosferze Merkurego — najrzadszej i najbardziej zewnętrznej warstwie atmosfery tej planety.
Delikatne środowisko egzosfery
Egzosfera Merkurego to niezwykle rozrzedzone środowisko, w którym atomy i cząsteczki poruszają się niemal niezależnie, rzadko ze sobą zderzając. Od lat 70. XX wieku misje kosmiczne, takie jak Mariner 10, a następnie MESSENGER (NASA), badały tę wewnętrzną planetę Układu Słonecznego, dostarczając cennych danych o jej składzie chemicznym.
Dzięki tym badaniom potwierdzono obecność takich pierwiastków jak wodór (H), potas (K), sód (Na) i żelazo (Fe) w atmosferze i na powierzchni Merkurego. Odkrycie metali alkalicznych, takich jak sód i potas, zainspirowało badaczy do poszukiwania innych przedstawicieli tej grupy pierwiastków, w tym litu (Li).
Dlaczego lit?
Metale alkaliczne (pierwiastki grupy 1 układu okresowego) powstają w podobnych procesach astrofizycznych, a ich obecność na planetach skalistych może dostarczać informacji o mechanizmach ich formowania. Mimo to wcześniejsze próby wykrycia litu kończyły się niepowodzeniem, co sugerowało jego niezwykle niskie stężenie w egzosferze Merkurego.
Nowe podejście zaproponowane przez zespół naukowców kierowany przez dr. Daniela Schmida z Austriackiej Akademii Nauk przyniosło przełom. Badacze nie szukali bezpośrednio atomów litu, lecz analizowali dane z zakresu pola magnetycznego zarejestrowane przez satelitę MESSENGER, aby wykryć specyficzne sygnały fal elektromagnetycznych — tzw. fale cyklotronowe jonów odbiorczych (ion cyclotron waves, ICW), które mogą świadczyć o obecności świeżo zjonizowanego litu.
Jak wykrywa się lit bez litu?
Fale cyklotronowe powstają, gdy naładowane cząstki (jony) poruszają się w polu magnetycznym i zaczynają drgać z charakterystyczną częstotliwością — tzw. częstotliwością cyklotronową, zależną od stosunku masy do ładunku danego jonu oraz natężenia lokalnego pola magnetycznego. Każdy pierwiastek ma unikalny „elektromagnetyczny odcisk palca”, który pozwala na jego identyfikację.
Na Merkurego proces ten wygląda następująco: neutralne atomy litu wydostają się z powierzchni planety, np. w wyniku uderzenia meteoroidu, i unoszą się ku przestrzeni kosmicznej. Tam napotykają intensywne promieniowanie ultrafioletowe Słońca, które odrywa elektrony od atomów, tworząc jony litu (Li⁺). Te naładowane cząstki zostają „przechwycone” przez wiatr słoneczny – strumień naładowanych cząstek, płynący nieustannie ze Słońca.
Różnica prędkości pomiędzy jonami litu a cząstkami wiatru słonecznego powoduje lokalną niestabilność plazmy i generuje fale cyklotronowe. Ich wykrycie i identyfikacja pozwala zatem pośrednio wnioskować o obecności danego pierwiastka — w tym przypadku litu.
Zespół przeanalizował cztery lata danych zebranych przez sondę MESSENGER i zidentyfikował 12 przypadków pojawienia się fal ICW o parametrach zgodnych z jonami litu. Każde z tych zdarzeń trwało zaledwie kilkadziesiąt minut, ale wystarczyło, by uchwycić moment emisji litu do egzosfery.
Źródło litu: bombardowanie meteoroidami
Częstotliwość i krótkotrwałość zaobserwowanych sygnałów doprowadziły naukowców do wniosku, że lit dostaje się do egzosfery nie w wyniku powolnych procesów, takich jak nagrzewanie powierzchni czy oddziaływanie z wiatrem słonecznym, lecz w wyniku gwałtownych zjawisk — przede wszystkim uderzeń meteoroidów.
Kiedy meteoroid zderza się z powierzchnią Merkurego z prędkością dochodzącą do 110 km/s, wyzwala olbrzymie ilości energii, prowadząc do odparowania zarówno materiału meteorytowego, jak i powierzchniowego gruntu. W wyniku tego procesu tworzy się chmura pary o temperaturze 2500–5000 K, wystarczająco wysoka, by uwolnić atomy litu z regolitu (gruntu planetarnego) i wyrzucić je w przestrzeń kosmiczną.
Z obliczeń wynika, że meteoroidy odpowiedzialne za wykrycie litu miały promień od 13 do 21 cm i masę od 28 000 do 120 000 gramów. Co ciekawe, każdy z takich obiektów był w stanie odparować nawet 150 razy więcej materiału niż sam ważył.
Nowe spojrzenie na historię Merkurego
To odkrycie może wymusić rewizję dotychczasowych hipotez dotyczących składu i historii Merkurego. Tradycyjne modele zakładały, że z uwagi na bliskość Słońca, planeta ta podczas formowania utraciła większość pierwiastków lotnych — czyli takich, które łatwo parują w wysokich temperaturach.
Istniała również teoria, że Merkury stracił dużą część swojego płaszcza w wyniku gigantycznego zderzenia z innym ciałem niebieskim we wczesnym Układzie Słonecznym. Jednak dane z misji MESSENGER, które ujawniają obecność znacznych ilości pierwiastków lotnych (m.in. siarki, potasu i teraz litu), stoją w sprzeczności z tymi założeniami.
Aktualne badania wskazują, że przez miliardy lat powierzchnia Merkurego była nieustannie wzbogacana w pierwiastki lotne w wyniku ciągłego bombardowania meteorytowego. Takie zjawisko mogło również odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu atmosfery i składu chemicznego innych planet skalistych w Układzie Słonecznym.
Szersze znaczenie odkrycia
Nowa metoda identyfikacji pierwiastków — poprzez analizę fal cyklotronowych — może być szeroko zastosowana do badania innych ciał niebieskich z bardzo rozrzedzoną atmosferą, gdzie bezpośrednie pomiary są trudne lub niemożliwe. Otwiera to nowe możliwości w badaniach nie tylko Merkurego, ale także Księżyca lub księżyców Jowisza i Saturna.
Więcej informacji: publikacja Daniel Schmid et al, Detection of lithium in the exosphere of Mercury, Nature Communications (2025). DOI: 10.1038/s41467-025-61516-4.
Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz
Na ilustracji: Zdjęcie Merkurego wykonane przez sondę MESSENGER. Źródło: NASA/JPL.
Schemat przedstawiający główne procesy fizyczne odpowiedzialne za powstawanie i utratę cząsteczek w egzosferze Merkurego. Cząstki litu i innych pierwiastków mogą być uwalniane z powierzchni planety w wyniku fotodezorbcji (oddziaływania promieniowania ultrafioletowego), zderzeń z cząstkami wiatru słonecznego (sputtering) oraz gwałtownych uderzeń meteoroidów. Po jonizacji – na przykład przez promieniowanie słoneczne – jony są przechwytywane przez wiatr słoneczny i mogą generować fale cyklotronowe, dzięki którym naukowcy pośrednio wykrywają obecność określonych pierwiastków w egzosferze. Źródło: Źródło: McClintock, W. E. et al. (2018). Observations of Mercury’s Exosphere: Composition and Structure. W: S. C. Solomon et al. (red.), Mercury: The View after MESSENGER. Cambridge University Press.
Ilustracja mechanizmu generowania fal cyklotronowych jonów odbiorczych w środowisku kosmicznym Merkurego. Źródło: Nature Communications (2025). DOI: 10.1038/s41467-025-61516-4
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/na ... netycznych
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
XRISM wykrywa siarkę w gazie i pyle międzygwiazdowym Drogi Mlecznej
2025-07-24.
Międzynarodowy zespół astronomów dokonał pomiaru ilości siarki w przestrzeni międzygwiazdowej naszej galaktyki, wykorzystując dane z japońskiej misji XRISM (X-ray Imaging and Spectroscopy Mission). Po raz pierwszy udało się bezpośrednio zidentyfikować siarkę zarówno w stanie gazowym, jak i stałym — w formie związanej z pyłem kosmicznym.
Wyniki te stanowią ważne osiągnięcie w dziedzinie spektroskopii rentgenowskiej — techniki polegającej na analizie promieniowania X emitowanego lub pochłanianego przez materię. To właśnie ta metoda stanowi podstawę działania XRISM i umożliwia badanie składu chemicznego bardzo odległych obiektów kosmicznych.
Siarka w kosmosie — nieoczywisty pierwiastek
Siarka (S) odgrywa ważną rolę w procesach biologicznych na Ziemi — wchodzi m.in. w skład aminokwasów, enzymów i witamin. Jednak jej zachowanie w przestrzeni kosmicznej wciąż pozostaje słabo poznane. W przeciwieństwie do wielu innych pierwiastków, siarka może dość łatwo przechodzić ze stanu gazowego w stały i odwrotnie. To sprawia, że może ukrywać się w różnych formach, w zależności od warunków środowiska.
Jak badać siarkę między gwiazdami?
Astronomowie wykorzystali promieniowanie rentgenowskie z dwóch układów podwójnych w gwiazdozbiorze Skorpiona, położonych około 33 000 lat świetlnych od Ziemi: GX 340+0, zawierającego gwiazdę neutronową, oraz 4U 1630–472, będącego kandydatem na układ z czarną dziurą.
Promieniowanie rentgenowskie z tych źródeł przemieszcza się przez przestrzeń międzygwiazdową, a po drodze może być częściowo pochłaniane przez ośrodek międzygwiazdowy – mieszaninę rozrzedzonego gazu i pyłu znajdującego się pomiędzy gwiazdami. To właśnie w tym ośrodku może występować siarka, zarówno jako atomy w gazie, jak i jako składnik cząstek pyłu.
