Wiadomości astronomiczne z internetu

Ciekawostki i postępy w dziedzinie astronomii
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Następca LASCO C3 – CCOR-1
2024-11-03. Krzysztof Kanawka
Nowy kosmiczny koronograf do obserwacji Słońca.
Na pokładzie satelity GOES-19 został zainstalowany koronograf CCOR-1. Jest to następca koronografu LASCO C3 z sondy SOHO.
LASCO C3 sondy SOHO
Solar and Heliospheric Observatory (SOHO) to wspólna misja Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA i jej europejskiego odpowiednika ESA. Start SOHO nastąpił w grudniu 1995 roku. Sonda została umieszczona w punkcie L1 układu Ziemia-Słońce, około 1,5 mln kilometrów przed naszą planetą w kierunku naszej Dziennej Gwiazdy.
Od 1996 roku, za wyjątkiem kilku miesięcy w drugiej połowie 1998 roku, SOHO regularnie obserwuje Słońce i jego bezpośrednie otoczenie przy użyciu 12 instrumentów. SOHO jest w stanie obserwować naszą Dzienną Gwiazdę i jej otoczenie na szerokim zakresie od dalekiego pasma UV aż do zakresu widzialnego. Pozwala to na obserwacje najbardziej energetycznych zjawisk zachodzącej na widocznej “powierzchni” naszej gwiazdy, czyli rozbłysków słonecznych oraz wokół Słońca.
Jednym z instrumentów sondy SOHO jest Large Angle and Spectrometric Coronagraph (LASCO). LASCO ma trzy subsystemy, z których LASCO C3, zdolny do obserwacji otoczenia Słońca aż do odległości kątowej około 30 promieni wokół Gwiazdy Dziennej. Jest to szerokie spojrzenie na Słońce, co pozwala na obserwację propagacji wybitej plazmy w postaci koronalnego wyrzutu masy (CME), a także… komet zbliżających się do Słońca.
W marcu 2024 SOHO odkryło już pięciotysięczną kometę, która “odważyła się” zbliżyć do Słońca. Co jakiś czas SOHO obserwowało także nietypowe albo i bardzo jasne komety. W tym roku SOHO w obiektywie LASCO C3 obserwowała kometę C/2023 A3 Tsuchinshan-ATLAS.
Misja sondy SOHO dobiega już końca. W ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy wyczerpie się paliwo, niezbędne do prawidłowej orientacji sondy. Środowiska naukowe od wielu lat zauważały, że LASCO C3 przynosiło stale ważne obserwacje, nie tylko z perspektywy naukowej, ale i ogólnie “pogody kosmicznej”, a także… zórz polarnych na Ziemi.
GOES-19 i CCOR-1
W dniu 25 czerwca 2024 rakieta Falcon Heavy wyniosła satelitę GOES-U (GOES-19). Jest to satelita meteorologiczny, operujący z orbity geostacjonarnej (GEO). Satelita będzie używany przede wszystkim przez amerykańską agencję NOAA. Aktualnie (październik 2024) kończy się faza rozruchu satelity. GOES-10 ma służyć przynajmniej do 2036 roku.
Na pokładzie GOES-19 zainstalowano także instrumenty odpowiedzialne za monitoring “pogody słonecznej”. Jednym z nich jest Compact CORonagraph (CCOR). Na pokładzie tego satelity zainstalowano egzemplarz CCOR-1.
W dniu 22 października operator GOES-19 – amerykańska agencja NOAA – po raz pierwszy zaprezentowała obraz z CCOR-1. Zaprezentowana animacja prezentuje CME z końca września 2024. Co ważne, CCOR-1 ma wykonywać co 15 minut obraz okolic Słońca, a na Ziemi dane będą już po około 30 minutach. W przypadku sondy SOHO częstotliwość obrazowania Słońca przez LASCO C3 jest mniejsza, a obrazy czasem dopiero po kilku godzinach trafiają na Ziemię.
Jedynka przy oznaczeniu instrumentu CCOR zainstalowanego na GOES-19 ma tu duże znaczenie, gdyż na kwiecień 2025 zaplanowano start misji Space Weather Follow On-Lagrange 1 (SWFO-L1). Sonda SWFO-L1 będzie następcą sondy SOHO i na jej pokładzie zostanie zainstalowany kolejny egzemplarz CCOR.
Aktywność słoneczna jest komentowana w dziale na Polskim Forum Astronautycznym. Polecamy także listę najsilniejszych rozbłysków w tym cyklu słonecznym oraz najsilniejszych rozbłysków w 2022 roku, w 2023 roku.
(PFA)
LASCO C3 view on the CME from M7.6 solar flare (23 July 2016)

Przykładowa obserwacja z LASCO C3 – CME oraz mała kometa (obserwacje z lipca 2016) / Credits – NASA, ESA, SOHO


Comet C/2023 A3 brightens SOHO’s week
Kometa C/2023 A3 Tsuchinshan-ATLAS / Credits – NASA, ESA, SOHO

Pierwsze opublikowane obrazy z CCOR-1 / Credits – NASA, NOAA
https://kosmonauta.net/2024/11/nastepca-lasco-c3-ccor-1
Załączniki
Następca LASCO C3 – CCOR-1.jpg
Następca LASCO C3 – CCOR-1.2.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

ispace: japoński sen o Księżycu
2024-11-03. Milena Nowak
ispace Inc. to notowana na giełdzie japońska spółka zajmująca się przede wszystkim rozwojem robotyki dla ułatwienia eksploracji Księżyca. Szersza, bardziej abstrakcyjna wizja firmy obejmuje nadanie kosmosowi ludzkiego pierwiastka, rozpowszechniając obecność człowieka poza Ziemią. Przekładając to na liczby, ispace wierzy, że do 2040 roku Księżyc będzie na stałe zamieszkiwać 1000 osób, a 10 000 będzie odwiedzać go corocznie.
Założycielem i CEO ispace jest Takeshi Hakamada, który już jako dziecko chodził z głową w gwiazdach. Oczarowany uniwersum Star Wars, uzyskał tytuł magistra inżynierii aerospace, a po studiach pracował w branży konsultingowej, gdzie rozwinął umiejętności zarządzania zespołem i redukcji kosztów.
ispace rozpoczęła swoją działalność jako partner europejskiego zespołu White Label Space, który brał udział w konkursie Google Lunar X Prize. Konkurs ten oferował nagrodę 20 milionów dolarów dla drużyny, której łazik jako pierwszy wyląduje na Księżycu, pokona dystans 500 metrów i prześle dane na Ziemię. Termin realizacji zadania wielokrotnie przesuwano, aż zakończono konkurs w 2018 roku bez wyłonienia zwycięzcy.
Pomimo braku wygranego zespołu, konkurs zainspirował wiele firm do kontynuowania pracy nad technologiami eksploracji Księżyca. Jedną z takich firm jest ispace, która w ramach Google Lunar X Prize wspierała projekt zespołu Hakuto jako niezależna organizacja. Po zakończeniu konkursu ispace skoncentrowała się na rozwijaniu własnych technologii robotyki i eksploracji Księżyca.
Hakuto, nazwa zespołu, to jedno z japońskich określeń mitologicznego białego królika z Księżyca. ispace nawiązała do tej nazwy, wybierając ją dla swoich pierwszych dwóch misji księżycowych – Hakuto-R, gdzie „R” symbolizuje słowo „reboot” (reset), nawiązując do odnowionych dążeń firmy po zakończeniu konkursu.
Projekt lądownika
Hakuto-R miał na pokładzie 7 ładunków: dwa łaziki, eksperyment z akumulatorami, komputer z oprogramowaniem sztucznej inteligencji i kilka kamer 360 stopni. Umieszczono również tabliczkę z nazwiskami osób wspierających startup i płytę z nagraniem utworu japońskiego zespołu rockowego Sakanaction. Flagowym ładunkiem był łazik Rashid ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wyposażony w dwie kamery wysokiej rozdzielczości – jedną mikroskopową, drugą termowizyjną – oraz aparaturę do badania pyłu księżycowego, w szczególności jego kłopotliwą cechę lepienia się do różnych powierzchni
Lądownik mierzył około 2,3 metra wysokości – tyle, co przeciętne pomieszczenie – i bez paliwa ma masę 340 kg. Maksymalna masa ładunku, jaką mógł umieścić na orbicie to 30 kg – tyle, co w bagażniku małej osobówki.
Lądownik wyposażono w trzy rodzaje napędów. Do głównych manewrów i lądowania służył centralny silnik oraz sześć silników pomocniczych. Pomocnicze napędy miały także funkcję wektorowania ciągu, czyli umożliwiały zmianę kierunku poprzez pulsacyjną pracę. Wszystkie systemy napędowe dostarczyła europejska firma ArianeGroup – wiodący gracz w dziedzinie europejskich wyrzutni kosmicznych i systemów obronnych.
Systemy nawigacji dostarczyła amerykańską firma Draper – centrum badawczo-rozwojowe znane z licznych projektów dla sektora kosmicznego i obronnego. Dzięki współpracy z tym przedsiębiorstwem ispace jest członkiem programu NASA – Commercial Lunar Payload Services – polegającym na pomocy w finansowaniu budowy prywatnych robotycznych lądowników księżycowych, między innymi na potrzeby programu Artemis.
Misję M1 czas zacząć
Lądownik misji M1 został wystrzelony rakietą Falcon 9 11 grudnia 2022 roku. Dotarł do celu dopiero pod koniec kwietnia, więc lot Ziemia-Księżyc trwał ponad 4 miesiące. To wyraźny kontrast wobec popularnych misji Apollo, w których astronauci dolatywali do celu w kilka dni. Wydłużony czas wynikał z przyczyn ekonomicznych – zastosowana trajektoria pozwala na mniejsze zużycie paliwa kosztem dłuższego czasu lotu.
Tradycyjny sposób wysyłania statku kosmicznego na Księżyc to wystrzelenie go na odległość 400 000 km od Ziemi tak, by w odpowiednim czasie spotkał się z Księżycem. Sonda wpada wtedy w strefę silnego wpływu grawitacyjnego i wchodzi na orbitę okołoksiężycową. Podejście to wymaga jednak dużego zużycia paliwa. Trajektoria Hakuto-R wykorzystuje nie tylko wpływ grawitacyjny Ziemi i Księżyca, ale także Słońca. Dzięki wypchnięciu lądownika na trajektorię milion kilometrów od Ziemi, daleko poza orbitę Księżyca, statek mógł powoli dogonić Księżyc i oszczędnie paliwowo wejść na jego orbitę.
Hakuto-R wszedł na orbitę okołoksiężycową po 100 dniach, 23 marca. Choć lądownik dotknął powierzchni Księżyca 25 kwietnia, misja zakończyła się fiaskiem – rozbił się na powierzchni. Przyczyną był zakłócony czujnik wysokości, który błędnie zinterpretował teren w pobliżu krateru. Lądownik uznał, że jest bliżej powierzchni niż w rzeczywistości.
Co dalej?
ispace nie poddaje się i zawzięcie brnie do dawno wytyczonego podniebnego celu. Już tej zimy planowana jest misja M2, której nowym elementem będzie mikro-łazik TENACIOUS, przybyły niedawno z Luksemburga, aby badać księżycowy regolit.
Statek ma wylądować w regionie Mare Frigoris – tym samym, gdzie miał dotrzeć Hakuto-R podczas debiutanckiego lotu. Tym razem jednak ispace wybrała rozległy, gładki teren, aby zapobiec niefortunnemu zetknięciu z kraterem.
Obecnie przedsiębiorstwo intensywnie przygotowuje się do misji M2, współpracując z partnerami, takimi jak JAXA, i testując hardware. Jeśli okaże się ona sukcesem, planowane są dalsze księżycowe przedsięwzięcia.
Ze względu na międzynarodowe współprace znaczną część ładunków dalszych misji będą stanowić projekty inżynieryjne firm z całego świata. Na przykład łazik SCARCE, zaprojektowany przez brytyjską firmę Asteroid Mining Corporation, przybliży ludzkość do kosmicznego górnictwa. Ten w pełni symetryczny, mobilny łazik ma szansę zrewolucjonizować eksplorację Księżyca i asteroid. Zanim jednak to się stanie, misja M2 musi odbyć się książkowo. Miejmy nadzieję, że już w 2025 roku ispace przejdzie do historii jako ta prywatna firma, której debiutancko udało się wylądować na powierzchni naszego naturalnego satelity.
Źródła:
• youtube.com; To Jakiś Kosmos!: HAKUTO-R - lądownik księżycowy z Japonii.
28 września 2024