Promienie rentgenowskie jako narzędzie diagnostyczne
Podobnie jak lekarz wykorzystuje promienie rentgenowskie do uzyskania obrazu wnętrza ludzkiego ciała, tak astronomowie analizują osłabienie promieniowania rentgenowskiego po przejściu przez materię międzygwiazdową. Różne pierwiastki pochłaniają promieniowanie rentgenowskie w charakterystyczny sposób, zależny od ich struktury atomowej i formy fizycznej (gazowej lub stałej).
Zespół kierowany przez dr Líę Corrales z Uniwersytetu Michigan dobrał obszar nieba, w którym gęstość materii była „w sam raz” – nie za mała (bo promienie X przechodziłyby bez śladu), ale też nie za duża (by nie zostały całkowicie zablokowane).
Wyniki obserwacji — siarka w dwóch stanach skupienia
Dzięki instrumentowi Resolve, będącemu tzw. mikrokalorymetrem spektrometrycznym (detektorem mierzącym niezwykle precyzyjnie energię pojedynczych fotonów rentgenowskich), naukowcy zmierzyli strukturę pochłaniania promieniowania z GX 340+0. Wyniki wskazują na obecność siarki zarówno w postaci gazowej, jak i stałej, przy czym ta druga najprawdopodobniej występuje w formie związków z żelazem (Fe).
To odkrycie jest zgodne z analizami meteorytów z Układu Słonecznego, w których często znajdowane są minerały siarczkowe, takie jak pirotyn (Fe₁₋ₓS). Sugeruje to, że siarka może kondensować się w takich formach w chłodnych, gęstych obłokach molekularnych – czyli regionach, w których powstają nowe gwiazdy i planety.
Dlaczego te badania są ważne?
Odkrycie siarki w różnych stanach skupienia w przestrzeni międzygwiazdowej ma znaczenie nie tylko dla astrofizyki, ale i dla kosmochemii, czyli nauki o składzie chemicznym Wszechświata i jego ewolucji.
Siarka jest tzw. pierwiastkiem biogennym – niezbędnym do życia, ale jednocześnie trudnym do śledzenia poza Układem Słonecznym. Jej obecność (lub brak) w różnych rejonach galaktyki może wpływać na powstawanie cząsteczek organicznych i potencjalnie życia.
Badania takie jak te pozwalają zrozumieć cykl pierwiastków we Wszechświecie, lepiej modelować procesy formowania się planet oraz wskazują kierunki poszukiwań biomateriałów lub „cegiełek życia” w odległych zakątkach Galaktyki.
Więcej informacji: publikacja Lía Corrales et al, XRISM insights for interstellar sulfur, Publications of the Astronomical Society of Japan (2025). DOI: 10.1093/pasj/psaf068
Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz
Na ilustracji: Lokalizacja jasnych źródeł promieniowania rentgenowskiego w układzie współrzędnych galaktycznych. Wśród zaznaczonych obiektów znajduje się m.in. układ GX 340+0, emitujący silne promieniowanie X. Pozycje źródeł zostały naniesione na mapę emisji H-alfa uzyskaną w ramach przeglądu Wisconsin H-Alpha Mapper (WHAM), przedstawiającą rozkład zjonizowanego wodoru w Drodze Mlecznej. Źródło: L. M. Haffner, R. J. Reynolds, S. L. Tufte i in., The Wisconsin H Alpha Mapper Northern Sky Survey, Astrophysical Journal Supplement Series, 149, 405–422 (2003)
Obszar ośrodka międzygwiazdowego badany w poszukiwaniu siarki przy użyciu japońskiej misji XRISM (X-ray Imaging and Spectroscopy Mission). W centrum obrazu zaznaczono układ podwójny rentgenowski 4U 1630–472, który posłużył jako źródło promieniowania do analizy składu chemicznego materii międzygwiazdowej. Mozaika powstała z połączenia danych w zakresie promieniowania rentgenowskiego (oznaczonego odcieniem głębokiego błękitu), podczerwieni i światła widzialnego. Źródło danych: DSS / DECaPS / eROSITA / NASA Goddard Space Flight Center.
Obserwacje nieba w promieniowaniu rentgenowskim wykonane przez instrument MAXI w rejonie gwiazdozbioru Skorpiona, obejmujące okres jednego miesiąca. Kolorowe mapy pokazują natężenie promieniowania w czterech zakresach energetycznych: 2–20 keV, 2–4 keV, 4–10 keV i 10–20 keV. Jasne źródło widoczne w centrum każdej z map to układ podwójny 4U 1630–472, będący kandydatem na układ z czarną dziurą. Skala barw odzwierciedla zmienność intensywności promieniowania – od niskiej (ciemnoniebieski) do bardzo wysokiej (czerwony). Źródło danych: JAXA/RIKEN/MAXI team, http://maxi.riken.jp
XRISM X-rays the Galaxy’s Sulfur
Astronomowie wykorzystali promieniowanie rentgenowskie z dwóch układów podwójnych gwiazd do wykrycia siarki w ośrodku międzygwiazdowym – gazie i pyle znajdującym się w przestrzeni międzygwiazdowej. To pierwszy bezpośredni pomiar zarówno gazowej, jak i stałej fazy siarki w kosmosie. Źródło: NASA
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/xr ... i-mlecznej
2025-07-24.
Międzynarodowy zespół astronomów dokonał pomiaru ilości siarki w przestrzeni międzygwiazdowej naszej galaktyki, wykorzystując dane z japońskiej misji XRISM (X-ray Imaging and Spectroscopy Mission). Po raz pierwszy udało się bezpośrednio zidentyfikować siarkę zarówno w stanie gazowym, jak i stałym — w formie związanej z pyłem kosmicznym.
Wyniki te stanowią ważne osiągnięcie w dziedzinie spektroskopii rentgenowskiej — techniki polegającej na analizie promieniowania X emitowanego lub pochłanianego przez materię. To właśnie ta metoda stanowi podstawę działania XRISM i umożliwia badanie składu chemicznego bardzo odległych obiektów kosmicznych.
Siarka w kosmosie — nieoczywisty pierwiastek
Siarka (S) odgrywa ważną rolę w procesach biologicznych na Ziemi — wchodzi m.in. w skład aminokwasów, enzymów i witamin. Jednak jej zachowanie w przestrzeni kosmicznej wciąż pozostaje słabo poznane. W przeciwieństwie do wielu innych pierwiastków, siarka może dość łatwo przechodzić ze stanu gazowego w stały i odwrotnie. To sprawia, że może ukrywać się w różnych formach, w zależności od warunków środowiska.
Jak badać siarkę między gwiazdami?
Astronomowie wykorzystali promieniowanie rentgenowskie z dwóch układów podwójnych w gwiazdozbiorze Skorpiona, położonych około 33 000 lat świetlnych od Ziemi: GX 340+0, zawierającego gwiazdę neutronową, oraz 4U 1630–472, będącego kandydatem na układ z czarną dziurą.
Promieniowanie rentgenowskie z tych źródeł przemieszcza się przez przestrzeń międzygwiazdową, a po drodze może być częściowo pochłaniane przez ośrodek międzygwiazdowy – mieszaninę rozrzedzonego gazu i pyłu znajdującego się pomiędzy gwiazdami. To właśnie w tym ośrodku może występować siarka, zarówno jako atomy w gazie, jak i jako składnik cząstek pyłu.
Promienie rentgenowskie jako narzędzie diagnostyczne
Podobnie jak lekarz wykorzystuje promienie rentgenowskie do uzyskania obrazu wnętrza ludzkiego ciała, tak astronomowie analizują osłabienie promieniowania rentgenowskiego po przejściu przez materię międzygwiazdową. Różne pierwiastki pochłaniają promieniowanie rentgenowskie w charakterystyczny sposób, zależny od ich struktury atomowej i formy fizycznej (gazowej lub stałej).
Zespół kierowany przez dr Líę Corrales z Uniwersytetu Michigan dobrał obszar nieba, w którym gęstość materii była „w sam raz” – nie za mała (bo promienie X przechodziłyby bez śladu), ale też nie za duża (by nie zostały całkowicie zablokowane).
Wyniki obserwacji — siarka w dwóch stanach skupienia
Dzięki instrumentowi Resolve, będącemu tzw. mikrokalorymetrem spektrometrycznym (detektorem mierzącym niezwykle precyzyjnie energię pojedynczych fotonów rentgenowskich), naukowcy zmierzyli strukturę pochłaniania promieniowania z GX 340+0. Wyniki wskazują na obecność siarki zarówno w postaci gazowej, jak i stałej, przy czym ta druga najprawdopodobniej występuje w formie związków z żelazem (Fe).
To odkrycie jest zgodne z analizami meteorytów z Układu Słonecznego, w których często znajdowane są minerały siarczkowe, takie jak pirotyn (Fe₁₋ₓS). Sugeruje to, że siarka może kondensować się w takich formach w chłodnych, gęstych obłokach molekularnych – czyli regionach, w których powstają nowe gwiazdy i planety.
Dlaczego te badania są ważne?
Odkrycie siarki w różnych stanach skupienia w przestrzeni międzygwiazdowej ma znaczenie nie tylko dla astrofizyki, ale i dla kosmochemii, czyli nauki o składzie chemicznym Wszechświata i jego ewolucji.
Siarka jest tzw. pierwiastkiem biogennym – niezbędnym do życia, ale jednocześnie trudnym do śledzenia poza Układem Słonecznym. Jej obecność (lub brak) w różnych rejonach galaktyki może wpływać na powstawanie cząsteczek organicznych i potencjalnie życia.
Badania takie jak te pozwalają zrozumieć cykl pierwiastków we Wszechświecie, lepiej modelować procesy formowania się planet oraz wskazują kierunki poszukiwań biomateriałów lub „cegiełek życia” w odległych zakątkach Galaktyki.
Więcej informacji: publikacja Lía Corrales et al, XRISM insights for interstellar sulfur, Publications of the Astronomical Society of Japan (2025). DOI: 10.1093/pasj/psaf068
Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz
Na ilustracji: Lokalizacja jasnych źródeł promieniowania rentgenowskiego w układzie współrzędnych galaktycznych. Wśród zaznaczonych obiektów znajduje się m.in. układ GX 340+0, emitujący silne promieniowanie X. Pozycje źródeł zostały naniesione na mapę emisji H-alfa uzyskaną w ramach przeglądu Wisconsin H-Alpha Mapper (WHAM), przedstawiającą rozkład zjonizowanego wodoru w Drodze Mlecznej. Źródło: L. M. Haffner, R. J. Reynolds, S. L. Tufte i in., The Wisconsin H Alpha Mapper Northern Sky Survey, Astrophysical Journal Supplement Series, 149, 405–422 (2003)
Obszar ośrodka międzygwiazdowego badany w poszukiwaniu siarki przy użyciu japońskiej misji XRISM (X-ray Imaging and Spectroscopy Mission). W centrum obrazu zaznaczono układ podwójny rentgenowski 4U 1630–472, który posłużył jako źródło promieniowania do analizy składu chemicznego materii międzygwiazdowej. Mozaika powstała z połączenia danych w zakresie promieniowania rentgenowskiego (oznaczonego odcieniem głębokiego błękitu), podczerwieni i światła widzialnego. Źródło danych: DSS / DECaPS / eROSITA / NASA Goddard Space Flight Center.
Obserwacje nieba w promieniowaniu rentgenowskim wykonane przez instrument MAXI w rejonie gwiazdozbioru Skorpiona, obejmujące okres jednego miesiąca. Kolorowe mapy pokazują natężenie promieniowania w czterech zakresach energetycznych: 2–20 keV, 2–4 keV, 4–10 keV i 10–20 keV. Jasne źródło widoczne w centrum każdej z map to układ podwójny 4U 1630–472, będący kandydatem na układ z czarną dziurą. Skala barw odzwierciedla zmienność intensywności promieniowania – od niskiej (ciemnoniebieski) do bardzo wysokiej (czerwony). Źródło danych: JAXA/RIKEN/MAXI team, http://maxi.riken.jp
XRISM X-rays the Galaxy’s Sulfur
Astronomowie wykorzystali promieniowanie rentgenowskie z dwóch układów podwójnych gwiazd do wykrycia siarki w ośrodku międzygwiazdowym – gazie i pyle znajdującym się w przestrzeni międzygwiazdowej. To pierwszy bezpośredni pomiar zarówno gazowej, jak i stałej fazy siarki w kosmosie. Źródło: NASA
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/xr ... i-mlecznej
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Badania sugerują, że Mgławica Oriona, Plejady i Hiady mają wspólne pochodzenie
2025-07-24.
Trio gromad gwiazd Mgławica Oriona, Plejady i Hiady nie leżą przypadkowo w tym samym regionie przestrzeni kosmicznej.
Mgławica Oriona, Plejady i Hiady: Najnowsze wyniki badań wskazują, że te słynne gromady gwiazd reprezentują różne fazy życia jednego i tego samego układu gwiazdowego. Zespół astrofizyków z Instytutu Studiów Zaawansowanych Nauk Podstawowych w Zanjan w Iranie oraz Uniwersytetu w Bonn znalazł dowody na to, że te trzy układy gwiezdne nie tylko znajdują się mniej więcej w tym samym regionie kosmosu, ale również rozwijają się w ten sam sposób. Wyniki te zostały niedawno opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.
Gdy gwiazdy migoczą na nocnym niebie, nieuzbrojonym okiem można zobaczyć Siedem Sióstr (Plejady) i Hiady tuż obok siebie, niedaleko centralnej gwiazdy w Mieczu Oriona. Nie jest to tak naprawdę jedna gwiazda, lecz Gromada Mgławicy Oriona – a zatem trzecia z grupy gromada gwiazd.
Jednak gromady w tym trio są w różnym wieku i znajdują się w różnych odległościach od Ziemi. Gromada Mgławicy Oriona (ONC) to jeden z najmłodszych i najbardziej aktywnych obszarów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej – ma zaledwie 2,5 miliona lat i jest oddalona o około 1350 lat świetlnych. Zawiera tysiące młodych gwiazd otoczonych resztkową chmurą gazu, z której powstały. Dla porównania, Plejady, znane również jako Siedem Sióstr, mają około 100 milionów lat, a ich gwiazdy są znacznie bardziej rozproszone, podczas gdy Hiady mają około 700 milionów lat i zawierają mniej gwiazd, które są jeszcze bardziej rozproszone.
Niemowlęta, nastolatkowie i starsi
Nasze niezwykle precyzyjne obliczenia dynamiki gwiazdowej wykazały, że wszystkie trzy gromady gwiazd pochodzą od tego samego poprzednika – powiedział prof. dr Pavel Kroupa z Instytutu Promieniowania i Jądrowej Helmholtza na Uniwersytecie w Bonn, współautor publikacji. Mgławica Oriona, Plejady i Hiady to trzy różne zdjęcia tej samej osoby. Te trzy zdjęcia przedstawiają tę istotę w różnym wieku: jako niemowlę, nastolatka i osobę starszą.
To trochę tak, jakby ta sama osoba rodziła się raz po raz. Z tego możemy wywnioskować, że gromady otwarte zdają się mieć preferowany sposób formowania się gwiazd – powiedział Kroupa. Czy oznacza to, że różne obłoki molekularne tworzą bardzo podobne gromady gwiazd? Wydaje się, że istnieje preferowane środowisko fizyczne, w którym gwiazdy ewoluują w tych obłokach – powiedział astrofizyk.
W jaki sposób młoda, gęsta gromada gwiazd, taka jak Gromada Mgławicy Oriona (ONC), rozwija się w coś na kształt Plejad przez setki milionów lat, a następnie ostatecznie dojrzewa do czegoś przypominającego Hiady? Naukowcy pod kierownictwem dr. Ghasema Safaei z IASBS (Instytut Zaawansowanych Studiów Nauk Podstawowych) w Zanjan (Iran) modelują ten cykl życia za pomocą zaawansowanych symulacji komputerowych.
Obliczania są zgodne z zaobserwowanymi właściwościami
Korzystając z tych symulacji, które obejmują precyzyjne obliczenia zmiennych sił między gwiazdami, naukowcy są w stanie śledzić cykl życia gromady gwiazd od jej wczesnego formowania się w środowisku bogatym w gaz, poprzez jej stopniową ekspansję i starzenie się, gdy traci gaz i gwiazdy na rzecz swojego otoczenia. Wyniki te bardzo dobrze pokrywają się z już zaobserwowanymi właściwościami, takimi jak rozmiar, masa i struktura ONC, Plejad i Hiad na różnych etapach ich życia.
“Te badania pokazują, że jest całkowicie prawdopodobne, że gromady gwiazd, takie jak Gromada Mgławicy Oriona, podążają ścieżką rozwoju, która przekształca je w układy takie jak Plejady, a później Hiady” – powiedział prof. Hosein Haghi z IASBS, który obecnie prowadzi swoje badania na Uniwersytecie w Bonn.
Zespół symulował ich rozwój na przestrzeni 800 milionów lat, zaczynając od stanu początkowego opartego na najnowszych obserwacjach właściwości młodych gromad gwiazd, w tym ich kompaktowych rozmiarach, dużej gęstości masy i obfitości gwiazd podwójnych. Wyniki pokazują, że gromady takie jak ONC mogą utracić nawet 85% swoich gwiazd, ale mimo to zachowują spójną strukturę podobną do Hiad, po przejściu przez etap przejściowy podobny do Plejad – wyjaśnił Ghasem Safaei.
Co ciekawe, wszystkie trzy gromady gwiazd znajdują się w tym samym obszarze nocnego nieba. Fakt ten od dawna fascynuje astronomów. Zespół badawczy podejrzewa, że to coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności i może mieć związek ze sposobem powstawania i rozwoju gromad gwiazd w galaktyce.
Delikatna równowaga
Prof. Akram Hasani Zonoozi, jeden ze współautorów artykułu, dodaje: Te badania pozwalają nam lepiej zrozumieć, jak powstają i rozwijają się gromady gwiazd, a także ilustrują delikatną równowagę między dynamiką wewnętrzną a siłami zewnętrznymi, takimi jak przyciąganie grawitacyjne Drogi Mlecznej.
Badania te nie tylko rzucają więcej światła na cykl życia gromad gwiazd. Naukowcy zademonstrowali również, jak dobrze współczesne symulacje teoretyczne można połączyć z rzeczywistymi obserwacjami. Otworzy to nowe możliwości zrozumienia pochodzenia innych gromad gwiazd i udoskonalenia modeli pokazujących, jak gwiazdy i ich otoczenie rozwijają się w czasie.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
• Three star clusters – all with the same origin?
• Are the ONC, Pleiades, and Hyades snapshots of the same embedded cluster?
Źródło: Uniwersytet Bonn
Na ilustracji: Na zdjęciu widać gwiazdozbiór Oriona z Gromadą Mgławicy Oriona jako centralną "gwiazdą" w Mieczu Oriona, Plejady i Hiady. Wszystkie trzy gromady otwarte są zaznaczone dużym żółtym okręgiem. Źródło: Aladin sky atlas/CDS Strasbourg Observatory (Francja)
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ba ... ochodzenie
2025-07-24.
Trio gromad gwiazd Mgławica Oriona, Plejady i Hiady nie leżą przypadkowo w tym samym regionie przestrzeni kosmicznej.
Mgławica Oriona, Plejady i Hiady: Najnowsze wyniki badań wskazują, że te słynne gromady gwiazd reprezentują różne fazy życia jednego i tego samego układu gwiazdowego. Zespół astrofizyków z Instytutu Studiów Zaawansowanych Nauk Podstawowych w Zanjan w Iranie oraz Uniwersytetu w Bonn znalazł dowody na to, że te trzy układy gwiezdne nie tylko znajdują się mniej więcej w tym samym regionie kosmosu, ale również rozwijają się w ten sam sposób. Wyniki te zostały niedawno opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.
Gdy gwiazdy migoczą na nocnym niebie, nieuzbrojonym okiem można zobaczyć Siedem Sióstr (Plejady) i Hiady tuż obok siebie, niedaleko centralnej gwiazdy w Mieczu Oriona. Nie jest to tak naprawdę jedna gwiazda, lecz Gromada Mgławicy Oriona – a zatem trzecia z grupy gromada gwiazd.