• en.wikipedia.org: Google Lunar X Prize
29 września 2024

• weforum.org: Takeshi Hakamada
29 września 2024

• ispace-inc.com
28 września 2024

• space.com; Tereza Pultarova: Private Japanese moon lander crashed after being confused by a crater
28 września 2024

• ArianeGroup
2 listopada 2024

• youtube.com; ispace: HAKUTO-R Mission 2 Launch Timing, RESILIENCE Lander Progress, and Planned Lunar Landing Zone
1 listopada 2024

• hakuto.r
31 października 2024

• futurespaceflight.com; Kris Christiaens: Hakuto-R Mission 1
1 października 2024

• ispace-inc.com: ispace and Asteroid Mining Corporation Agree to Pursue Future Mission to the Moon
2 listopada 2024

• ispace-inc.com: ispace’s “HAKUTO-R” Mission 2 TENACIOUS Lunar Micro Rover Arrives in Japan
1 listopada 2024
Zdjęcie w tle: ispace
Złożony model M1 w Centrum Testów Kosmicznych IABG. Źródło: ispace

Selenochromatyczne zdjęcie (Si) obszaru lądowania – selenochromatyczne odnosi się do obrazów Księżyca w różnych barwach, które pomagają w analizie jego powierzchni, uwzględniając różnice w składzie mineralnym. Źródło: Selinous via Wikimedia Commons