Jednak gromady w tym trio są w różnym wieku i znajdują się w różnych odległościach od Ziemi. Gromada Mgławicy Oriona (ONC) to jeden z najmłodszych i najbardziej aktywnych obszarów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej – ma zaledwie 2,5 miliona lat i jest oddalona o około 1350 lat świetlnych. Zawiera tysiące młodych gwiazd otoczonych resztkową chmurą gazu, z której powstały. Dla porównania, Plejady, znane również jako Siedem Sióstr, mają około 100 milionów lat, a ich gwiazdy są znacznie bardziej rozproszone, podczas gdy Hiady mają około 700 milionów lat i zawierają mniej gwiazd, które są jeszcze bardziej rozproszone.
Niemowlęta, nastolatkowie i starsi
Nasze niezwykle precyzyjne obliczenia dynamiki gwiazdowej wykazały, że wszystkie trzy gromady gwiazd pochodzą od tego samego poprzednika – powiedział prof. dr Pavel Kroupa z Instytutu Promieniowania i Jądrowej Helmholtza na Uniwersytecie w Bonn, współautor publikacji. Mgławica Oriona, Plejady i Hiady to trzy różne zdjęcia tej samej osoby. Te trzy zdjęcia przedstawiają tę istotę w różnym wieku: jako niemowlę, nastolatka i osobę starszą.
To trochę tak, jakby ta sama osoba rodziła się raz po raz. Z tego możemy wywnioskować, że gromady otwarte zdają się mieć preferowany sposób formowania się gwiazd – powiedział Kroupa. Czy oznacza to, że różne obłoki molekularne tworzą bardzo podobne gromady gwiazd? Wydaje się, że istnieje preferowane środowisko fizyczne, w którym gwiazdy ewoluują w tych obłokach – powiedział astrofizyk.
W jaki sposób młoda, gęsta gromada gwiazd, taka jak Gromada Mgławicy Oriona (ONC), rozwija się w coś na kształt Plejad przez setki milionów lat, a następnie ostatecznie dojrzewa do czegoś przypominającego Hiady? Naukowcy pod kierownictwem dr. Ghasema Safaei z IASBS (Instytut Zaawansowanych Studiów Nauk Podstawowych) w Zanjan (Iran) modelują ten cykl życia za pomocą zaawansowanych symulacji komputerowych.
Obliczania są zgodne z zaobserwowanymi właściwościami
Korzystając z tych symulacji, które obejmują precyzyjne obliczenia zmiennych sił między gwiazdami, naukowcy są w stanie śledzić cykl życia gromady gwiazd od jej wczesnego formowania się w środowisku bogatym w gaz, poprzez jej stopniową ekspansję i starzenie się, gdy traci gaz i gwiazdy na rzecz swojego otoczenia. Wyniki te bardzo dobrze pokrywają się z już zaobserwowanymi właściwościami, takimi jak rozmiar, masa i struktura ONC, Plejad i Hiad na różnych etapach ich życia.
“Te badania pokazują, że jest całkowicie prawdopodobne, że gromady gwiazd, takie jak Gromada Mgławicy Oriona, podążają ścieżką rozwoju, która przekształca je w układy takie jak Plejady, a później Hiady” – powiedział prof. Hosein Haghi z IASBS, który obecnie prowadzi swoje badania na Uniwersytecie w Bonn.
Zespół symulował ich rozwój na przestrzeni 800 milionów lat, zaczynając od stanu początkowego opartego na najnowszych obserwacjach właściwości młodych gromad gwiazd, w tym ich kompaktowych rozmiarach, dużej gęstości masy i obfitości gwiazd podwójnych. Wyniki pokazują, że gromady takie jak ONC mogą utracić nawet 85% swoich gwiazd, ale mimo to zachowują spójną strukturę podobną do Hiad, po przejściu przez etap przejściowy podobny do Plejad – wyjaśnił Ghasem Safaei.
Co ciekawe, wszystkie trzy gromady gwiazd znajdują się w tym samym obszarze nocnego nieba. Fakt ten od dawna fascynuje astronomów. Zespół badawczy podejrzewa, że to coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności i może mieć związek ze sposobem powstawania i rozwoju gromad gwiazd w galaktyce.
Delikatna równowaga
Prof. Akram Hasani Zonoozi, jeden ze współautorów artykułu, dodaje: Te badania pozwalają nam lepiej zrozumieć, jak powstają i rozwijają się gromady gwiazd, a także ilustrują delikatną równowagę między dynamiką wewnętrzną a siłami zewnętrznymi, takimi jak przyciąganie grawitacyjne Drogi Mlecznej.
Badania te nie tylko rzucają więcej światła na cykl życia gromad gwiazd. Naukowcy zademonstrowali również, jak dobrze współczesne symulacje teoretyczne można połączyć z rzeczywistymi obserwacjami. Otworzy to nowe możliwości zrozumienia pochodzenia innych gromad gwiazd i udoskonalenia modeli pokazujących, jak gwiazdy i ich otoczenie rozwijają się w czasie.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
• Three star clusters – all with the same origin?
• Are the ONC, Pleiades, and Hyades snapshots of the same embedded cluster?
Źródło: Uniwersytet Bonn
Na ilustracji: Na zdjęciu widać gwiazdozbiór Oriona z Gromadą Mgławicy Oriona jako centralną "gwiazdą" w Mieczu Oriona, Plejady i Hiady. Wszystkie trzy gromady otwarte są zaznaczone dużym żółtym okręgiem. Źródło: Aladin sky atlas/CDS Strasbourg Observatory (Francja)
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ba ... ochodzenie
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
CTAO odkrywa złożoną strukturę dżetów w najjaśniejszym GRB w dziejach
2025-07-24. Radek Kosarzycki
W październiku 2022 roku astronomowie zaobserwowali najbardziej intensywny rozbłysk gamma w historii – GRB 221009A. Zjawisko to było tak potężne, że przyćmiło czułość wielu teleskopów obserwujących niebo. Nazwany „BOAT” (ang. brightest of all time), rozbłysk ten natychmiast przykuł uwagę naukowców z całego świata, stając się kluczowym obiektem badań w astrofizyce wysokich energii.
Rozbłyski gamma (GRB) to jedne z najbardziej energetycznych i gwałtownych zjawisk we Wszechświecie. W ciągu kilku sekund potrafią wyemitować więcej energii niż Słońce przez całe swoje życie trwające 10 miliardów lat. Dzielą się na krótkie i długie – te pierwsze są prawdopodobnie efektem zderzeń gwiazd neutronowych, natomiast drugie wynikają z kolapsu masywnych gwiazd i powstania czarnych dziur. Po początkowym błysku (trwającym od kilku sekund do kilku minut) następuje faza tzw. poświaty, utrzymująca się przez wiele dni, tygodni, a czasem nawet miesięcy.
Wykrywanie wysokoenergetycznych fotonów gamma stanowi ogromne wyzwanie. W trakcie swojej podróży przez przestrzeń międzygalaktyczną promieniowanie to słabnie, a sam GRB to zjawisko niezwykle krótkotrwałe, co ogranicza czas na jego detekcję. Mimo tych trudności naukowcom z międzynarodowej współpracy CTAO LST udało się uchwycić cenne dane dzięki prototypowemu teleskopowi LST-1 (Large-Sized Telescope), zainstalowanemu w obserwatorium Cherenkov Telescope Array na wyspie La Palma w Hiszpanii.
Choć teleskop znajdował się jeszcze w fazie testowej, rozpoczął obserwacje GRB 221009A już 1,33 dnia po eksplozji i śledził zjawisko przez kolejne 20 dni. Co istotne, prowadził obserwacje mimo pełni Księżyca – warunków wyjątkowo trudnych dla teleskopów Czerenkowa, które są bardzo wrażliwe na wszelkie promieniowanie tła. To pierwszy przypadek, gdy LST-1 skutecznie pracował w tak jasnych warunkach, co potwierdza jego gotowość do całodobowego monitorowania dynamicznych zjawisk kosmicznych.
Choć sygnał nie przekroczył progu formalnego wykrycia, naukowcy zaobserwowali istotny nadmiar wysokoenergetycznego promieniowania, co pozwoliło wyznaczyć rygorystyczne górne limity emisji gamma. Takie dane stanowią cenne ograniczenia dla modeli teoretycznych opisujących GRB.
Jednym z najbardziej przełomowych odkryć było potwierdzenie, że dżety wyrzucane podczas rozbłysków gamma nie są jednorodne. Wcześniej uważano je za cylindryczne i symetryczne struktury. Jednak dane z GRB 221009A sugerują bardziej złożony, warstwowy układ: wąski i ultrarelatywistyczny dżet centralny otoczony szerszą, wolniejszą strukturą. Taki model lepiej tłumaczy, jak materia rozchodzi się podczas tych potężnych eksplozji oraz jak działają mechanizmy je napędzające – najpewniej związane z czarnymi dziurami lub zderzeniami gwiazd neutronowych.
Odkrycia te to nie tylko przełom w rozumieniu natury GRB, ale także ważny krok w rozwoju technologii obserwacyjnych. CTAO planuje dalszą rozbudowę: na La Palmie powstają trzy kolejne teleskopy LST, a w Chile budowana jest południowa część sieci. Nawet działając częściowo, system ten znacząco zwiększa nasze możliwości badania ekstremalnych zjawisk astrofizycznych. Dzięki szybszym systemom ostrzegania i nowoczesnym instrumentom CTAO może wkrótce otworzyć zupełnie nowy rozdział w astrofizyce wysokich energii.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/ctao ... etow-boat/
2025-07-24. Radek Kosarzycki
W październiku 2022 roku astronomowie zaobserwowali najbardziej intensywny rozbłysk gamma w historii – GRB 221009A. Zjawisko to było tak potężne, że przyćmiło czułość wielu teleskopów obserwujących niebo. Nazwany „BOAT” (ang. brightest of all time), rozbłysk ten natychmiast przykuł uwagę naukowców z całego świata, stając się kluczowym obiektem badań w astrofizyce wysokich energii.