Inżynierowie ispace przenoszą lądownik księżycowy RESILIENCE do komory testowej w ośrodku JAXA w Tsukubie, w Japonii. Źródło: ispace
Artystyczna wizja lądownika RESILIENCE i mikro-łazika TENACIOUS. Źródło: ispace
https://astronet.pl/loty-kosmiczne/kosm ... -ksiezycu/
Załączniki
ispace japoński sen o Księżycu.jpg
ispace japoński sen o Księżycu2.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Blue Origin coraz bliżej debiutu rakiety New Glenn
2024-11-03. Mateusz Mitkow
Firma Blue Origin jest coraz bliżej przeprowadzenia debiutanckiego lotu nowego systemu nośnego o nazwie New Glenn. W ostatnich dniach spółka Jeffa Bezosa przetransportowała pierwszy stopień rakiety na stanowisko testowe na Florydzie.
30 października br. firma Blue Origin opublikowała w swoich mediach społecznościowych zdjęcia pierwszego stopnia rakiety New Glenn. Jest to nowy system nośny firmy Jeffa Bezosa, który już niedługo powinien zaliczyć swój pierwszy lot. Na fotografiach widzimy, że pokaźnych rozmiarów segment opuścił hangar produkcyjny i został przetransportowany na platformę testową.
Postępy w przygotowaniach
Stanowisko znajduje się na terenie ośrodka startowego w Cape Canaveral. W tym miejscy dolny stopeiń rakiety New Glenn przejdzie w najbliższych dniach pierwszy test silników. Przypomnijmy, że jest onnapędzany siedmioma silnikami BE-4, zasilanymi ciekłym metanem i tlenem. Z kolei górny segment będzie wyposażony w dwie jednostki BE-3U.
Jest to bardzo ważny kamień milowy dla Blue Orign, gdyż kilka tygodni temu, dokładniej 23 września, górny segment przeszedł już test siliników. Z dostępnych informacji wynika, że został oceniony pomyślnie. Kolejne postępy w przygotowaniach do debiutanckiego lotu przybliżają spółkę do przeprowadzenia tego wyczekiwanego lotu jeszcze w tym roku. Blue Origin celuje w listopad, jednak dokładny termin może ulec opóźnieniu.
Oczekiwania rosną
Udany start rakiety New Glenn wprowadziłby na rynek amerykański trzeci, ciężki i komercyjny system nośny. New Glenn będzie miał ponad 98 metrów wysokości i będzie zabierać ze sobą 45 t ładunku na niską orbitę okołoziemską (LEO) oraz 13,5 t na geostacjonarną orbitę transferową. To około dwukrotnie większa ładowność niż rakiety Falcon 9 od firmy SpaceX. Są to także większe możliwości niż w przypadku rakiety Vulcan, ale niższe od systemów Falcon Heavy oraz Starship.
Warto także zauważyć, że New Glenn jest zaprojektowany tak, aby pierwszy stopień był segmentem w pełni wielokrotnego użytku. W trakcie pierwszego lotu firma Blue Origin podejmie próbę lądowania dolnego stopnia New Glenna na oceanicznej barce, podobnie jak w przypadku misji rakiet Falcon 9.
Prace nad rakieta New Glenn trwają blisko dekadę, ale wygląda na to, że jesteśmy bardzo blisko, aby zobaczyć ją po raz pierwszy w locie. Duże nadzieje w projekt pokładają także Siły Kosmiczne USA (USSF), które chciałyby włączyć nowy system do wojskowego programu National Security Space Launch (NSSL). Jego celem jest zapewnienie stałego dostępu do przestrzeni kosmicznej dla krytycznych misji bezpieczeństwa narodowego.
Pierwsza misja
W ramach swojej pierwszej misji o oznaczeniu NG-1 rakieta New Glenn wyniesie na orbitę demonstrator technologii Blue Ring. Jest to projekt wielofunkcyjnej platformy, która ma usprawnić szeroko pojętą logistykę kosmiczną. Z dostępnych informacji wynika, że Blue Ring będzie w stanie obsługiwać ładunki użyteczne o masie do 3 t, zapewniając usługi, tj. tankowanie, ich transport na wyższe orbity, przesył danych oraz inne działania związane z logistyką i wsparciem misji.
Początkowo nowa rakieta firmy Bezosa miała mieć inne zadanie w swoim debiutanckim locie. W owiewce miały znaleźć się dwie bliźniacze sondy Escape and Plasma Acceleration and Dynamics Explorers (ESCAPADE) przeznaczone do badań marsjańskiej magnetosfery. Zostały one zbudowane przez firmę Rocket Lab. Opóźnienia w przygotowaniach New Glenna, spowodowały przełożenie misji i tym samym zmianę ładunku pierwszego lotu.
Źródło: Ars Technica/Space24.pl
Autor. Blue Origin

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sy ... -new-glenn
Załączniki
Blue Origin coraz bliżej debiutu rakiety New Glenn.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Projekt SAT2Rescue - POLSA podpisała porozumienie
2024-11-03.
Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) podpisała porozumienie w sprawie realizacji międzynarodowego projektu SAT2Rescue. Jego celem jest wykorzystanie komunikacji satelitarnej do wsparcia instytucji rządowych i organizacji pozarządowych w szybszym oraz skuteczniejszym reagowaniu na katastrofy naturalne, klęski żywiołowe i kryzysy spowodowane działalnością człowieka.
SAT2Rescue wprowadza nowoczesne rozwiązania dla służb ratowniczych oraz dla zastosowań telemedycznych w ramach pomocy humanitarnej, z wykorzystaniem infrastruktury i usług GOVSATCOM – inicjatywy Unii Europejskiej zapewniającej bezpieczną komunikację satelitarną dla rządów i organizacji.
Projekt SAT2Rescue realizowany jest przez międzynarodowe konsorcjum w składzie: Exatel (Polska), Brimatech Research (Austria), Rectangle (Polska), ISEM – Institut pre Medzinarodnu Bezpecnost a Kriz (Słowacja), Elliniki Omada Diasosis Somateio (Grecja), POLSA (Polska), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Republiki Słowackiej.
Kluczowym elementem projektu jest opracowanie i budowa przenośnego satelitarnego terminala telekomunikacyjnego, który będzie wykorzystywał płaską antenę, zwiększając tym samym mobilność i niezawodność połączeń. Terminal SAT2Rescue będzie odporny na zakłócenia oraz spoofing sygnału GNSS, co jest niezwykle istotne dla zachowania ciągłości komunikacji w sytuacjach kryzysowych. Dodatkowo, dzięki technologii Software Defined Networking (SDN), terminal umożliwi podział jednego kanału komunikacji na kilka niezależnych, wirtualnych sieci, dostosowanych do potrzeb różnych służb działających w terenie.
Terminal SAT2Rescue będzie mógł pracować w ruchu, czyli że połączenie satelitarne zostanie utrzymane nawet podczas przemieszczania się pojazdu, w którym będzie zamontowany. To rozwiązanie jest szczególnie istotne w przypadku akcji ratunkowych odbywających się w trudnym terenie lub w czasie przemieszczania się na miejsca zdarzeń.
W ramach SAT2Rescue zostaną zdefiniowane konkretne scenariusze operacyjne, które obejmują: ratownictwo górskie, poszukiwania w morzu oraz akcje ratunkowe w miastach.
Dodatkowo, projekt zakłada stworzenie dedykowanego oprogramowania dla centrów zarządzania operacjami ratunkowymi, które umożliwi bieżące monitorowanie sytuacji i szybkie podejmowanie decyzji, a integracja z danymi geoprzestrzennymi, pogodowymi oraz obrazami satelitarnymi z programu Copernicus i geotagami z systemu Galileo pozwoli na dokładne śledzenie akcji ratunkowych i optymalizację działań w terenie.
Źródło: POLSA
Opracował: Paweł Z. Grochowalski
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pr ... rozumienie
Załączniki
Projekt SAT2Rescue - POLSA podpisała porozumienie.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Uczta dla fanów kosmicznych pociągów. Czeka nas kolejna noc Starlinków
2024-11-03.TŁ.
W ostatnich dniach sympatycy obserwowania „pociągów” z satelitów Elona Muska, nie mogą narzekać na brak wrażeń. Bezchmurne niebo sprzyjało obserwacji Starlinków w piątek (1 listopada) i sobotę, ale na tym nie koniec. Także w niedzielę zapowiadane jest to niezwykłe widowisko na polskim niebie i to dwukrotnie!
Satelity Starlink przelecą w niedzielę 3 listopada nad Polską pierwszy raz o godzinie 17.44. Kosmiczny pociąg pojawi się na zachodnim niebie, wzniesie się wysoko ponad horyzont i przeleci w kierunku wschodnim. Sznur coraz mocniej odseparowanych Starlinków przetnie środek nieba i będzie widoczny przez prawie 5 minut. Jest to seria G10-13, która przelatuje nad naszą częścią Europy już czwarty dzień – informuje serwis nocneniebo.pl.
Kolejny seria Starlinków ma być widoczna na niebie o godzinie 18.03. To grupa G10-8, która w sobotę leciała już nad Polską wraz z serią G10-13. Podobnie jak wcześniej Starlinki przelecą z zachodu w kierunku wschodnim. Całe zjawisko ma trwać nawet 10 minut.
W piątek satelity rozbłysły na południowo zachodnim horyzoncie. W sobotę (2 listopada) satelity Starlink pojawiły się na niebie o godzinie 17.46 i przeleciały z zachodu na wschód, a przelot trwał blisko 4 minuty.

Satelity Stralinik przelatują nad Polską trzy dni z rzędu (fot. Getty Images)

Kosmiczny pociąg Starlink nad Polską! - Nocne Niebo live

źródło: nocneniebo.pl

https://www.tvp.info/83295887/kiedy-sat ... orej-wideo
Załączniki
Uczta dla fanów kosmicznych pociągów. Czeka nas kolejna noc Starlinków.jpg
Uczta dla fanów kosmicznych pociągów. Czeka nas kolejna noc Starlinków2.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Na plaży w Australii odkryto tajemniczy obiekt

2024-11-03. Filip Mielczarek
Na plaży w zachodniej części Australii odkryto tajemniczy obiekt wielkości małego samochodu. Okazuje się, że przybył do nas z przestrzeni kosmicznej.

W Australii odkryto tajemniczy obiekt. Pojawił się na plaży w pobliżu miasteczka Green Head na zachodzie kraju. Co niepokojące, okoliczni mieszkańcy bawili się z dziećmi przy tym obiekcie, wspólnie budując zamki z piasku.
Tymczasem okazuje się, że ich życiu mogło zagrażać ogromne niebezpieczeństwo. Obiekt o wielkości małego samochodu, który określono mianem cylindra, może być fragmentem indyjskiej rakiety. Specjaliści z branży kosmicznej uważają, że jest to silnik rakiety i mogą w nim znajdować się toksyczne substancje.
Na plaży w Australii odkryto tajemniczy obiekt
— Obiekt może pochodzić z zagranicznej rakiety nośnej — napisała na Twitterze Australijska Agencja Kosmiczna. — Jesteśmy prawie pewni, opierając się na kształcie i rozmiarze, że jest to silnik (...) indyjskiej rakiety — dodała ABC Andrea Boyd, inżynier z Europejskiej Agencji Kosmicznej.
W lokalnych mediach pojawiła się informacja, że kilka dni temu, Indyjska Agencja Kosmiczna wysłała w kosmos rakietę z lądownikiem Chandrayaan-3, który ma wylądować na powierzchni Księżyca i przeprowadzić jego badania. Być może to właśnie fragment tej rakiety spadł na plażę w zachodniej części Australii.

Fragment indyjskiej rakiety sprzed 10 lat?
Jednak zupełnie inną hipotezę na wyjaśnienie tej wielkiej zagadki przedstawiła dr Alice Gorman z australijskiego Uniwersytetu Flinders. Według niej, może to być fragment zbiornika paliwa rakiety, która została wystrzelona w kosmos ponad dekadę temu. Obiekt jest bardzo podobny do indyjskiej wieloczłonowej rakiety nośnej Polar Satellite Launch Vehicle (PSLV), którą wystrzelono w 2010 roku. Możemy zatem mówić tu o obiekcie, który przybył do nas z kosmosu.