Rozbłyski gamma (GRB) to jedne z najbardziej energetycznych i gwałtownych zjawisk we Wszechświecie. W ciągu kilku sekund potrafią wyemitować więcej energii niż Słońce przez całe swoje życie trwające 10 miliardów lat. Dzielą się na krótkie i długie – te pierwsze są prawdopodobnie efektem zderzeń gwiazd neutronowych, natomiast drugie wynikają z kolapsu masywnych gwiazd i powstania czarnych dziur. Po początkowym błysku (trwającym od kilku sekund do kilku minut) następuje faza tzw. poświaty, utrzymująca się przez wiele dni, tygodni, a czasem nawet miesięcy.
Wykrywanie wysokoenergetycznych fotonów gamma stanowi ogromne wyzwanie. W trakcie swojej podróży przez przestrzeń międzygalaktyczną promieniowanie to słabnie, a sam GRB to zjawisko niezwykle krótkotrwałe, co ogranicza czas na jego detekcję. Mimo tych trudności naukowcom z międzynarodowej współpracy CTAO LST udało się uchwycić cenne dane dzięki prototypowemu teleskopowi LST-1 (Large-Sized Telescope), zainstalowanemu w obserwatorium Cherenkov Telescope Array na wyspie La Palma w Hiszpanii.
Choć teleskop znajdował się jeszcze w fazie testowej, rozpoczął obserwacje GRB 221009A już 1,33 dnia po eksplozji i śledził zjawisko przez kolejne 20 dni. Co istotne, prowadził obserwacje mimo pełni Księżyca – warunków wyjątkowo trudnych dla teleskopów Czerenkowa, które są bardzo wrażliwe na wszelkie promieniowanie tła. To pierwszy przypadek, gdy LST-1 skutecznie pracował w tak jasnych warunkach, co potwierdza jego gotowość do całodobowego monitorowania dynamicznych zjawisk kosmicznych.
Choć sygnał nie przekroczył progu formalnego wykrycia, naukowcy zaobserwowali istotny nadmiar wysokoenergetycznego promieniowania, co pozwoliło wyznaczyć rygorystyczne górne limity emisji gamma. Takie dane stanowią cenne ograniczenia dla modeli teoretycznych opisujących GRB.
Jednym z najbardziej przełomowych odkryć było potwierdzenie, że dżety wyrzucane podczas rozbłysków gamma nie są jednorodne. Wcześniej uważano je za cylindryczne i symetryczne struktury. Jednak dane z GRB 221009A sugerują bardziej złożony, warstwowy układ: wąski i ultrarelatywistyczny dżet centralny otoczony szerszą, wolniejszą strukturą. Taki model lepiej tłumaczy, jak materia rozchodzi się podczas tych potężnych eksplozji oraz jak działają mechanizmy je napędzające – najpewniej związane z czarnymi dziurami lub zderzeniami gwiazd neutronowych.
Odkrycia te to nie tylko przełom w rozumieniu natury GRB, ale także ważny krok w rozwoju technologii obserwacyjnych. CTAO planuje dalszą rozbudowę: na La Palmie powstają trzy kolejne teleskopy LST, a w Chile budowana jest południowa część sieci. Nawet działając częściowo, system ten znacząco zwiększa nasze możliwości badania ekstremalnych zjawisk astrofizycznych. Dzięki szybszym systemom ostrzegania i nowoczesnym instrumentom CTAO może wkrótce otworzyć zupełnie nowy rozdział w astrofizyce wysokich energii.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/ctao ... etow-boat/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Ziemia emituje technosygnatury. Czy kosmici już wiedzą, że tu jesteśmy?
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Choć ludzkość dopiero od niedawna aktywnie nasłuchuje sygnałów z głębi kosmosu w nadziei na znalezienie inteligentnego życia, sama może od dziesięcioleci nieświadomie wysyłać w przestrzeń kosmiczną wyraźne znaki swojej obecności. Nowe badania pokazują, że silne emisje radarowe z cywilnych i wojskowych systemów na Ziemi mogą być łatwo wykrywalne przez zaawansowane technologicznie cywilizacje w promieniu nawet 200 lat świetlnych.
Sygnały te – emitowane m.in. przez radary lotniskowe i wojskowe – stanowią tzw. technosygnatury, czyli sygnały, które mogą świadczyć o istnieniu zaawansowanej technologicznie cywilizacji. Tak jak my nasłuchujemy nieba w ramach programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), tak potencjalni pozaziemscy obserwatorzy mogliby śledzić właśnie takie emisje jako dowód życia na innych planetach.
Największe źródło tych sygnałów to systemy radarowe na międzynarodowych lotniskach, takich jak Heathrow, Gatwick czy nowojorskie JFK. Te urządzenia, zaprojektowane do monitorowania i zarządzania ruchem powietrznym, wytwarzają nieustanne strumienie fal elektromagnetycznych, które bez przeszkód przedostają się poza atmosferę i wyruszają w kierunku sąsiednich układów gwiezdnych.
Zespół naukowców z Uniwersytetu w Manchesterze przeprowadził symulacje emisji takich sygnałów i ich widoczności z pobliskich układów, jak Gwiazda Barnarda czy AU Microscopii. Według obliczeń, same tylko systemy lotniskowe emitują fale radiowe o łącznej mocy rzędu 2×10¹⁵ watów – to ilość energii możliwa do wykrycia przez radioteleskopy o czułości porównywalnej z Teleskopem Green Bank w USA z odległości 200 lat świetlnych od nas.
Jeszcze wyraźniejsze sygnały generują wojskowe systemy radarowe. Są one zazwyczaj znacznie bardziej skupione i działają kierunkowo – przypominają snop światła latarni morskiej omiatającej niebo. W szczytowych momentach ich moc dochodzi do 1×10¹⁴ watów w pojedynczym kierunku, co czyni je szczególnie łatwymi do odróżnienia od naturalnych źródeł fal radiowych. Jak zaznaczają badacze, każdy obcy obserwator dysponujący zaawansowanym sprzętem mógłby uznać je za jednoznacznie sztuczne.
Wyniki badań zaprezentowano podczas Narodowego Spotkania Astronomicznego Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego, które odbyło się w 2025 roku w Durham. Eksperci wskazują, że analiza tego typu emisji może nie tylko pomóc w poszukiwaniach życia pozaziemskiego, ale również wpłynąć na projektowanie przyszłych systemów radarowych i komunikacyjnych tak, by ograniczać emisję niepotrzebnych sygnałów.
Ma to znaczenie nie tylko z punktu widzenia astronomii, lecz także ochrony środowiska radiowego wokół Ziemi, które staje się coraz bardziej zatłoczone. Badanie wspiera również działania na rzecz ochrony planet i rozwija wiedzę o tym, jak nasza technologia wpływa na przestrzeń kosmiczną. W skrócie – radarowe „oddechy” naszej cywilizacji mogą nieść daleko w przestrzeń nie tylko techniczne informacje, ale też wiadomość: „Tu jesteśmy”.
Average Total Power of Individual Airport Radar Systems Barnard’s Star Animation
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/ziem ... sygnatury/
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Choć ludzkość dopiero od niedawna aktywnie nasłuchuje sygnałów z głębi kosmosu w nadziei na znalezienie inteligentnego życia, sama może od dziesięcioleci nieświadomie wysyłać w przestrzeń kosmiczną wyraźne znaki swojej obecności. Nowe badania pokazują, że silne emisje radarowe z cywilnych i wojskowych systemów na Ziemi mogą być łatwo wykrywalne przez zaawansowane technologicznie cywilizacje w promieniu nawet 200 lat świetlnych.
Sygnały te – emitowane m.in. przez radary lotniskowe i wojskowe – stanowią tzw. technosygnatury, czyli sygnały, które mogą świadczyć o istnieniu zaawansowanej technologicznie cywilizacji. Tak jak my nasłuchujemy nieba w ramach programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), tak potencjalni pozaziemscy obserwatorzy mogliby śledzić właśnie takie emisje jako dowód życia na innych planetach.
Największe źródło tych sygnałów to systemy radarowe na międzynarodowych lotniskach, takich jak Heathrow, Gatwick czy nowojorskie JFK. Te urządzenia, zaprojektowane do monitorowania i zarządzania ruchem powietrznym, wytwarzają nieustanne strumienie fal elektromagnetycznych, które bez przeszkód przedostają się poza atmosferę i wyruszają w kierunku sąsiednich układów gwiezdnych.
Zespół naukowców z Uniwersytetu w Manchesterze przeprowadził symulacje emisji takich sygnałów i ich widoczności z pobliskich układów, jak Gwiazda Barnarda czy AU Microscopii. Według obliczeń, same tylko systemy lotniskowe emitują fale radiowe o łącznej mocy rzędu 2×10¹⁵ watów – to ilość energii możliwa do wykrycia przez radioteleskopy o czułości porównywalnej z Teleskopem Green Bank w USA z odległości 200 lat świetlnych od nas.
Jeszcze wyraźniejsze sygnały generują wojskowe systemy radarowe. Są one zazwyczaj znacznie bardziej skupione i działają kierunkowo – przypominają snop światła latarni morskiej omiatającej niebo. W szczytowych momentach ich moc dochodzi do 1×10¹⁴ watów w pojedynczym kierunku, co czyni je szczególnie łatwymi do odróżnienia od naturalnych źródeł fal radiowych. Jak zaznaczają badacze, każdy obcy obserwator dysponujący zaawansowanym sprzętem mógłby uznać je za jednoznacznie sztuczne.
Wyniki badań zaprezentowano podczas Narodowego Spotkania Astronomicznego Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego, które odbyło się w 2025 roku w Durham. Eksperci wskazują, że analiza tego typu emisji może nie tylko pomóc w poszukiwaniach życia pozaziemskiego, ale również wpłynąć na projektowanie przyszłych systemów radarowych i komunikacyjnych tak, by ograniczać emisję niepotrzebnych sygnałów.