Lokalne władze zarządziły już śledztwo w tej sprawie. Obiekt został zabezpieczony i zostanie zbadany i ewentualnie zutylizowany. Specjaliści sprawdzą też, czy płyny znajdujące się w silniku nie zanieczyściły środowiska naturalnego i czy nie miały negatywnego wpływu na zdrowie okolicznych mieszkańców.

Na plaży w Australii odkryto tajemniczy obiekt /@AusSpaceAgency /materiały prasowe

Na plaży w Australii odkryto tajemniczy obiekt /@AusSpaceAgency /materiały prasowe

https://geekweek.interia.pl/astronomia/ ... Id,7848687
Załączniki
Na plaży w Australii odkryto tajemniczy obiekt.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Uderzenie ogromnego meteorytu sprzed 3,2 miliarda lat pomogło życiu?

2024-11-03. Filip Koziarek
Ponad 3 miliardy lat temu, Ziemia była miejscem pełnym chaosu. Meteoryty regularnie bombardowały naszą planetę, pozostawiając po sobie ślady, które naukowcy odkrywają do dziś. Jedno z takich uderzeń, nazwane "S2", miało ogromny wpływ na Ziemię i paradoksalnie, mimo swojej niszczycielskiej siły, przyczyniło się do rozkwitu życia. Jak to możliwe?

Nadja Drabon, geolog zajmująca się wczesnymi etapami historii Ziemi, jest zafascynowana tym, jak nasza planeta wyglądała w czasach, gdy dominowały na niej jedynie bakterie i archeony, czyli drobne organizmy jednokomórkowe. Jej badania koncentrują się na tym, jak uderzenia meteorytów wpływały na rozwój życia.
W artykule opublikowanym w "Proceedings of the National Academy of Sciences" Drabon i jej zespół przedstawiają analizę geologicznych dowodów na uderzenie meteorytu S2, które znaleźli w pasie Barberton Greenstone w Południowej Afryce. W cienkich warstwach skał są tam ukryte chemiczne ślady dawnych katastrof, które pomogły naukowcom odtworzyć obraz tego, co działo się na Ziemi po uderzeniu meteorytu.
Gigantyczny meteoryt skutki jego uderzenia
Uderzenie meteorytu S2 wywołało ogromną falę tsunami, która zmiotła wszystko na swojej drodze. Meteoryt był aż 200 razy większy niż ten, który zakończył erę dinozaurów. Skutki były katastrofalne, potężne ciepło wywołane uderzeniem meteorytu sprawiło, że górna warstwa oceanu zagotowała się, a rozprzestrzeniająca się chmura pyłu zasłoniła niebo, zatrzymując fotosyntezę. Wydawać by się mogło, że katastrofa tego pokroju musi zniszczyć wszelkie życie na Ziemi, ale jak się okazuje, rzeczywistość była bardziej złożona.

Życie po katastrofie
Pomimo zniszczeń, życie na Ziemi nie tylko przetrwało, ale szybko się odbudowało. Analiza przeprowadzona przez zespół Drabon pokazuje, że po uderzeniu meteorytu, populacje bakterii, metabolizujących żelazo gwałtownie wzrosły. W wyniku tsunami żelazo rozprzestrzeniło się w ziemskich wodach, a fosfor, kluczowy dla życia pierwiastek, został przez meteoryt i następujące w wyniku uderzenia procesy erozji "dostarczony" na ląd.
Wyniki badań Drabon pokazują, że uderzenia meteorytów, choć znane z niszczycielskiego wpływu na życie (jak w przypadku zagłady dinozaurów), miały również swoje pozytywne strony. Właśnie te uderzenia mogły przyczynić się do powstania warunków sprzyjających rozwojowi życia, szczególnie na wczesnych etapach historii Ziemi.

Poszukiwania kolejnych ciekawych śladów w Afryce Południowej
Drabon i jej zespół kontynuują swoje badania w pasie Barberton Greenstone w Południowej Afryce. W warstwach skał ukryte są tam ślady jeszcze przynajmniej siedmiu znaczących uderzeń meteorytów. Dzięki analizie składu chemicznego skał naukowcy chcą dalej odtwarzać obraz przeszłych kataklizmów i ich wpływ na środowisko Ziemi.
Wyniki tych badań nie tylko dostarczają fascynujących informacji na temat historii Ziemi, ale także pozwalają lepiej zrozumieć, jak ekstremalne warunki często paradoksalnie sprzyjały ewolucji życia na naszej planecie.
Uderzenie meteorytu sprzed 3,2 miliarda lat pobudziło ziemskie życie do rozwoju /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/nauka/news- ... Id,7840903
Załączniki
Uderzenie ogromnego meteorytu sprzed 3,2 miliarda lat pomogło życiu.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Pod powierzchnią jednego z księżyców Urana może znajdować się ogromny ocean

2024-11-04. Filip Koziarek
Uran może mieć o wiele bardziej fascynujące księżyce, niż do tej pory sądzono. Najnowsze badania sugerują, że jeden z nich - Miranda, może pod swoją lodową powierzchnią skrywać ocean, który wywraca dotychczasowe teorie o satelitach gazowych olbrzymów. Czy Miranda może stać się kolejnym celem w poszukiwaniach życia?