Ma to znaczenie nie tylko z punktu widzenia astronomii, lecz także ochrony środowiska radiowego wokół Ziemi, które staje się coraz bardziej zatłoczone. Badanie wspiera również działania na rzecz ochrony planet i rozwija wiedzę o tym, jak nasza technologia wpływa na przestrzeń kosmiczną. W skrócie – radarowe „oddechy” naszej cywilizacji mogą nieść daleko w przestrzeń nie tylko techniczne informacje, ale też wiadomość: „Tu jesteśmy”.
Average Total Power of Individual Airport Radar Systems Barnard’s Star Animation
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/ziem ... sygnatury/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
NASA testuje nowe paliwo przyszłości: ameryk-241 zastąpi pluton w misjach kosmicznych
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Eksploracja odległych zakątków Układu Słonecznego wymaga niezawodnego źródła energii – takiego, które działa bez względu na brak światła słonecznego, ekstremalne temperatury i ogromne odległości od Ziemi. Przez dekady NASA korzystała z radioizotopowych systemów zasilania (RPS), opartych głównie na plutonie-238. Teraz jednak na horyzoncie pojawia się obiecująca alternatywa – ameryk-241. Dzięki niższym kosztom, dłuższemu czasowi rozpadu i łatwiejszej dostępności może on zrewolucjonizować sposób zasilania przyszłych misji kosmicznych.
Pluton-238, mimo skuteczności, od dawna zmaga się z problemami dostępności i wysokich kosztów produkcji. NASA i inne agencje kosmiczne coraz częściej zwracają uwagę na ameryk-241 – radioizotop o okresie półtrwania wynoszącym 432 lata, który można pozyskiwać jako produkt uboczny przemysłowego przetwarzania paliwa jądrowego. Europejska Agencja Kosmiczna prowadzi prace nad tym paliwem już od kilku lat, a teraz NASA dołącza do tych badań, wykorzystując doświadczenia partnerów z Wielkiej Brytanii.
Na początku 2025 roku Centrum Badawcze im. Glenna NASA w Cleveland, we współpracy z Uniwersytetem Leicester, przetestowało nowy rodzaj radioizotopowego generatora Stirlinga, zasilanego symulatorem ameryku-241. Inżynierowie zastosowali elektrycznie podgrzewane komponenty, które odwzorowywały termiczne właściwości rozpadu ameryku, co pozwoliło im bezpiecznie ocenić wydajność systemu bez użycia materiałów radioaktywnych.
Sam generator Stirlinga wyróżnia się innowacyjną konstrukcją – nie posiada wału korbowego ani obracających się łożysk, co znacząco redukuje zużycie mechaniczne. Dzięki zastosowaniu poruszających się liniowo tłoków może on pracować przez dekady bez konieczności konserwacji – cecha kluczowa dla misji kosmicznych, w których naprawa na miejscu nie wchodzi w grę.
Podczas testów system wykazał się wysoką odpornością: nawet po awarii jednego z konwerterów nadal generował energię, co potwierdza jego potencjał jako niezawodnego źródła zasilania w ekstremalnych warunkach. NASA zamierza teraz opracować lżejszy i bardziej zaawansowany prototyp, który przejdzie rygorystyczne testy środowiskowe – obejmujące wibracje, cykle termiczne oraz warunki próżniowe, symulujące start rakiety i podróż kosmiczną.
Celem tych prac jest stworzenie systemu, który zasili instrumenty naukowe, lądowniki, a w przyszłości także habitaty dla astronautów – szczególnie w miejscach pozbawionych stałego dostępu do światła słonecznego, takich jak zacienione kratery Księżyca czy zamarznięte księżyce Jowisza i Saturna.
Dzięki rosnącej międzynarodowej współpracy oraz korzystnym parametrom technicznym, ameryk-241 może już wkrótce stać się nowym standardem zasilania w eksploracji głębokiego kosmosu – napędzając kolejne wielkie kroki ludzkości poza Ziemią.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/pali ... meryk-241/
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Eksploracja odległych zakątków Układu Słonecznego wymaga niezawodnego źródła energii – takiego, które działa bez względu na brak światła słonecznego, ekstremalne temperatury i ogromne odległości od Ziemi. Przez dekady NASA korzystała z radioizotopowych systemów zasilania (RPS), opartych głównie na plutonie-238. Teraz jednak na horyzoncie pojawia się obiecująca alternatywa – ameryk-241. Dzięki niższym kosztom, dłuższemu czasowi rozpadu i łatwiejszej dostępności może on zrewolucjonizować sposób zasilania przyszłych misji kosmicznych.
Pluton-238, mimo skuteczności, od dawna zmaga się z problemami dostępności i wysokich kosztów produkcji. NASA i inne agencje kosmiczne coraz częściej zwracają uwagę na ameryk-241 – radioizotop o okresie półtrwania wynoszącym 432 lata, który można pozyskiwać jako produkt uboczny przemysłowego przetwarzania paliwa jądrowego. Europejska Agencja Kosmiczna prowadzi prace nad tym paliwem już od kilku lat, a teraz NASA dołącza do tych badań, wykorzystując doświadczenia partnerów z Wielkiej Brytanii.
Na początku 2025 roku Centrum Badawcze im. Glenna NASA w Cleveland, we współpracy z Uniwersytetem Leicester, przetestowało nowy rodzaj radioizotopowego generatora Stirlinga, zasilanego symulatorem ameryku-241. Inżynierowie zastosowali elektrycznie podgrzewane komponenty, które odwzorowywały termiczne właściwości rozpadu ameryku, co pozwoliło im bezpiecznie ocenić wydajność systemu bez użycia materiałów radioaktywnych.
Sam generator Stirlinga wyróżnia się innowacyjną konstrukcją – nie posiada wału korbowego ani obracających się łożysk, co znacząco redukuje zużycie mechaniczne. Dzięki zastosowaniu poruszających się liniowo tłoków może on pracować przez dekady bez konieczności konserwacji – cecha kluczowa dla misji kosmicznych, w których naprawa na miejscu nie wchodzi w grę.
Podczas testów system wykazał się wysoką odpornością: nawet po awarii jednego z konwerterów nadal generował energię, co potwierdza jego potencjał jako niezawodnego źródła zasilania w ekstremalnych warunkach. NASA zamierza teraz opracować lżejszy i bardziej zaawansowany prototyp, który przejdzie rygorystyczne testy środowiskowe – obejmujące wibracje, cykle termiczne oraz warunki próżniowe, symulujące start rakiety i podróż kosmiczną.
Celem tych prac jest stworzenie systemu, który zasili instrumenty naukowe, lądowniki, a w przyszłości także habitaty dla astronautów – szczególnie w miejscach pozbawionych stałego dostępu do światła słonecznego, takich jak zacienione kratery Księżyca czy zamarznięte księżyce Jowisza i Saturna.
Dzięki rosnącej międzynarodowej współpracy oraz korzystnym parametrom technicznym, ameryk-241 może już wkrótce stać się nowym standardem zasilania w eksploracji głębokiego kosmosu – napędzając kolejne wielkie kroki ludzkości poza Ziemią.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/pali ... meryk-241/
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Sławosz Uznański-Wiśniewski. Pierwszy wywiad po powrocie do Polski
2025-07-24. Dawid Długosz
Sławosz Uznański-Wiśniewski wrócił do Polski. Polski astronauta zdecydował się udzielić pierwszego wywiadu po powrocie do kraju w Polsat News. Z rodakiem rozmawiał Przemysław Białkowski. Sławosz Uznański-Wiśniewski nie zostanie zbyt długo w Polsce i wkrótce wraca do Niemiec, a potem leci do Stanów Zjednoczonych.
Sławosz Uznański-Wiśniewski jest już w Polsce. Polski astronauta przyleciał z Kolonii, gdzie odbywał m.in. rehabilitację po misji w kosmosie, samolotem do Warszawy i po godzinie 11:00 wylądował na lotnisku Chopina. Tam został przywitany i zorganizowano specjalną konferencję dla mediów. Teraz przyszedł czas na pierwszy wywiad po powrocie do kraju i ten został udzielony Przemysławowi Białkowskiemu w Polsat News.
Pierwszy wywiad Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego po powrocie do Polski
Czwartek dla Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego to bardzo napięty dzień. Po konferencji na Lotnisku Chopina polski astronauta udał się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie spotkał się z Donaldem Tuskiem. Popołudnie i wieczór naszemu bohaterowi upłynie na udzielaniu wywiadów. Jest nam niezmiernie miło, że pierwszą rozmową po powrocie do kraju jest ta na antenie Polsat News.
Sławosz Uznański-Wiśniewski udzielił pierwszego wywiadu po powrocie do Polski Przemysławowi Białkowskiemu, który to miał już okazję rozmawiać z naszym astronautą przed misją Ignis. Rozmowa rozpoczęła się o godzinie 16:30 na kanale Polsat News.
Czuje się dobrze, przeszedłem powrót i adaptację do warunków na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dosyć (…). Pamiętam ten moment, jak po raz pierwszy odłączyliśmy się od rakiety i weszliśmy w stan nieważkości na orbicie (...). Wtedy odczepiamy się od tego ostatniego członu, który jeszcze pchał kapsułę
powiedział Sławosz Uznański-Wiśniewki w Polsat News.
Przemysław Białkowski zapytał m.in. o przebieg misji Ignis - od startu do powrotu. Sławosz Uznański-Wiśniewski skwitował to następującymi słowami:
Ja nie miałem żadnego specjalnego problemu, ani w jedną i drugą stronę komentował polski astronauta
Sławosz Uznański-Wiśniewski został zapytany w Polsat News również o to, czy można przygotować się do lotu w kosmos?
Każdy kolejny lot jest trochę łatwiejszy, a ja już wiem, że po tym pierwszym nie miałem specjalnie żadnych problemów. Nie mogę się doczekać następnego powiedział Sławosz Uznański-Wiśnieski
Sławosz Uznański-Wiśniewski wkrótce opuści Polskę
Polski astronauta nie spędzi w kraju zbyt wiele czasu. Wkrótce wraca do Niemiec, gdzie przejdzie dodatkowe badania medyczne. Następnie uda się do Stanów Zjednoczonych (do Houston), gdzie dokończy pewne sprawy związane z misją Ax-4, której był członkiem.