Najnowsze badanie zespołu naukowców pod kierownictwem Toma Nordheima z Laboratorium Fizyki Stosowanej Uniwersytetu Johna Hopkinsa wykazało, że Miranda - najmniejszy z pięciu głównych księżyców Urana - może mieć pod swoją powierzchnią ocean. Przełomowe wyniki opublikowane w "The Planetary Science Journal" wywołały duże poruszenie wśród naukowców, gdyż dotychczas uważano, że małe, odległe księżyce gazowych olbrzymów są całkowicie zamrożone.

Enigmatyczna powierzchnia Mirandy
Zaledwie kilka zdjęć Mirandy ze stosunkowo bliskiej odległości zostało wykonanych przez sondę Voyager 2 w 1986 roku. Obrazy te ujawniły jej dziwną, "łataną" powierzchnię pełną pęknięć, grzbietów i trapezoidalnych struktur, zwanych koronami. Naukowcy od lat próbowali zrozumieć, co mogło je uformować, sugerowano wpływ sił pływowych i ciepła z wnętrza księżyca. Teraz zespół badaczy, analizując te cechy oraz odtwarzając układ wewnętrzny księżyca, stwierdził, że najprawdopodobniej istnieje tam ocean ukryty pod powierzchnią.
Nordheim i jego współpracownicy wykorzystali zaawansowane modele komputerowe, które pozwoliły prześledzić wzorce naprężeń na powierzchni Mirandy. Symulacje dopasowano do rzeczywistych struktur na powierzchni. Wykazały one, że najbardziej prawdopodobny układ wnętrza księżyca około 100-500 milionów lat temu musiał obejmować ocean o głębokości około 100 kilometrów, ukryty pod lodową skorupą grubą na 30 kilometrów. Jeśli jest to prawda, to ocean wypełniał wtedy prawie połowę objętości tego ciała niebieskiego, którego średnica wynosi ledwie 235 kilometrów.
Ciepło wynikiem dość nietypowego oddziaływania
Głównym źródłem ciepła, które najpewniej utrzymywało ocean Mirandy w stanie ciekłym, były siły pływowe między nią a innymi księżycami Urana, które obecne były setki milionów lat temu. Podobnie jak w przypadku Europy i Io krążących wokół Jowisza, rezonans orbitalny Mirandy z sąsiednimi księżycami wywoływał tarcie i tym samym generował ciepło. Dzięki temu lód we wnętrzu księżyca mógł się stopić, tworząc ocean pod jego powierzchnią.
W pewnym momencie oddziaływanie między księżycami jednak osłabło, prowadząc do rozpoczęcia procesu ochładzania Mirandy. Choć od tego czasu minęły setki milionów lat, naukowcy sugerują, że ocean tego księżyca może nadal częściowo znajdować się w stanie ciekłym.

Gdyby cały akwen zamarzł, rozszerzający się lód spowodowałby pojawienie się charakterystycznych pęknięć na powierzchni - jednak takich struktur nie znaleziono. Cienka warstwa ciekłej wody może więc tam nadal istnieć, co jest naprawdę niezwykłe, patrząc na to, że Miranda to jeden z najbardziej oddalonych od Słońca księżyców w Układzie Słonecznym.
Czy na Mirandzie powinniśmy szukać życia?
Choć Miranda nie była dotąd brana pod uwagę jako potencjalne miejsce zdatne do życia, jej prawdopodobny podpowierzchniowy ocean otwiera nowe perspektywy, choć naukowcy są ostrożni i przypominają, że wiedza o księżycach Urana jest nadal bardzo ograniczona.
"Nie możemy być pewni istnienia oceanu, dopóki nie zbierzemy więcej danych," podkreśla Nordheim. "Ze zdjęć Voyagera wyciągamy ostatnie naukowe wnioski, ale by potwierdzić nasze przypuszczenia, musimy wrócić w okolice Urana i jego księżyców".

Na Mirandzie, jednym z księżyców Urana może znajdować się ocean /NASA/JPL-Caltech/Kevin M. Gill /Wikimedia