Sławosz Uznański-Wiśniewski poleciał w kosmos 25 czerwca i spędził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej niecałe trzy tygodnie. 15 lipca kapsuła Crew Dragon "Grace" z załogą Ax-4 wylądowała na oceanie. Niedługo później polski astronauta został przetransportowany do ośrodka ESA w Kolonii, gdzie m.in. był badany i wracał do formy.
Sławosz Uznański-Wiśniewski. Pierwszy wywiad po powrocie do Polski. Polsat Newsmateriały prasowe
https://geekweek.interia.pl/nauka/news- ... d,22168465
2025-07-24. Dawid Długosz
Sławosz Uznański-Wiśniewski wrócił do Polski. Polski astronauta zdecydował się udzielić pierwszego wywiadu po powrocie do kraju w Polsat News. Z rodakiem rozmawiał Przemysław Białkowski. Sławosz Uznański-Wiśniewski nie zostanie zbyt długo w Polsce i wkrótce wraca do Niemiec, a potem leci do Stanów Zjednoczonych.
Sławosz Uznański-Wiśniewski jest już w Polsce. Polski astronauta przyleciał z Kolonii, gdzie odbywał m.in. rehabilitację po misji w kosmosie, samolotem do Warszawy i po godzinie 11:00 wylądował na lotnisku Chopina. Tam został przywitany i zorganizowano specjalną konferencję dla mediów. Teraz przyszedł czas na pierwszy wywiad po powrocie do kraju i ten został udzielony Przemysławowi Białkowskiemu w Polsat News.
Pierwszy wywiad Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego po powrocie do Polski
Czwartek dla Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego to bardzo napięty dzień. Po konferencji na Lotnisku Chopina polski astronauta udał się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie spotkał się z Donaldem Tuskiem. Popołudnie i wieczór naszemu bohaterowi upłynie na udzielaniu wywiadów. Jest nam niezmiernie miło, że pierwszą rozmową po powrocie do kraju jest ta na antenie Polsat News.
Sławosz Uznański-Wiśniewski udzielił pierwszego wywiadu po powrocie do Polski Przemysławowi Białkowskiemu, który to miał już okazję rozmawiać z naszym astronautą przed misją Ignis. Rozmowa rozpoczęła się o godzinie 16:30 na kanale Polsat News.
Czuje się dobrze, przeszedłem powrót i adaptację do warunków na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dosyć (…). Pamiętam ten moment, jak po raz pierwszy odłączyliśmy się od rakiety i weszliśmy w stan nieważkości na orbicie (...). Wtedy odczepiamy się od tego ostatniego członu, który jeszcze pchał kapsułę
powiedział Sławosz Uznański-Wiśniewki w Polsat News.
Przemysław Białkowski zapytał m.in. o przebieg misji Ignis - od startu do powrotu. Sławosz Uznański-Wiśniewski skwitował to następującymi słowami:
Ja nie miałem żadnego specjalnego problemu, ani w jedną i drugą stronę komentował polski astronauta
Sławosz Uznański-Wiśniewski został zapytany w Polsat News również o to, czy można przygotować się do lotu w kosmos?
Każdy kolejny lot jest trochę łatwiejszy, a ja już wiem, że po tym pierwszym nie miałem specjalnie żadnych problemów. Nie mogę się doczekać następnego powiedział Sławosz Uznański-Wiśnieski
Sławosz Uznański-Wiśniewski wkrótce opuści Polskę
Polski astronauta nie spędzi w kraju zbyt wiele czasu. Wkrótce wraca do Niemiec, gdzie przejdzie dodatkowe badania medyczne. Następnie uda się do Stanów Zjednoczonych (do Houston), gdzie dokończy pewne sprawy związane z misją Ax-4, której był członkiem.
Sławosz Uznański-Wiśniewski poleciał w kosmos 25 czerwca i spędził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej niecałe trzy tygodnie. 15 lipca kapsuła Crew Dragon "Grace" z załogą Ax-4 wylądowała na oceanie. Niedługo później polski astronauta został przetransportowany do ośrodka ESA w Kolonii, gdzie m.in. był badany i wracał do formy.
Sławosz Uznański-Wiśniewski. Pierwszy wywiad po powrocie do Polski. Polsat Newsmateriały prasowe
https://geekweek.interia.pl/nauka/news- ... d,22168465
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Polski astronauta może mieć problemy ze wzrokiem po locie w kosmos
2025-07-24. Filip Mielczarek
Najnowsze badania przeprowadzone przez Amerykańską Agencję Kosmiczną nie napawają optymizmem w kwestii dalszej ludzkiej eksploracji kosmosu. Długotrwałe przebywanie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej może skończyć się poważnymi problemami ze wzrokiem. To zła wiadomość również dla polskiego astronauty.
Podróże kosmiczne od zawsze fascynowały ludzkość, ale coraz częściej okazuje się, że wiążą się z wieloma wyzwaniami zdrowotnymi. Najnowsze badania przeprowadzone przez NASA nie pozostawiają w tej kwestii żadnych złudzeń. Jednym z mniej oczywistych, lecz poważnych problemów, z jakimi mierzą się astronauci podczas długotrwałych misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), jest pogorszenie wzroku.
Zjawisko to, znane jako Spaceflight-Associated Neuro-ocular Syndrome (SANS), zostało po raz pierwszy szerzej opisane przez NASA w ostatniej dekadzie i od tego czasu jest przedmiotem intensywnych badań. Jak informują naukowcy, podczas pobytu w warunkach mikrograwitacji, płyny ustrojowe w ciele człowieka przemieszczają się ku górnym partiom ciała, w tym do głowy. To zjawisko powoduje wzrost ciśnienia wewnątrzczaszkowego, co może prowadzić do zmian w strukturze oka.
Astronauci w kosmosie mają problemy ze wzrokiem
Astronauci zgłaszali objawy takie jak pogorszenie ostrości wzroku, spłaszczenie tylnej części gałki ocznej, obrzęk tarczy nerwu wzrokowego oraz zmiany w siatkówce. Badania prowadzone na ISS wykazały, że nawet do 70 procent astronautów przebywających na stacji przez kilka miesięcy doświadczało takich problemów. Co istotne, niektóre zmiany mogą być trwałe lub utrzymywać się przez długi czas po powrocie na Ziemię.
To zła wiadomość również dla Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Chociaż w pierwszej swojej misji przebywał na ISS niedługo i za bardzo tego nie odczuł, to jest wielce prawdopodobne, że jeszcze w swojej karierze astronauty pojawi się w przestrzeni kosmicznej na dłużej, a to będzie oznaczało dla niego problemy właśnie ze wzrokiem. NASA prowadzi szeroko zakrojone badania, aby zrozumieć mechanizmy stojące za SANS i znaleźć skuteczne metody zapobiegania tym zmianom.
Problemy z kolonizacją Księżyca i Marsa
Wśród testowanych rozwiązań znajdują się m.in. specjalne urządzenia do regulacji ciśnienia w głowie, zmiany w diecie oraz ćwiczenia fizyczne. Pogorszenie wzroku stanowi poważne wyzwanie dla przyszłych, jeszcze dłuższych misji, takich jak loty na Marsa, gdzie szybki powrót na Ziemię nie będzie możliwy. Zrozumienie i rozwiązanie tego problemu jest zatem kluczowe dla bezpieczeństwa i zdrowia astronautów oraz sukcesu eksploracji kosmosu.
Sławosz Uznański-Wiśniewski może mieć problemy ze wzrokiem materiały prasowe
https://geekweek.interia.pl/kosmos/news ... d,22168531
2025-07-24. Filip Mielczarek
Najnowsze badania przeprowadzone przez Amerykańską Agencję Kosmiczną nie napawają optymizmem w kwestii dalszej ludzkiej eksploracji kosmosu. Długotrwałe przebywanie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej może skończyć się poważnymi problemami ze wzrokiem. To zła wiadomość również dla polskiego astronauty.
Podróże kosmiczne od zawsze fascynowały ludzkość, ale coraz częściej okazuje się, że wiążą się z wieloma wyzwaniami zdrowotnymi. Najnowsze badania przeprowadzone przez NASA nie pozostawiają w tej kwestii żadnych złudzeń. Jednym z mniej oczywistych, lecz poważnych problemów, z jakimi mierzą się astronauci podczas długotrwałych misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), jest pogorszenie wzroku.
Zjawisko to, znane jako Spaceflight-Associated Neuro-ocular Syndrome (SANS), zostało po raz pierwszy szerzej opisane przez NASA w ostatniej dekadzie i od tego czasu jest przedmiotem intensywnych badań. Jak informują naukowcy, podczas pobytu w warunkach mikrograwitacji, płyny ustrojowe w ciele człowieka przemieszczają się ku górnym partiom ciała, w tym do głowy. To zjawisko powoduje wzrost ciśnienia wewnątrzczaszkowego, co może prowadzić do zmian w strukturze oka.
Astronauci w kosmosie mają problemy ze wzrokiem
Astronauci zgłaszali objawy takie jak pogorszenie ostrości wzroku, spłaszczenie tylnej części gałki ocznej, obrzęk tarczy nerwu wzrokowego oraz zmiany w siatkówce. Badania prowadzone na ISS wykazały, że nawet do 70 procent astronautów przebywających na stacji przez kilka miesięcy doświadczało takich problemów. Co istotne, niektóre zmiany mogą być trwałe lub utrzymywać się przez długi czas po powrocie na Ziemię.
To zła wiadomość również dla Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Chociaż w pierwszej swojej misji przebywał na ISS niedługo i za bardzo tego nie odczuł, to jest wielce prawdopodobne, że jeszcze w swojej karierze astronauty pojawi się w przestrzeni kosmicznej na dłużej, a to będzie oznaczało dla niego problemy właśnie ze wzrokiem. NASA prowadzi szeroko zakrojone badania, aby zrozumieć mechanizmy stojące za SANS i znaleźć skuteczne metody zapobiegania tym zmianom.