https://geekweek.interia.pl/kosmos/news ... Id,7847364
Załączniki
Pod powierzchnią jednego z księżyców Urana może znajdować się ogromny ocean.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Dziewięć miejsc dla Artemis III
2024-11-04. Krzysztof Kanawka
Nowa lista miejsc do lądowania dla pierwszej od lat 70. XX wieku księżycowej misji załogowej.
W marcu 2019 roku administracja Białego Domu nakreśliła nowy cel dla NASA: powrót człowieka na Księżyc przed końcem 2024 roku. Program został nazwany Artemis. Wcześniej miało dojść do testu rakiety SLS, budowy lądowników księżycowych oraz nowych skafandrów, zdolnych do pracy na powierzchni Srebrnego Globu.
Oczywiście, bardzo ambitny program szybko napotkał na szereg opóźnień. Misja Artemis I została wykonana dopiero w listopadzie/grudniu 2022, zaś misja załogowa Artemis II prawdopodobnie nie wystartuje wcześniej niż pod koniec 2025 roku. Oznacza to, że najwcześniej w 2026 roku dojdzie do misji Artemis III – oczywiście o ile sprzęt będzie gotowy na czas.
W sierpniu 2022 NASA przedstawiła potencjalne miejsca do lądowania dla tej misji. Łącznie było ich trzynaście. Wszystkie wyznaczone regiony lądowania są w pobliżu południowego bieguna Księżyca. Jest to interesujący region Srebrnego Globu, o innej charakterystyce niż wszystkie obszary odwiedzone w czasach programu Apollo przez astronautów.
Dziewięć zamiast trzynastu
Pod koniec października 2024 NASA zaprezentowała zaktualizowaną listę potencjalnych lądowisk dla Artemis III. Są to następujące regiony:
• Szczyt w pobliżu Cabeus B
• Obszar Haworth
• Masyw Malapert
• Płaskowyż Mons Mouton
• Wzgórze Mons Mouton
• Grzbiet Nobile Rim 1
• Grzbiet Nobile Rim 2
• Grzbiet de Gerlache Rim 2
• Równina Slater Plain
Lista częściowo pokrywa się z miejscami zaprezentowanymi przez NASA w sierpniu 2022 roku. Z powyższej listy “wypadły” jednak potencjalne lądowiska w pobliżu krateru Shackleton. Wg NASA te dziewięć miejsc, z których zwrot naukowy może być największy. Można jednak zauważyć, że NASA może obecnie nie być przekonana co do gotowości w misji Artemis III do lądowania w pobliżu bieguna południowego Księżyca i ewentualnej eksploracji wiecznie zacienionych obszarów. W tych miejscach panuje bardzo niska temperatura, na co skafandry kosmiczne mogą nie być jeszcze gotowe.
Warto tu także zauważyć, że planowany start misji Artemis III coraz bardziej opóźnia się. NASA zakłada, że misja Artemis III nastąpi we wrześniu 2026, zaś biuro GAO wylicza ten termin na najwcześniej początek 2027 roku. Z kolei w kwietniu 2024 pojawiło się dość niepokojące doniesienie, że NASA może analizować przeprowadzenie misji Artemis III na LEO.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2024/11/dziewiec ... temis-iii/
Załączniki
Dziewięć miejsc dla Artemis III.jpg
Paweł Baran
VIP
Posty: 21633
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 35 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Tajemnicze zielone obiekty na Marsie. Wykrył je łazik Perseverance, a naukowcy mają problem
2024-11-04. Aleksander Kowal
Naukowcy związani z misją łazika Perseverance, który na swoich sześciu kołach przemierza Czerwoną Planetę, mają obecnie nie lada problem. Wszystko za sprawą tego, co uwieczniły instrumenty wspomnianego pojazdu.
Wkrótce miną cztery lata od momentu, w którym Perseverance rozpoczął zbieranie informacji na temat Marsa. Obiekt ten, choć obecnie niemal pozbawiony atmosfery, ubogi w wodę i wyjątkowo bogaty w szkodliwe promieniowanie, w przeszłości mógł w zaskakującym stopniu przypominać Ziemię. Z tego względu eksperci związani z prowadzoną przez NASA misją mają pewien pomysł dotyczący genezy zielonych plam.
Mając na uwadze potencjalną wodną przeszłość Marsa, naukowcy doszli do wniosku, że zielone plamy namierzone przez sześciokołowy łazik stanowią pozostałość po tych czasach. Ale w jaki sposób mogły powstać owe struktury? Zostały one uwiecznione za pośrednictwem instrumentu SHERLOC WATSON, dzięki któremu powstał obraz ukazujący białe, czarne i zielone plamy wewnątrz skały. Niestety, nie wiadomo, jaki jest skład skał będących źródłem całego zamieszania.
Ale nawet bez tej wiedzy naukowcy są podekscytowani. Snują domysły dotyczące genezy wykrytych plam. Istotną poszlakę w całej sprawie stanowi fakt, iż takie zielone struktury są spotykane również w ziemskich skałach. Do ich powstawania prowadzą sytuacje, w których ciekła woda przesiąka przez osad, by ostatecznie utworzyć nową skałę. W międzyczasie zachodzi reakcja chemiczna przekształcająca utlenione żelazo w jego zredukowaną formę. Tak tworzą się zielone struktury.
Zielone plamy na Marsie, które zostały wykryte przez łazik Perseverance, mogą być kolejnymi dowodami na obfitość wody na dawnej Czerwonej Planecie
Oczywiście to, że Ziemia zawiera obecnie i zawierała dawniej wodę nie jest jakąkolwiek zagadką. W przypadku Marsa podobne rewelacje są zdecydowanie bardziej intrygujące. Bo skoro występowała tam woda w stanie ciekłym, a atmosfera zapewniała wyższy stopień ochrony przed promieniowaniem niż ma to miejsce obecnie, to szansa na utrzymanie życia na Czerwonej Planecie zdecydowanie wzrasta.
W tym kontekście warto mieć na uwadze istotną kwestię: choć na Ziemi w powstawaniu podobnych zielonych plam mogą brać udział mikroorganizmy, to nie są one nieodłącznym elementem. Innymi słowy: takie obiekty powstają też bez ingerencji ze strony życia. Dokonana na Czerwonej Planecie detekcja może więc być dowodem na powszechność wody w przeszłości, ale z pewnością nie uznamy jej za niepodważalny dowód na to, że Mars był kiedyś zamieszkiwany.
https://www.chip.pl/2024/11/pociag-wodo ... tor-niemcy
Załączniki
Tajemnicze zielone obiekty na Marsie. Wykrył je łazik Perseverance, a naukowcy mają problem.jpg
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wiadomości astronomiczne z internetu”