Problemy z kolonizacją Księżyca i Marsa
Wśród testowanych rozwiązań znajdują się m.in. specjalne urządzenia do regulacji ciśnienia w głowie, zmiany w diecie oraz ćwiczenia fizyczne. Pogorszenie wzroku stanowi poważne wyzwanie dla przyszłych, jeszcze dłuższych misji, takich jak loty na Marsa, gdzie szybki powrót na Ziemię nie będzie możliwy. Zrozumienie i rozwiązanie tego problemu jest zatem kluczowe dla bezpieczeństwa i zdrowia astronautów oraz sukcesu eksploracji kosmosu.
Sławosz Uznański-Wiśniewski może mieć problemy ze wzrokiem materiały prasowe
https://geekweek.interia.pl/kosmos/news ... d,22168531
-
Paweł Baran
- VIP
- Posty: 21633
- Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
- Polubił: 1 time
- Polubiane: 35 times
Re: Wiadomości astronomiczne z internetu
Czy jesteśmy gotowi na kontakt z obcą cywilizacją? Naukowcy muszą się przygotować na jego skutki
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Choć brzmi to jak fabuła filmu science fiction, pytanie o to, co zrobimy po odkryciu inteligentnego życia pozaziemskiego, przestaje być abstrakcyjne. W dobie coraz potężniejszych teleskopów i zaawansowanych metod analizy danych, naukowcy traktują ten scenariusz coraz poważniej. Zespół badaczy z Uniwersytetu St Andrews oraz kilkunastu innych ośrodków naukowych opracował właśnie strategię postępowania w przypadku wykrycia obcej cywilizacji. Ich zdaniem, przygotowania muszą rozpocząć się już teraz — zanim nastąpi przełom.
W opublikowanym na platformie arXiv artykule, badacze związani z SETI Post Detection Hub przedstawiają kompleksowy plan zarządzania globalną reakcją na kontakt z inteligencją pozaziemską. Podkreślają, że dotychczasowe wytyczne, ostatnio aktualizowane w 1989 roku, są przestarzałe i zupełnie nieprzystające do realiów współczesnego świata — szczególnie w kontekście roli internetu i mediów społecznościowych w rozprzestrzenianiu zarówno informacji, jak i dezinformacji.
Autorzy publikacji zwracają uwagę, że w odróżnieniu od potencjalnego odkrycia życia mikrobiologicznego, wykrycie tzw. technosygnatury — czyli śladów zaawansowanej technologii — wywołałoby natychmiastową i gwałtowną reakcję społeczną. Możemy spodziewać się mieszanki fascynacji, niepokoju, konfliktów ideologicznych, teorii spiskowych i chaosu medialnego. Aby uniknąć globalnego zamieszania, konieczne jest stworzenie międzynarodowych mechanizmów koordynacji i jasnych procedur reagowania.
Zespół naukowców wskazuje sześć obszarów, które wymagają natychmiastowych inwestycji. Obejmują one:
• rozwój technologii wykrywania sygnałów pozaziemskich,
• ustanowienie struktur międzynarodowej współpracy,
• badania nad kulturowymi i społecznymi reakcjami na kontakt,
• rozwój modeli „innych umysłów”,
• integrację nauk humanistycznych,
• oraz opracowanie ram komunikacyjnych dla opinii publicznej.
Szczególnie intrygująca jest koncepcja „innych umysłów”, która zakłada, że aby zrozumieć potencjalny sygnał od obcej cywilizacji, musimy odejść od antropocentrycznego podejścia do inteligencji. Naukowcy proponują badania nad formami pozaludzkiej komunikacji — np. śpiewem wielorybów czy nawigacją ptaków — z wykorzystaniem bioakustyki, uczenia maszynowego, a nawet komputerów kwantowych. Takie podejście może pomóc w identyfikacji nietypowych sygnałów, które nie mieszczą się w naszym ziemskim schemacie myślenia.
Ważnym elementem strategii jest również włączenie nauk społecznych i humanistycznych do planowania odpowiedzi na kontakt. Filozofowie, antropolodzy, socjologowie czy autorzy science fiction mogą pomóc przewidzieć, jak ludzkość zareaguje na wieść o istnieniu obcych. Analiza kulturowych narracji o „pierwszym kontakcie” — szczególnie tych z literatury i kina — może ujawnić głęboko zakorzenione emocje i uprzedzenia.
Całość działań powinna być skoordynowana przez wyspecjalizowaną instytucję. Autorzy postulują powołanie oficjalnego międzynarodowego ośrodka SETI Post Detection Hub, który działałby na wzór sztabu kryzysowego — gotowego do działania w momencie odkrycia. Analogicznie do misji Apollo, której każdy etap był starannie zaplanowany, także i tutaj niezbędne jest opracowanie procedur na wypadek nawiązania kontaktu z inną cywilizacją.
Choć odkrycie inteligentnego życia pozaziemskiego wciąż pozostaje hipotetyczne, rozwój instrumentów badawczych — takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy budowane Obserwatorium Very Rubin — sprawia, że może to nastąpić szybciej, niż się spodziewamy. W obliczu takiego przełomu brak przygotowania byłby nie tylko błędem — mógłby wręcz zagrozić stabilności społecznej.
Najważniejsze przesłanie badaczy brzmi jednoznacznie: przygotowanie się na kontakt z obcą cywilizacją nie jest fanaberią, lecz koniecznością. Reakcja ludzkości może bowiem przesądzić o kierunku, w jakim potoczy się nasza przyszłość.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/kont ... dzialania/
2025-07-24. Radek Kosarzycki
Choć brzmi to jak fabuła filmu science fiction, pytanie o to, co zrobimy po odkryciu inteligentnego życia pozaziemskiego, przestaje być abstrakcyjne. W dobie coraz potężniejszych teleskopów i zaawansowanych metod analizy danych, naukowcy traktują ten scenariusz coraz poważniej. Zespół badaczy z Uniwersytetu St Andrews oraz kilkunastu innych ośrodków naukowych opracował właśnie strategię postępowania w przypadku wykrycia obcej cywilizacji. Ich zdaniem, przygotowania muszą rozpocząć się już teraz — zanim nastąpi przełom.
W opublikowanym na platformie arXiv artykule, badacze związani z SETI Post Detection Hub przedstawiają kompleksowy plan zarządzania globalną reakcją na kontakt z inteligencją pozaziemską. Podkreślają, że dotychczasowe wytyczne, ostatnio aktualizowane w 1989 roku, są przestarzałe i zupełnie nieprzystające do realiów współczesnego świata — szczególnie w kontekście roli internetu i mediów społecznościowych w rozprzestrzenianiu zarówno informacji, jak i dezinformacji.
Autorzy publikacji zwracają uwagę, że w odróżnieniu od potencjalnego odkrycia życia mikrobiologicznego, wykrycie tzw. technosygnatury — czyli śladów zaawansowanej technologii — wywołałoby natychmiastową i gwałtowną reakcję społeczną. Możemy spodziewać się mieszanki fascynacji, niepokoju, konfliktów ideologicznych, teorii spiskowych i chaosu medialnego. Aby uniknąć globalnego zamieszania, konieczne jest stworzenie międzynarodowych mechanizmów koordynacji i jasnych procedur reagowania.
Zespół naukowców wskazuje sześć obszarów, które wymagają natychmiastowych inwestycji. Obejmują one:
• rozwój technologii wykrywania sygnałów pozaziemskich,
• ustanowienie struktur międzynarodowej współpracy,
• badania nad kulturowymi i społecznymi reakcjami na kontakt,
• rozwój modeli „innych umysłów”,
• integrację nauk humanistycznych,
• oraz opracowanie ram komunikacyjnych dla opinii publicznej.
Szczególnie intrygująca jest koncepcja „innych umysłów”, która zakłada, że aby zrozumieć potencjalny sygnał od obcej cywilizacji, musimy odejść od antropocentrycznego podejścia do inteligencji. Naukowcy proponują badania nad formami pozaludzkiej komunikacji — np. śpiewem wielorybów czy nawigacją ptaków — z wykorzystaniem bioakustyki, uczenia maszynowego, a nawet komputerów kwantowych. Takie podejście może pomóc w identyfikacji nietypowych sygnałów, które nie mieszczą się w naszym ziemskim schemacie myślenia.
Ważnym elementem strategii jest również włączenie nauk społecznych i humanistycznych do planowania odpowiedzi na kontakt. Filozofowie, antropolodzy, socjologowie czy autorzy science fiction mogą pomóc przewidzieć, jak ludzkość zareaguje na wieść o istnieniu obcych. Analiza kulturowych narracji o „pierwszym kontakcie” — szczególnie tych z literatury i kina — może ujawnić głęboko zakorzenione emocje i uprzedzenia.
Całość działań powinna być skoordynowana przez wyspecjalizowaną instytucję. Autorzy postulują powołanie oficjalnego międzynarodowego ośrodka SETI Post Detection Hub, który działałby na wzór sztabu kryzysowego — gotowego do działania w momencie odkrycia. Analogicznie do misji Apollo, której każdy etap był starannie zaplanowany, także i tutaj niezbędne jest opracowanie procedur na wypadek nawiązania kontaktu z inną cywilizacją.
Choć odkrycie inteligentnego życia pozaziemskiego wciąż pozostaje hipotetyczne, rozwój instrumentów badawczych — takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy budowane Obserwatorium Very Rubin — sprawia, że może to nastąpić szybciej, niż się spodziewamy. W obliczu takiego przełomu brak przygotowania byłby nie tylko błędem — mógłby wręcz zagrozić stabilności społecznej.
Najważniejsze przesłanie badaczy brzmi jednoznacznie: przygotowanie się na kontakt z obcą cywilizacją nie jest fanaberią, lecz koniecznością. Reakcja ludzkości może bowiem przesądzić o kierunku, w jakim potoczy się nasza przyszłość.
https://www.pulskosmosu.pl/2025/07/kont ... dzialania/